• facebook
  • rss
  • Łaska w nutach

    Michał Orda

    |

    Gość Legnicki 09/2014

    dodane 27.02.2014 00:00

    Byłe opactwo cysterskie w Krzeszowie znowu zaskoczyło swoim bogactwem.

    Staraniem kilku pasjonatów ukazała się płyta „Saint Amour”, na której znajduje się 70 minut muzyki napisanej dla cystersów w Krzeszowie. Fascynujące jest to, że utwory te nie były wykonywane od co najmniej 200 lat! Mało tego, samo nagrywanie płyty odbyło się w miejscu bardzo symbolicznym – w bibliotece klasztornej zespołu pocysterskiego w Krzeszowie, czyli obecnie u sióstr benedyktynek. Fakt ten można uznać również za wyjątkowy, bo znaczna część tych rękopisów właśnie tam się znajdowała do 1810 r., a więc ta muzyka dzięki nagraniu jakby na nowo wróciła do Krzeszowa. Przedsięwzięcie było możliwe dzięki odnalezieniu i opisaniu rękopisów pochodzących z XVIII wieku, a dokładnie z okresu późnego baroku, który w muzyce jest określany jako styl galant. Repertuar zawarty na płycie jest dość zróżnicowany czasowo i stylistycznie, bo są tam utwory z drugiej połowy XVII oraz z XVIII wieku. Osobą, dzięki której zapisane dźwięki znowu wybrzmiały, jest Grzegorz Joachimiak, przygotowujący na ten temat pracę doktorską w Katedrze Muzykologii Uniwersytetu Wrocławskiego.

    Zaginione tabulatury

    Przygotowywanie materiału niezbędnego do nagrań przypominało w pewnym momencie pracę detektywa. Kolekcję tworzy bowiem 14 rękopisów, z tym, że jeden jest zaginiony. Udało się jednak odnaleźć informacje, co się w nim znajdowało i kto był autorem dzieł na nim spisanych. Wędrówka dokumentów po świecie zaczęła się 200 lat temu. Wraz z decyzją o sekularyzacji opactwa, której dokonali protestanccy władcy Prus w 1810 r., rękopisy trafiły do archiwum Uniwersytetu Wrocławskiego. Znajdowały się tam do 1952 r. Wówczas zamknięto Zakład Muzykologii UWr i wszystkie dzieła śląskich muzyków przeniesiono do Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Do dzisiaj są tam zdeponowane pod etykietą „zbiory wrocławskie”. Tylko jeden rękopis z tej kolekcji znajduje się obecnie w Oddziale Zbiorów Muzycznych Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu. Jeszcze jeden można oglądać w Bibliotece Narodowej (ze względu na powiązanie ze zbiorami Schaffgotschów z Cieplic Śląskich). Najdalej zawędrował ten ze zbiorów biblioteki Rudolfa Nydahla ze Sztokholmu. 

    Muzyka ducha

    O tym, że tabulatury istnieją, wiedziano od dawna. Jeden z cenionych międzywojennych muzykologów wrocławskich Heribert Ringmann opublikował w 1928 r. na łamach czasopisma „Schlesische Monatshefte” artykuł dotyczący jednej z tych tabulatur, w którym określił ten rękopis jako śląski skarb. – Przychylam się do tego określenia, bo muzyka zawarta nie tylko w opisywanym przez Ringmanna źródle, ale w całej kolekcji jest zupełnie wyjątkowa, a projekt nagrania płyty powoduje, iż cała historia dotycząca tej muzyki i miejsca nabiera momentami symbolicznego wymiaru, wręcz „uświęconego łaską” – opisuje dr Grzegorz Joachimiak. Dopiero jednak opisanie ich oraz nagranie pozwala dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Wyjątkowość tej kolekcji polega m.in. na tym, że jest jedną z największych na świecie z taką muzyką, tzn. na lutnię barokową solo i w obsadzie kameralnej. Dorównać jej mogą jedynie kolekcje opactwa benedyktynów z Kremsmuenster czy austriackich rodzin Harrach lub Goeess z Ebenthal z austriackiej Karyntii. Specyfika tej śląskiej kolekcji to zapisana muzyka m.in. o charakterze dworskim, tanecznym, wykonywana przez zakonników, a także, a może przede wszystkim, kwestia wykorzystania i opracowania na lutnię kompozycji wokalnych lub wokalno-instrumentalnych kompozytorów, zarówno katolickich, jak i protestanckich w celu nie tylko rozwijania umiejętności gry na instrumentach, ale i pogłębiania cysterskiej duchowości.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół