Początkiem jest głoszenie Słowa

Gość Legnicki 25/2022

publikacja 23.06.2022 00:00

Biskup Andrzej Siemieniewski mówi o pierwszym roku posługi w Kościele legnickim.

– Przyszłość zależy od świeckich – przekonuje ordynariusz. – Przyszłość zależy od świeckich – przekonuje ordynariusz.
Jędrzej Rams /Foto Gość

Jędrzej Rams: Czy dużo zmieniło się w ciągu ostatniego roku w życiu Księdza Biskupa?

Bp Andrzej Siemieniewski: Zmiana posługi biskupa pomocniczego na posługę biskupa diecezji to zmiana liczby spotkań, tempa życia, ale przede wszystkim wezwanie przez Pana Boga do innego myślenia. Myślenia o Kościele na ziemi legnickiej, o tutejszych wiernych, zgromadzeniach zakonnych, rodzinach. To Kościół aktywny i poszukujący łaski Bożej. Jest to zmiana, która przypomina przełożenie zwrotnicy na torowisku, kiedy tramwaj zaczyna jechać inną trasą niż do tej pory.

Ksiądz Biskup, przychodząc do naszej diecezji, stał się członkiem naszej wspólnoty.

Tak jest, ponieważ każdy duchowny należy do jakiejś diecezji bądź zakonu czy zgromadzenia zakonnego. I ja od 29 czerwca zeszłego roku jestem członkiem diecezji legnickiej. Przypomina to przystąpienie do nowej rodziny, która wiąże się z poznawaniem jej zwyczajów, członków, historii, tradycji.

Czy był czas, który można nazwać miesiącem miodowym? Na pewno wiele spotkań odbywało się po raz pierwszy, a to wiąże się z sympatyczną i miłą atmosferą.

Wszelkiego rodzaju radości, problemów, błogosławieństw i wyzwań było sporo już od pierwszego dnia, a nawet od pierwszej godziny urzędowania. To akurat się nie zmienia. Ale to prawda, że trwa poznawanie życia diecezji. Są oczywiście wzniosłe elementy, ale i są trudności wynikające ze słabości ludzkiej. Nie dzieliłbym więc tego minionego roku na miesiąc miodowy i czas już po nim, ale powiedziałbym, że jest życie realne, pełne wielu łask Bożych, ale i wyzwań. Po ostatnim spotkaniu Episkopatu Polski w Zakopanem mocno podkreślano konkluzję, że bardzo mocno osłabł przekaz wiary w polskich rodzinach. Przekazywanie wiary jest o wiele słabsze niż było to w poprzednich pokoleniach. Na taką konkluzję można zareagować na dwa sposoby. Pierwszym będzie bezradne rozłożenie rąk i powiedzenie, że najmocniejsza metoda przekazywania wiary osłabła, a więc przyjmijmy do wiadomości, że teraz już będzie tylko gorzej z powszechną wiarą. Ale można też zareagować w inny sposób. Można przypomnieć sobie Dzieje Apostolskie, kiedy to pierwsi chrześcijanie nie mieli okazji i możliwości być wychowywanymi w rodzinach chrześcijańskich. Przekazywanie wiary odbywało się przez świadectwo tych, którzy doświadczyli ukrzyżowana i zmartwychwstania Jezusa. Jednym słowem, przyszłych chrześcijan poruszała kerygmatyczna ewangelizacja. Ona potem znajduje kontynuację w przekazywaniu z pokolenia na pokolenia, ale początkiem jest głoszenie Słowa. W tym sensie Kościół jest domem Słowa. Tu brzmi Słowo i ono powinno brzmieć klarownie.

Czy już możemy mówić o istnieniu w naszej diecezji nowego miejsca formacji o nazwie Dom Słowa?

On tak naprawdę istnieje od dawna, bo czymże jest Wyższe Seminarium Duchowne, jak nie miejscem głoszenia i wsłuchiwania się w słowo Boga? Od dawna też odbywały się tutaj różnego rodzaju dni skupienia, rekolekcje, formacja różnych grup duchownych i świeckich. Teraz chcemy te różne inicjatywy rozszerzyć i zakorzenić w budynku WSD, zwłaszcza że od października formacja kleryków będzie się odbywać we Wrocławiu. Tak więc ten Dom Słowa będzie mógł przyjąć jeszcze więcej chętnych osób do przeżywania formacji.

Czy są jakieś wspólne problemy bądź radości wszystkich parafii, które Ksiądz Biskup poznał podczas odbytych do tej pory wizytacji?

W bardzo wielu parafiach słyszę o niepokojach związanych chociażby z utrzymaniem ogromnych, pięknych świątyń. Zmniejsza się liczba wiernych, więc rodzi się niepokój, jak zdołają utrzymać w przyszłości te świątynie. Odpowiedź jest podobna do wcześniejszej: potrzeba budzenia ducha eucharystycznego. On budzi się w chrześcijaninie, który nie chce być tylko obserwatorem. Potrzeba więc myślenia w kategoriach słowa Bożego. Czerpmy inspirację z Dziejów Apostolskich. Z kolei wielką radością jest mocne przeświadczenie wśród świeckich, że ruch ewangelizacyjny staje się udziałem powszechnym katolików. Przyszłość Kościoła zależy od świeckich katolików. Dlatego warto brać udział w życiu rady parafialnej, ruchów i stowarzyszeń. Każda taka mała, ale żywa wspólnota jest tym „żywym kamieniem”, o którym pisał św. Paweł. Chrześcijaństwo to nie tylko idea, ale życie realizowane na naszych oczach.