Nowy numer 16/2018 Archiwum

Gorze nam się stało!

Najpierw rozbili obóz. Czekając na bitwę, ćwiczyli strzelanie z łuku. Następnego dnia pokonali wojska Henryka Pobożnego. Mongołowie byli główną atrakcją dwudniowej imprezy w Legnickim Polu.

Stawaliśmy bohatersko, jednak górą, jak w 1241 roku, byli Mongołowie. Tatarska, jak wówczas mówiono, armia Bajdara pokonała sprzymierzonych rycerzy europejskich – to efekt widowiskowej inscenizacji historycznej, jaka rozegrała się w Legnickim Polu.
Dzień wcześniej wokół tamtejszej bazyliki odbył się Dzień Kultury Mongolskiej.

Orientalni gospodarze tego dnia witali odwiedzających tradycyjnymi przysmakami mongolskimi. Można było ich skosztować w jednej z dwóch jurt ustawionych niedaleko bazyliki. Degustacji towarzyszyła m.in. wystawa fotografii o współczesnej Mongolii i efektowny pokaz męskich sportów rodem z azjatyckich stepów. Wieczorem z odwiedzającymi spotkali się pracownicy mongolistyki Uniwersytetu Warszawskiego i ambasador Mongolii w Polsce.
Przez dwa dni średniowiecznego święta można było m.in. zwiedzać kramy i warsztaty rzemieślnicze, wziąć udział w grach i zabawach plebejskich oraz przyjrzeć się z bliska życiu grup koczowniczych. Samą bitwę zainscenizowano na zboczu jednego ze wzgórz w Legnickim Polu, miejscu domniemanej śmierci księcia Henryka Pobożnego, dowodzącego siłami europejskich rycerzy. Warto wspomnieć, że po stronie Zachodu walczyli wtedy wojowie ze Śląska, Małopolski, Wielkopolski, Opolszczyzny, joannici i templariusze, górnicy ze Złotoryi, rycerstwo sandomierskie i sieradzkie oraz czeskie i niemieckie. Równie wiernie reprezentowani byli Mongołowie. I to nie tylko na polu bitwy. Zmagania swoich średniowiecznych antenatów obserwowali z napięciem współcześni synowie i córy mongolskich stepów.
Mimo znakomitej postawy wojów zachodnioeuropejskich, którzy w pewnej chwili przechylili nawet szalę zwycięstwa na swoją stronę, ostateczny wyniki bitwy musiał być jeden. Dzięki zastosowaniu przez Mongołów trujących gazów bojowych, skonfederowane wojska Zachodu musiały ustąpić najeźdźcom. Przez pole przetoczył się mrożący krew w żyłach okrzyk: „Gorze nam się stało! Nasz dowódca, książę Henryk Pobożny, stracił życie za wiarę chrześcijańską!”. Zgodnie z przekazami historycznymi jego odciętą głowę Mongołowie triumfalnie obnosili po polu bitwy.
Doczesne zasługi Henryka Pobożnego i jego męczeńska śmierć za wiarę mogą stać się wkrótce asumptem do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego. Aby tak się stało, potrzebny jest nie tylko nasz udział w inscenizacjach historycznych, ale i gorąca, szczera modlitwa.


« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma