• facebook
  • rss
  • Prowadzimy się nawzajem

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 15/2016

    dodane 07.04.2016 00:00

    – Mamy świadomość, że może być tak, iż zabraknie nam sił albo zdarzą się jakieś nieprzewidziane sytuacje, ale... tak naprawdę nie bierzemy tego pod uwagę. Ufamy, że Pan Bóg widzi nasz szczytny cel – mówił, żegnając się przed wyruszeniem w trasę, ks. Grzegorz.

    Dwaj jeleniogórzanie, ks. Grzegorz Niwczyk i Daniel Prus, z samego rana 31 marca wyruszyli w pieszą pielgrzymkę z Jeleniej Góry do Rzymu. Intencją główną jest dla nich dalsza budowa kościoła pw. Matki Bożej Królowej Polski i św. Franciszka w Jeleniej Górze

    . Drugą intencją jest modlitwa o zdrowie za chorego ks. Dariusza Kowalczuka z Jagniątkowa. Ksiądz Grzegorz przez wiele lat był przewodnikiem jeleniogórskiej grupy nr 2 Pieszej Pielgrzymki Legnickiej na Jasną Górę, więc wędrował już tak nieraz. Z tą tylko różnicą, że z Jeleniej Góry przez Legnicę ku Częstochowie jest zaledwie kilkanaście dni marszu. Do Rzymu – dwa miesiące! – Przeszedłem 17 pieszych pielgrzymek na Jasną Górę, z czego część jeszcze z Wrocławia. Później pojawił się problem ze stopą, a teraz, gdy ją podleczyłem, zapragnąłem zrobić coś innego, a jednocześnie pożytecznego dla tego, co robimy w parafii – mówi. Pierwszego dnia pielgrzymi nocowali po czeskiej stronie Karkonoszy. Następne dni to przejście ku Pradze i Innsbruckowi oraz przełęcz w Alpach. Później przez Bolonię, Asyż (odwiedziny u patrona parafii), no i Rzym. – Prowadzimy się nawzajem. Duchowym przewodnikiem jest ksiądz Grzegorz, bo jest kapłanem. Ja mam rolę bardziej techniczną – jestem od GPS-ów, map i logistyki – mówi Daniel Prus. – Przygotowania trwały ponad pół roku. Żona mnie wspiera, chociaż na początku trochę nie wierzyła, że pójdziemy. Ale zgodziła się i czuję, że jest trochę ze mnie dumna. Łącznie w drodze będą około 40 dni, a do pokonania mają ok. 1500 km. Planowana data wejścia do Rzymu to 10 maja. Piechurzy zakładają, że może nastąpić przesunięcia terminu o kilka dni. W zależności od pogody w Alpach czy też stanu zdrowia. Kapłan śmieje się, że wyruszyli, a czy dojdą – to sprawa Pana Boga.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół