• facebook
  • rss
  • Soyka to nie przypadek

    Jędrzej Rams

    |

    Legnicki 43/2012

    dodane 25.10.2012 00:00

    Amatorzy czy niezawodowcy? Nieważne, bo gdy zaczynają śpiewać, liczy się tylko ich wielki talent, doceniany przez uznanych muzyków.

    W ostatnią sobotę w Bogatyni po raz kolejny można było wsłuchać się w pieśni religijne. Wszystko w ramach festiwalu, który od kilku lat łączy wyznania. – Pomysł rodził się kilka lat. Czułam, że coś trzeba zrobić dla Pana. W końcu nabrałam odwagi i rzuciłam pomysł mojej koleżance z Kościoła Zielonoświątkowego. I to ona w tamtym momencie powiedziała: „A ja mam nawet nazwę – »BOGA-tynia«!”. Od razu znaleźli się sponsorzy i plan działania.

    Pomysł zrodził się w czerwcu i mieliśmy bardzo mało czasu, aby dopiąć wszystko do października. Ale udało się – wspomina pierwszy festiwal Bogumiła Łopuska-Zdonek, pomysłodawczyni inicjatywy. I tak w ciągu trzech lat na wzgórzu Obserwator pojawiali się wykonawcy różnego rodzaju muzyki – od Arki Noego po Luxtorpedę. W  tym roku festiwal po raz pierwszy zawitał w kościele. Była to świątynia pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Wszystko z powodu repertuaru – „Tryptyku rzymskiego” Jana Pawła II. Przyjechał odegrać go Stanisław Soyka, twórca muzycznej interpretacji tego dzieła. Ważne jest jednak to, z kim i dlaczego wykonał swój bogatyński „Tryptyk rzymski”. Przed kilkoma laty S. Soyka dał się namówić na przerobienie i dostosowanie swojej kompozycji do potrzeb chóru z malutkiej dolnośląskiej Zaręby.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół