• facebook
  • rss
  • Trening czyni mistrza

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 22/2014

    dodane 29.05.2014 00:00

    Ponad 200 wolontariuszy i ratowników z kilku powiatów uczestniczyło w największych w tym roku ćwiczeniach symulujących wypadek na drodze międzynarodowej.

    Około godz. 9 rano oficerowie dyżurni straży pożarnej, policji, ratownictwa drogowego oraz ratowników górniczych otrzymali informację o katastrofie komunikacyjnej na drodze krajowej nr 3 w okolicach Polkowic. W ciągu kilku minut na miejscu zjawiły się ekipy ratownicze. Jako pierwsi strażacy.

    – Sytuacja, jaką zastaliśmy była typowa w tego rodzaju zdarzeniach, jednak jej skala wymagała od wszystkich służb ogromnego wysiłku i umiejętności koordynacji działań – mówi dowodzący akcją bryg. Piotr Durał, zastępca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Polkowicach. W pozorowanym karambolu uczestniczył m. in. autobus przewożący młodzież, cysterna wypełniona niebezpieczną substancją, kilka samochodów dostawczych oraz kilka osobowych. Kilkukilometrowy odcinek krajowej trójki przez kilka godzin wyłączony był z ruchu. Do akcji wkraczali kolejno strażacy, policjanci, straż miejska, służby ratownictwa drogowego oraz ratownicy ze stacji Ratownictwa Górniczego w Sobinie. W sumie ponad 200 osób i kilkanaście samochodów ze specjalistycznym sprzętem.

    W pozoracji uczestniczyli wolontariusze, głównie uczniowie szkół z powiatu polkowickiego. – Uczulano nas na szkoleniu, żebyśmy zachowywali się tak, jakby to zdarzyło się naprawdę – mówi Agnieszka, jedna z wolontariuszek uwięziona w samochodzie. – Dlatego oprócz tego, że zewnętrznie byliśmy upodobnieni do ofiar wypadku, każdy z nas miał za zadanie albo być całkowicie bezwładnym, albo krzyczeć z bólu, albo wściekać się czy być apatycznym jak w szoku powypadkowym – dodaje. Pozorowana akcja ratunkowa była nie tylko sprawdzianem ćwiczonych wcześniej zachowań, ale także testem niedawno wprowadzonych ustaleń. – Dzisiaj po raz pierwszy testujemy nowy system zarządzania w takich sytuacjach. Polega on na tym, że ratownik, który jako pierwszy przyjeżdża na miejsce, włącza radio na częstotliwość wspólną i wszyscy nadają na tej samej częstotliwości. Sprawdzamy, jak wygląda koordynacja działań przy tym systemie – mówi Bernard Nowak, szef powiatowego centrum zarządzania kryzysowego. Akcja zakończyła się około południa. Do tego czasu setki pojazdów chcących przejechać obwodnicą miasta w kierunku Zielonej Góry kierowano na objazd przez miasto. Ćwiczenia pod Polkowicami były największym takim przedsięwzięciem na Dolnym Śląsku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół