Pod okiem rzymskiego żołnierza

Jędrzej Rams

|

Gość Legnicki 28/2022

publikacja 14.07.2022 00:00

Po trzech latach starań miasto w sercu Zagłębia Miedziowego w końcu cieszy się swoim oficjalnym orędownikiem w niebie.

Św. Sebastian to patron m.in. Rzymu i Gwardii Szwajcarskiej. Św. Sebastian to patron m.in. Rzymu i Gwardii Szwajcarskiej.
Jędrzej Rams /Foto Gość

W poniedziałek 4 lipca odbyły się główne uroczystości ogłoszenia św. Sebastiana patronem Pol- kowic. Pierwszy punkt wydarzenia miał miejsce w najstarszym miejscu miasta związanym z kultem świętego żołnierza. Jest nim świątynia pw. św. Michała Archanioła, najstarszy kościół w mieście. Tam to polkowiczanie w 1680 r. obiecali św. Sebastianowi kult i wdzięczność, jeżeli ocali ich od niszczącej miasto dżumy. Gdy ta minęła niespodziewanie szybko, w kościele stanął ołtarz poświęcony obecnemu patronowi miasta. To tutaj też znajdują się relikwie rzymskiego żołnierza.

W świątyni odbyło się oficjalne ogłoszenie nadania patronatu Polkowicom. Stało się to w chwili, kiedy ks. Józef Lisowski, kanclerz Legnickiej Kurii Biskupiej, odczytał po łacinie w obecności m.in. biskupa seniora Stefana Cichego oraz Łukasza Puźnieckiego, burmistrza miasta, dekret Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów o zgodzie na nadanie tego tytułu miastu.

Świątynia pw. św. Michała Archanioła ma tylko dwa boczne ołtarze. Jednym z nich jest właśnie ten poświęcony św. Sebastianowi. Dodatkowo ocaleni od dżumy mieszkańcy miasta ufundowali obraz, który miał upamiętniać cudowne, jak uważali, ocalenie ich miasta przed zarazą czarnej śmierci. Obraz nosi tytuł „Dżuma w Polkowicach”. Obecnie znajduje się on w jednej z krakowskich pracowni konserwatorskich. Ma prostą formę. W górnej części widzimy Jezusa Zwycięskiego, królującego nad ziemią, po Jego obu bokach zaś znajdują się różne postacie, wśród nich św. Sebastian. Poniżej Jezusa widzimy anioła, który trzyma w jednej dłoni ludzką czaszkę, a w drugiej płomień, symbol kary wymierzonej ludzkości – za taką karę uważano dżumę.

Najciekawszym elementem obrazu jest jednak jego dolna część. Widzimy w niej panoramę Polkowic z wiatrakami, kościołem i budynkami – najprawdopodobniej jedną z najstarszych – a także modlących się rajców pod przewodnictwem ówczesnego burmistrza tego miasteczka. W dalszej perspektywie znajdują się zaś rozbite namioty. Dlaczego? Otóż, jak mówi Kaja Głazik, krakowski konserwator sztuki, wszyscy zdrowi mieszkańcy miasta zostali wówczas zmuszeni do opuszczenia miasta. W grodzie pozostali jedynie chorzy na dżumę. To odseparowanie, ta – jak byśmy powiedzieli dzisiejszym językiem – kwarantanna trwała 40 dni. W tym czasie mieszkańcom były dostarczane medykamenty i pożywienie z odległego Głogowa. Tak o tej niecodziennej, jak na ówczesne czasy, kwarantannie pisał w swojej pracy magisterskiej ks. Łukasz Langenfeld: „Hrabia Herberstein, gubernator prowincji w Głogowie, celem zmniejszenia skutków epidemii, nakazał większości zdrowych polkowiczan opuścić miasto i zamieszkać w szałasach zbudowanych na polach w okolicy Suchej Górnej (Ober-Zauche), gdzie otrzymywali leki uodparniające. Każda osoba, która miała styczność z chorymi na dżumę, obowiązkowo musiała zamknąć się w swoim domu na czas czterdziestodniowej kwarantanny. Garncarska i Lubińska brama miasta zostały szczelnie zamknięte do odwołania. Jedynie brama Głogowska, pilnowana przez straż miejską, dawała możliwość wejścia do miasta lekarzom, dostarczenia mieszkańcom leków oraz żywności. W ten sposób Polkowice odizolowano wówczas od świata”.

Te Deum

Miejscem liturgicznego dziękczynienia za ogłoszenie miejskiego patronatu był tego dnia kościół pw. Matki Bożej Królowej Polski. Niejako potwierdziło to, że kult ten jest obecny we wszystkich trzech wspólnotach parafialnych Polkowic – pw. św. Michał Archanioła, pw. Matki Bożej Królowej Polski oraz pw. Matki Boskiej Łaskawej. W tej ostatniej tzw. dolny kościół nosi wezwanie św. Sebastiana (od 2007 r.) i tam też odbył się koncert z okazji ogłoszenia patronatu.

Liturgii dziękczynnej przewodniczył bp Cichy. Homilię wygłosił ks. Jarosław Święcicki, proboszcz parafii pw. św. Michała Archanioła. Kapłan mówił w niej o wielkim świadectwie wiary, jakie do dzisiaj daje niewinnie przelana krew św. Sebastiana. – Już w Księdze Rodzaju Bóg w rozmowie z Kainem mówił o niewinnej krwi brata, która głośno woła z ziemi. Bo przelana niewinnie krew ma niezwykłą moc przemawiania. Sebastian miał świadomość, że jego krew przelana w obronie niewinnych będzie przemawiać przez następne pokolenia. Czy mógł przypuszczać, że jego świadectwo dotrze aż do Polkowic w XVII, a potem w XXI wieku? Na pewno nie, ale znał Ewangelię, w której Jezus mówił, że nie mamy bać się tych, którzy zabijają ciało, ale tych, którzy mogą zabić duszę. Sebastian bardziej słuchał Jezusa niż tego świata. Zadajmy sobie pytanie, czego spodziewamy się od świata, a czego od Jezusa – mówił ks. Święcicki.

Modlitwie towarzyszyły zarówno relikwie św. Sebastiana, jak i Krzyża Świętego. Teksty liturgiczne użyte tego dnia pochodziły z liturgicznego wspomnienia św. Sebastian, które przypada 20 stycznia.

Nawiązując do tekstów mszalnych, biskup senior podkreślał wzór, jakim dla nas jest św. Sebastian. – W kolekcie mszalnej dzisiaj będziemy prosili o cnotę męstwa. Święty Sebastian jest wzorem, byśmy tak jak on słuchali bardziej Pana Boga niźli ludzi. Byśmy kierowali się słowami Ewangelii – mówił bp Cichy.

Na zakończenie modlitwy odśpiewano uroczyste „Te Deum”. Zwieńczeniem liturgicznego spotkania było poświęcenie w kościele specjalnej tablicy pamiątkowej poświęconej wydarzeniu.

Interwencja świętego

W 1680 r. przez Europę szła jedna z największych fal strasznej choroby – dżumy. Sama nazwa wywoływała przerażenie i lęk. Pomór dziesiątkował wsie, miasta i państwa. Dżuma w połowie czerwca 1680 r. dotarła do bram Polkowic. W ciągu kilkunastu dni zmarły w mieście dziesiątki osób. Jak odnotowują kroniki, 4 lipca burmistrz Ferdynand Mehl i radni złożyli ślubowanie wierności św. Sebastianowi, ogłosili go patronem i błagali o wstawienie się u Boga i cofnięcie pomoru. Choroba ponoć przestała dziesiątkować mieszkańców, a od 20 stycznia kolejnego roku rokrocznie mieszkańcy stawiali się w kościele we wspomnienie św. Sebastiana i dziękowali mu za ocalenie.

Przeszyty strzałami

Święty Sebastian – według tradycji – był synem urzędnika cesarskiego. Dzięki starannemu wykształceniu oraz pozycji ojca doszedł do wysokiego stanowiska i stał się dowódcą gwardii cesarza Marka Aureliusza Probusa (panowanie 276–282), chociaż św. Ambroży uważał, że chodziło o późniejszego cesarza – Dioklecjana (panowanie 284–305). Za wyznawanie nauki Chrystusa został przywiązany do słupa lub drzewa i przeszyty strzałami. Według niepotwierdzonej legendy, Sebastian wówczas nie zginął. Irena z Rzymu, która postanowiła go pochować, zauważyła oznaki życia i doprowadziła go do zdrowia. Gdy Sebastian wyzdrowiał, poszedł bezpośrednio do cesarza i zarzucił mu barbarzyństwo w stosunku do chrześcijan. Cesarz w przypływie gniewu kazał go bić pałkami, żeby mieć pewność, iż tym razem Sebastian na pewno zginie. Ciało męczennika wrzucono do kanałów miejskich, a wydobyć i pochować miała je święta Lucyna. Święty Sebastian jest patronem m.in. Hamburga oraz Rzymu, a także Niemiec i Gwardii Szwajcarskiej. Jest opiekunem chorych na choroby zakaźne, inwalidów wojennych, kamieniarzy, konwisarzy, łuczników, myśliwych, ogrodników, rusznikarzy, strażaków, strzelców i żołnierzy.