• facebook
  • rss
  • Kraina zdrowym miodem płynąca

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 33/2015

    dodane 13.08.2015 00:00

    Poprawa stanu środowiska na terenie Zagłębia Miedziowego jest znaczna w porównaniu do lat 90. ub. wieku. Tak wynika z 20-letnich badań prof. Adama Romana.

    Na wrocławskim Swojcu, gdzie Uniwersytet Przyrodniczy (UPWr.) ma swoje doświadczalne gospodarstwo, rozpoczęto właśnie budowę wzorcowej pasieki. Za dwa miesiące stanie tam 30 uli. Jak wyjaśnia Jolanta Cianciara z UPWr., modelowa, nowoczesna pasieka będzie wykorzystywana w dydaktyce i badaniach.

    - Badania pszczół oraz ich produktów na naszej uczelni są prowadzone od wielu lat. Warto przypomnieć, że jesteśmy jednym z trzech ośrodków w kraju specjalizujących się w chorobach pszczół – podkreśla J. Cianciara.

    Jednym z najlepszych specjalistów w tej dziedzinie w kraju jest wrocławski znawca pszczelich problemów zdrowotnych, prof. Paweł Chorbiński z Wydziału Medycyny Weterynaryjnej. Innym jest prof. Adam Roman z Wydziału Biologii i Hodowli Zwierząt UPWr., który od przeszło 20 lat zajmuje się toksykologią produktów pszczelich.

    Z jego laboratorium płyną pomyślne wieści o stanie środowiska naturalnego na Dolnym Śląsku. W porównaniu z latami 90. ub. wieku, znacząco obniżyła się liczba szkodliwych substancji pobieranych z otoczenia, wykrywanych w organizmach pszczół oraz ich produktach. Prof. Roman, zajmując się toksykologią, badał przede wszystkim zależności pomiędzy stanem środowiska a skażeniem organizmów pszczół i ich produktów.

    - Skupiliśmy się na badaniach w okręgu legnicko-głogowskim ze względu na zlokalizowany tu przemysł i - nieco krócej - na Opolszczyźnie, gdzie z kolei problemem było oddziaływanie cementowni - wyjaśnia prof. Roman. Pierwiastki, które w nadmiarze dla nas, ludzi, są szczególnie toksyczne, to m.in. ołów, arsen, miedź, kadm, cynk, chrom i nikiel, które ze skażonego środowiska trafiają do organizmów pszczół.

    - Jest zdecydowanie lepiej. Porównując poziom skażenia organizmów pszczół i pszczelich produktów w latach 90. i w okresie po 2010 r., poprawa jest znaczna - zapewnia naukowiec. - W przypadku na przykład bardzo groźnego dla ludzi ołowiu, 20-, a nawet 30-krotny spadek jego stężenia ma niewątpliwy związek z upowszechnieniem użycia benzyny bezołowiowej.

    Ale poprawa dotyczy właściwie wszystkich toksycznych pierwiastków, których stężenie jest w normie albo w nielicznych przypadkach jedynie nieznacznie ją przekracza. Przykro to mówić, ale swoisty wpływ na poprawę sytuacji miał kryzys gospodarczy, który spowodował, że dużo zakładów, tych uciążliwych dla środowiska, upadło, a pozostałe musiały się zmodernizować - wyjaśnia prof. Roman.

    Dodaje, że polskie normy dotyczące produktów pszczelich są bardzo rygorystyczne i jeśli produkt spełnia krajowe normy, spełnia też wszystkie inny przepisy obowiązujące w świecie. Dlatego może być sprzedawany bez zastrzeżeń na całym globie. Czy to oznacza, że miód z przemysłowych terenów Zagłębia Miedziowego możemy jeść bezpiecznie?

    - Jeżeli mówimy o miodzie, to nawet w próbach pobieranych ok. 1 km od huty miedzi zawartości substancji o właściwościach toksycznych były w normie - zapewnia prof. A. Roman. - Takim produktem bardziej zanieczyszczonym jest propolis, czyli tzw. kit pszczeli, często wykorzystywany w medycynie naturalnej. W przypadku propolisu właściwie każda porcja trafiająca na rynek powinna być badana. Naukowiec podkreśla, że różnica w czystości miodu i propolisu nie ma związku z terenem przemysłowym.

    - Miód jest dobry, bo pszczoły oczyszczają surowiec. Jeżeli przetwarzają nektar na miód, wychwytują z niego drobiny mechaniczne, a razem z nimi związki chemiczne. Badania laboratoryjne pokazują, że stężenie szkodliwych substancji w miodzie jest o 30 proc. mniejsze niż ich stężenie w nektarze, z którego został wytworzony. Niestety, dzieje się to kosztem organizmów pszczół, które są takim naturalnym filtrem - mówi naukowiec.

    Pszczoły pojawiły się na Ziemi ok. 120 mln lat temu, w tym samym czasie, co rośliny wymagające zapylania. Bez pszczół nie miałyby szansy przetrwać na Dolnym Śląsku sady jabłoni i grusz ani plantacje niektórych roślin jagodowych. - Albert Einstein powiedział kiedyś, że człowiek nie przetrwa, jeśli wyginą pszczoły. Bez nich nie będzie zapylania, jeśli nie będzie zapylania, nie będzie roślin. W świecie bez roślin nie przetrwają zwierzęta - wylicza prof. Roman.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół