7m 12s

Karpacz. Kaplica bez kantów przejdź do galerii

Dla nas jest to po prostu kaplica na szczycie Śnieżki. Gdy powstawała, była symbolem bardzo ważnej deklaracji światopoglądowej.

Jędrzej Rams Jędrzej Rams

|

08.08.2024 08:47GOSC.PL

dodane 08.08.2024 08:47

Kaplica pw. św. Wawrzyńca na Śnieżce od początku swojego istnienia była symbolem tego, że nawet gdyby część społeczeństwa tak bardzo, bardzo pragnęła usunięcia symboli religijnych z przestrzeni publicznej, to tego się po prostu nie da zrobić.

Doroczny odpust ku czci św. Wawrzyńca, który każdego 10 sierpnia ściąga na szczyt Śnieżki setki a czasami i tysiące wiernych. Wśród nich zdecydowaną większość stanowią zwykli turyści, ale pomiędzy nimi zauważyć można czerwone bluzy przewodników sudeckich oraz ratowników karkonoskiej grupy GOPR. Jeżeli wspomnimy o ludziach w zielonych polarach, czyli pracownikach Karkonoskiego Parku Narodowego, to wyliczymy większość ludzi gór, którzy tego dnia przeżywają swoje oficjalne lub nieoficjalne święto. I właśnie - to oni sami, spotykając się na co dzień z nieprzewidywalnością pogody, zachowaniem turystów, ułomnością sprzętu i zawodnością procedur, sami zapragnęli mieć swojego patrona. I to oni sami wskazali na św. Wawrzyńca - tego, który od 300 lat czuwa nad karkonoskimi szczytami.

Na pewno, być może

Kult tego świętego w Karkonoszach został udokumentowany po raz pierwszy pod koniec XVI wieku, kiedy to 7 sierpnia 1577 roku z czeskiego Trutnova wyruszyła 12-osobowa pielgrzymka na Śnieżkę. Kult świętego diakona z Rzymu musiał więc tu istnieć wcześniej. Dlaczego? Oczywiście, nikt  tego nie jest pewny w 100 procentach. Ale jedna z wersji tłumaczy to patronowaniem przez Wawrzyńca różnym zawodom związanym z wykorzystywaniem ognia. Sam miał umrzeć na rozżarzonych węglach... A takimi rzemieślnikami działającymi za pomocą ognia byli chociażby wytapiacze szkła. To oni w tamtych czasach zamieszkiwali odległe górskie polany, na których wytapiali szkło i skąd chodzili na wyprawy w góry w poszukiwaniu minerałów niezbędnych do swojego rzemiosła. W 1225 r. kowarscy górnicy i hutnicy wybudować mieli drewnianą kaplicę pod wezwaniem św. Wawrzyńca. Po drugiej stronie Kotliny Jeleniogórskiej w zbocza gór Kaczawskich wcina się Dziwiszów, w którym dumnie stoi kościół pw. św. Wawrzyńca. 

Istnieje też legenda o jednym z pierwszych odkrywców złóż rud żelaza w Kowarach i Miedziance, który już w XII wieku pracował w Karkonoszach, a miano go zwać mistrzem Laurentiusem Angelusem. I może jest to prawda, a może jest to tylko dowód na istnienie w tym miejscu kultu św. Wawrzyńca, który przecież po łacinie zwany jest Laurencjuszem.

Wojna o miedzę

Jakby nie było, fundator kaplicy św. Wawrzyńca na Śnieżce, hrabia Christoph Leopold von Schaffgotsch, chciał wykorzystać postać tego świętego w sporze granicznym, jaki toczył z sąsiadami. Nie była to zapewne kwestia ambicji co raczej twardych interesów. Ten kto miał dostęp do Karkonoszy, miał dostęp do minerałów i rud różnego rodzaju minerałów,a więc kontrolował ich sprzedaż, czyli budżet własnej rodziny. Ponoć ważnym elementem fundacji było przegonienie złych duchów, które rzekomo miały zamieszkiwać Karkonosze. 

Hrabia najął więc Bartłomieja Nantwiga z Gryfowa Śląskiego (wówczas nosił nazwę Greiffenberg) i zlecił mu postawienie kaplicy. Trudzić się miało przy tym aż 60 budowlańców. Prace ruszyły już w 1665 roku, ale nie można mówić o biciu rekordów budowniczych, bo poświęcenie gotowego obiektu odbyło się dopiero 10 sierpnia 1681 roku. Uczynił to legendarny dzisiaj reformator krzeszowskiego opactwa cystersów Bernard Rosa. 

To cystersi z dóbr Schaffgotschów, a więc Cieplic, otoczyli to miejsce opieką duszpasterską. Regularnie pięć, a potem trzy razy w roku odprawiali w kaplicy Msze św. Czynili tak aż do 1810 roku, kiedy to państwo pruskie skasowało katolickie zakony. Wówczas to ołtarz główny z sekularyzowanej kaplicy trafił do kaplicy pw. św. Anny na zboczu Grabowca. W latach 1824-1854 dawna kaplica służyła jako schronisko.

Długi cień ojca

Postawienie katolickiej kaplicy na szczycie najwyższego wzniesienia Gór Olbrzymich (wówczas Karkonosze nosiły nazwę Riesengebirge a więc Góry Olbrzymie) mogło mieć też dodatkowy aspekt. Otóż Christoph Leopold von Schaffgotsch był pierwszym w rodzinie katolikiem. Jego ojciec Hans Ulrich w roku 1635 został ścięty mieczem przez kata. Była to kara za opowiedzenie się po złej stronie w czasie wojny 30-letniej. Hans Urlich był wysoko postawionym generałem i zacięcie walczył na Śląsku, wspierając m.in. legendarnego gen. A. von Wallensteina. Zmienne losy i kaprysy wojen sprawiły, że został pojmany i skazany, a jego cały majątek został skonfiskowany. Jego synowie przeszli na katolicyzm, a najambitniejszy z nich Christoph Leopold odzyskał za swojego życia prawie cały majątek ojca - oprócz dóbr żmigrodzkich.

Gdy w 1648 roku podpisywano pokój westfalski kończący wojnę 30-letnią, na Śląsku na dobre zagościła kontrreformacja. Ten katolicki ruch odnowy religijnej miał powstrzymać rozwój doktryny protestanckiej na Śląsku w każdy możliwy sposób. Dobrym przykładem tej działalności jest czas opata Bernarda Rosy w Krzeszowie. To on rozpoczął wielką reformę dóbr krzeszowskiego opactwa, która doprowadziła z jednej strony do przebudowy kompleksu i powstania m.in. kościoła pw. św. Józefa i późniejszej bazyliki mniejszej pw. Wniebowzięcia NMP, rozwoju warsztatów malarskich, rzeźbiarskich i murarskich ale także rozwój szkolnictwa w jego dobrach i podniesienia poziomu wiedzy religijnej m.in. poprzez rozwój Bractwa św. Józefa. Były też i ciemne strony tych działań, gdyż opat nie wahał się usuwać ze swoich dóbr mieszkańców, którzy nie chcieli powrócić do wiary katolickiej. 

Postawienie katolickiej świątyni na najwyższym szczycie Karkonoszy przez katolika-neofitę, a poświęconą przez opata znanego z szerokiej rekatolicyzacji Śląska miało więc aspekt podkreślenia panowania katolicyzmu w tej części Rzeszy Niemieckiej. 

Renesans

Gdy po II wojnie światowej granica państwa była pod ścisłą kontrolą i obserwacją Wojsk Obrony Pogranicza, ruch tak turystyczny jak i pielgrzymkowy był mocno ograniczony. Przemiany początku lat 80. XX wieku stały się pretekstem do zainteresowania się kaplicą na szczycie przez ludzi gór. I tak doszło do remontu po którym od 1981 roku kaplica służy znowu ludziom do modlitwy. Dodatkowo właśnie wtedy, w 1981 roku, w trzechsetną rocznicę poświęcenia kaplicy na szczycie Śnieżki, ówczesny członek Zarządu Koła Przewodników Sudeckich - Jerzy Pokój - przedstawił wniosek o ustanowienie w dniu 10 sierpnia święta przewodników sudeckich. Z upływem lat ze świętem zaczęli utożsamiać się także ratownicy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, funkcjonariusze Straży Granicznej, służby Karkonoskiego Parku Narodowego, a dzień odpustu stał się wspólnym świętem ludzi gór.

Dzisiaj

Obecnie kaplica dzierży palmę (nomen omen tak jest przedstawiany św. Wawrzyniec) palmę pierwszeństwa w kategorii najwyżej położony obiekt sakralny w Polsce. Nie jest już schroniskiem ale faktycznym obiektem sprawowania kultu Bożego. Można zażartować, że Msze św. są okazją do spotkań na najwyższym poziomie... W ostatnich latach bywali tutaj prezydenci Czech i Polski, a także różni przedstawiciele Kościoła. 

W sobotę 10 sierpnia 2024 roku na szczycie Śnieżki znowu ma zostać odprawiona Msza św. Mają być obecni wierni z Czech, Niemiec i Polski. Z Pragi przyjedzie prymas Czech abp Jan Graubner, z Goerlitz Wolfgang Ipolt. Będą obecni także polscy biskupi, kapłani i wierni świeccy. 

1 / 1