• facebook
  • rss
  • Dziadku, dlaczego?

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 19/2015

    dodane 07.05.2015 00:00

    Potomkowie żołnierzy wyklętych szukają prawdy o swoich przodkach. Dla nich – bohaterach.

    Od kilku lat na nowo jest pisana historia Polski pierwszych powojennych lat. Co rusz pojawiają się kolejne ciekawe wątki. Do odkrywania prawdy przyczyniają się pasjonaci, którzy nie są zawodowymi historykami.

    Nie będzie kogo pytać

    Wśród nich warto wymienić twórcę bardzo ciekawej strony internetowej poświęconej podziemiu antykomunistycznemu na terenach dzisiejszego powiatu zgorzeleckiego i lubańskiego. Można na niej znaleźć nie tylko informacje o tych, którzy zginęli z rąk aparatu komunistycznego, ale i tych, którzy podczas II wojny światowej działali w partyzantce, a którym po wojnie przyszło żyć nad Nysą Łużycką. Niekiedy zmuszeni byli ukrywać swoją wojenną przeszłość. – Nigdy nie otrzymałem odpowiedzi od mojego dziadka, który po wojnie od 1945 do 1946 mieszkał w Łagowie. Pytań było sporo: z kim nocami pilnował wioski przed bandami czy Werwolfem? Dlaczego nie wrócił po wojnie do Warszawy, skoro zawsze o tym marzył? Za co był aresztowany? – opisuje Ka Wi, autor blogu, mieszkaniec podzgorzeleckiego Łagowa.

    Szukanie informacji o prawdziwych losach byłych AK-owców czy WiN-owców do dzisiaj nie jest łatwe. „Nie przypuszczałem, byłem więcej niż zaskoczony, że nie ma w naszym otoczeniu takich informacji. Jeżeli są, to trzeba się wysilić, żeby do nich dotrzeć. A to jest tylko historia, a nie specjalistyczna wiedza. Tylko kilku ludzi wie, że prowadzę tego bloga. Według mnie niewiele osób interesuje się naprawdę tym fragmentem historii albo ich zainteresowanie ugruntowane jest historią o »zaplutym karle reakcji«” – napisał do „Gościa Legnickiego” autor bloga.

    Potrzeba znalezienia odpowiedzi na podstawowe rodzinne pytania nurtowała też Monikę Demską z Jawora, wnuczkę zamordowanego przez aparat komunistyczny Jana Kruka „Kruka”. On to z Czesławem Waranką został stracony za zamordowanie pierwszego po wojnie jaworskiego starosty – Stanisława Bystrego-Bykowskiego (Bykowego), który w czasie okupacji był agentem gestapo. – Szukanie informacji o dziadku było naturalną konsekwencją braku wiedzy. W rodzinie praktycznie nic się o nim nie mówiło. Zapewne ze strachu. Myślę nawet, że ja wiem dzisiaj więcej o dziadku niż mój zmarły tata. Ale to ciągle trudna część historii naszej rodziny. Wywołuje bardzo duże emocje. Pamiętam ogromne wzruszenia, jakie mi towarzyszyły, gdy wraz z pracownikami IPN w 2008 roku szukaliśmy miejsca pochówku dziadka – mówi Monika Demska. Kobieta przyznaje, że obecnie jest praktycznie ostatni dzwonek, by pytać dziadków i babcie o powojenną historię. – Minęło już 70 lat od zakończenia wojny. Niedługo może być tak, że nie będzie już kogo pytać – mówi Monika Demska.

    Na marginesie podręcznika

    Co jest jeszcze do odkrycia na naszym terenie? W Legnicy bohaterem prawej sceny politycznej został mjr Władysław Dybowski, który będąc członkiem podziemia niepodległościowego, zaryzykował i przyjechał na Dolny Śląsk, gdzie został wiceprezydentem Legnicy. Po dekonspiracji siatki podziemia w Krakowie Urząd Bezpieczeństwa dotarł i do niego. Wyrok mógł być tylko jeden – śmierć. Z kim pracował, kto go pamięta?

    W Jeleniej Górze w zeszłym roku na cmentarzu odsłonięto obelisk ku pamięci Kazimierza Pawłowskiego i Jerzego Siweckiego. Zostali aresztowani po napadzie na Komunalną Kasę Oszczędnościową, gdy zbierali pieniądze na wykupienie ich przełożonego, słynnego „Zapory”. Kto ich znał?

    Okazuje się że na terenie dzisiejszego powiatu lubańskiego i zgorzeleckiego funkcjonowało co najmniej kilka podobnych grup. W Zgorzelcu w latach 1946–1947 wyróżniała się grupa kpt. Bohdana Bednarkiewicza, która liczyła ponad 20 osób. Grupa przeprowadzała akcje przerzutowe i wywiadowcze na rzecz polskich ośrodków emigracyjnych. Na terenie pow. Jelenia Góra, Wrocław, Zgorzelec zaznaczyła swoją obecność grupa Brygady Świętokrzyskiej NSZ pod dowództwem kpt. Landowskiego. W latach 1950–1952 na terenie pow. zgorzeleckiego w Węglińcu działalność prowadził oddział zbrojny kpt. Henryka Trojanowskiego ps. Pająk, który liczył kilka osób. Większość jego członków została jednak bardzo szybko aresztowana i otrzymała kilkuletnie wyroki więzienia. Najsłynniejszą grupą skutecznie działającą pod Zgorzelcem była grupa Anatola Sawickiego, do tego stopnia sprawna, że o mały włos nie wpisałaby się do polskich podręczników historii.

    Otóż Stanisław Mikołajczyk, były wicepremier, poseł na Sejm RP, przywódca największej opozycyjnej partii tuż po wojnie, czyli Polskiego Stronnictwa Ludowego, z obawy o swoje życie postanowił uciec na Zachód. Udało mu się to dzięki pomocy ambasady amerykańskiej, lecz mało kto wie, że pierwszym pomysłem było przerzucenie premiera na Dolny Śląsk, pod Zgorzelec, by tutejsi członkowie podziemia antykomunistycznego pomogli mu przedostać się do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Niemczech. Seria aresztowań wśród członków podziemia na Dolnym Śląsku sprawiła, że Mikołajczyk postanowił zgłosić się do ambasady amerykańskiej.

    Blog Ka Wi można znaleźć pod adresem: www.armiakrajowazgorzelec.blogspot.com.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół