• facebook
  • rss
  • Zagrożenie czy korzyści?

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 25/2012

    dodane 21.06.2012 00:00

    W czerwcu obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Wiatru. Na jego promocji chcą skorzystać firmy zakładające farmy wiatrowe, także na terenie diecezji legnickiej.

    Wnaszym regionie pojawią się coraz więcej farm wiatrowych, określanych jako proekologiczne. Paradoksalnie największymi przeciwnikami ich budowania są ekolodzy. Ich zdaniem wiatrak to budowa obca naturalnemu środowisku, a jego działanie wpływa niekorzystnie na ludzi i zwierzęta. – O utrudnionej migracji ptaków napisano już całe tomy. O fatalnym wpływie na ludzkie zdrowie dźwięków o niskiej częstotliwości, emitowanych stale przez wiatraki – tyleż samo – mówi Natalia Bojar ze stowarzyszenia „Don Kichot”. – Boję się jednak, że tę walkę z wiatrakami przegrywamy – uważa. Maciej Baranowski, starszy specjalista PR w Epa Wind, firmie, która postawiła dwie farmy wiatrowe pod Złotoryją, nie ukrywa, że Dzień Wiatru to dobry moment na rozwianie podejrzeń i wątpliwości.

    – Umieli na tym skorzystać Holendrzy i Niemcy, umiejmy i my – mówi. Baranowski zdaje sobie sprawę, że energetyka wiatrowa w Polsce budzi wiele emocji. – Rozpowszechniane są kłamliwe informacje o rzekomym szkodliwym oddziaływaniu wiatraków na zdrowie osób zamieszkujących w ich pobliżu. Często ich inspiratorami są osoby wykorzystujące do politycznych celów zdezorientowane społeczeństwo lokalne – mówi M. Baranowski. Szacuje się, że za jeden wiatrak o mocy 2 MW gmina otrzymuje ponad 60 tys. zł rocznie podatku od nieruchomości. W 2020 r. z tego tytułu do kas gminnych w całej Polsce może wpłynąć ok. 200 mln zł. Zarobią także rolnicy, którzy dzierżawią grunty pod wiatraki. Zdaniem Baranowskiego, ich przychód może w tym czasie wynieść nawet 100 mln zł.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół