• facebook
  • rss
  • Dziękujemy, bo jest za co dziękować

    Jędrzej Rams

    dodane 02.09.2012 20:00

    Mimo gorszych niż zazwyczaj plonów, nie zabrakło rolników chcących w Krzeszowie podziękować za zbiory.

    Eucharystię w tej dziękczynnej intencji odprawił bp Stefan Cichy, ordynariusz diecezji legnickiej.

    – Wraz z rolnikami chcemy dziękować za plony. Możemy ulec takiemu mniemaniu, że postęp techniczny uzależnia plon oraz zdrowie zwierząt tylko od wysiłku ludzkiego. Sami rolnicy wiedzą jednak, że nie jest to czynnik decydujący o ich sukcesie i o obfitości plonów. Dlatego przyjeżdżamy tutaj, aby podziękować za zbiory. Również każdy z nas powinien złożyć Bogu podziękowanie za dar jedzenia – mówi ks. Piotr Moroz, diecezjalny duszpasterz rolników.

    Jak potwierdzają rolnicy, ten rok nie należał do łatwych.

    – Jestem średnim rolnikiem, bo mam zaledwie 30 ha. Jesteśmy nastawieni na bydło mleczne, ponieważ nasze gleby są słabej jakości. To, co uprawiam, to tylko pasza dla bydła, do własnego użytku. Zbiory były niższe niż zazwyczaj o około 20 proc. My mieliśmy szczęście, ale rolnicy z sąsiednich wsi już nie. Jednemu grad zniszczył zbiory, drugiemu dach na budynkach. A to są naprawdę spore koszty. Nas na szczęście ominęły klęski, więc dziękujemy Bogu – mówi Wiesław Kociołek.

    W nieoficjalnych rozmowach bardzo często pojawia się temat braku spójnej polityki rolnej w Unii Europejskiej. Jej brak wpływa na zmniejszenie konkurencyjności polskich produktów w porównaniu np. z produktami niemieckimi.

    Wśród oryginalniejszych form wieńców można było obejrzeć m.in. miniaturę kościoła.   Wśród oryginalniejszych form wieńców można było obejrzeć m.in. miniaturę kościoła. Jędrzej Rams / GN Jak przystało na prawdziwe dożynki, rolnicy pojawili się z wieńcami. Reprezentowali oni różne regiony naszej diecezji, m.in. Przedwojów, Rokitki koło Polkowic i Starą Białkę. Z tej ostatniej pochodzi Lucyna Kociołek.

    – Cały nasz wieniec powstał z tego, co urodziło się z ziemi. Mamy paprykę, ziarna dyni i słonecznika, orzechy, dziką różę, no i – oczywiście – kłosy zbóż. Nie odbiegaliśmy też od tradycyjnej formy, którą jest korona. W centralnej Polsce robi się tylko takie wieńce. Praca przy nich trwała około dwóch tygodni. Wcześniej trzeba było chodzić po polu i zbierać co ładniejsze kłosy –  wyjaśnia Lucyna Kociołek.

    Wśród naszych diecezjalnych wieńców były też inne kształty, m.in. kościołów i dzbanów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół