Wyjść, by znaleźć drogę

Jędrzej Rams

|

Gość Legnicki 40/2020

publikacja 01.10.2020 00:00

Ks. Tomasz Metelica, ojciec duchowny Wyższego Seminarium Duchownego, opowiada o tym, jak otwierać młodych na powołanie do kapłaństwa.

Ks. Tomasz prezentuje plakat promujący męską wędrówkę. Ks. Tomasz prezentuje plakat promujący męską wędrówkę.
Jędrzej Rams /Foto Gość

Jędrzej Rams: Startujecie z nowym pomysłem skierowanym do osób zastanawiających się nad wybraniem drogi kapłaństwa. Na czym będzie polegał?

Ks. Tomasz Metelica: Zapraszamy na męską przygodę, by pomyśleć o swoim życiu i powołaniu. Będą to cykliczne, jednodniowe, comiesięczne wędrówki w góry. Chcemy wykorzystać przywilej, że mamy w naszej diecezji piękne Góry Izerskie i Karkonosze. W planie dnia będą: modlitwa, konferencja, możliwość rozmowy duchowej czy spowiedzi. Przede wszystkim będzie to czas tworzenia wspólnoty i poznawania siebie nawzajem. Najbliższe wyjście już 10 października. Ochotnicy do wędrówki mogą się już zgłaszać. Dane do zgłoszeń znajdziecie na Facebooku (@dobrerozeznaniepowolania) i na stronie seminarium.

Skąd pomysł i potrzeba takiego otwierania się na młodych ludzi?

Maleje liczba osób przychodzących do seminarium. Widzimy to wszyscy. Przyczyn tego spadku jest wiele. Nie na wszystkie czynniki mamy wpływ, ale to nie znaczy, że mamy siedzieć z założonymi rękami. Jako środowisko Wyższego Seminarium Duchownego proponujemy nową formułę duszpasterstwa powołań w naszej diecezji, by dać młodym osobom możliwość rozeznawania swojej życiowej drogi i wzrastania w powołaniu jeszcze przed decyzją o wstąpieniu do seminarium. Wielu młodych w klasach szkoły ponadpodstawowej czy studentów słyszy głos, który ich wzywa, proponuje zmianę życia, zachęca do radykalnego wyboru. W ich głowach rodzi się mnóstwo pytań. Szukają odpowiedzi. Jako odpowiedzialni za formację kapłańską chcemy, by ten cichy głos powołania nie zginął na burzliwym morzu dzisiejszego świata. Świat zarzuca młodych mnóstwem propozycji i ciągnie ich w przeróżne strony. W takim świecie potrzeba przestrzeni i czasu, gdzie będzie można na spokojnie, w górach i na łonie natury, skonfrontować swoje myśli, zarówno podczas modlitwy, jak i w rozmowie z kapłanem czy rówieśnikiem.

Czyli nie mamy powołań do kapłaństwa, czy może są, ale młodym trudno je wybrać?

Gdy czytamy Pismo Święte, widzimy, że Pan Bóg za każdym razem przypomina, że człowiek rodzi się ze swoim powołaniem. Dotyczy to zarówno kapłaństwa, zakonu, jak i życia w rodzinie, jako mąż i ojciec. Powołanie nie przychodzi nagle, nie zjawia się niespodziewanie na jakimś etapie życiowej drogi. Nie jest tak, że Pan dopiero w pewnym momencie zsyła powołanie i zmienia człowiekowi życie. Dlatego kluczową sprawą jest możliwość, by usłyszeć i rozeznawać ten głos, który jest w człowieku od samego początku. Inicjatywa powołania zawsze należy do Boga. Zadaniem człowieka jest odpowiedzieć na to wezwanie. Realizacja powołania to moment, w którym spotykają się te dwie rzeczywistości. W dzisiejszym świecie jest niezwykle trudno to zrobić, bo na każdym kroku pojawiają się trudności.

Jakie to trudności?

Pierwszym czynnikiem utrudniającym wybór jest ogromna ilość impulsów przychodzących z zewnątrz, które zagłuszają głos Boga. Drugą przeszkodą jest brak wsparcia w środowisku, w którym żyje dana osoba. Czasem jest to rodzina, innym razem rówieśnicy, którzy nie podzielają jego wartości. Młody człowiek zmaga się z wieloma pytaniami, lecz nie ma takiego miejsca, by uzyskać odpowiedzi na swoje rozterki czy wątpliwości. Po trzecie żyjemy w czasach, w których obraz Kościoła, a więc i księdza, jest zniekształcony.

Niektóre zakony mają prenowicjaty. Czy proponujecie coś podobnego?

Nie, chociaż pod pewnymi względami czerpiemy inspiracje m.in. od dominikanów. Prenowicjat jest czasem sprawdzenia kandydata, który przyjeżdża na krótko, by żyć we wspólnocie. Nam zależy, by młodzi ludzie mieli możliwość sprawdzenia samych siebie. Zadać sobie pytanie: „Czy to, co słyszę, jest prawdziwe? Czy to naprawdę moja droga?”. Dlatego nie ma żadnego obowiązku uczestniczenia we wszystkich wyjazdach. Podajemy terminy i miejsca i zapraszamy do wybrania się z nami w góry. Można przyjechać na pierwsze i na ostatnie spotkanie. Ale zapewniam, że warto będzie wyruszyć z nami co miesiąc. (śmiech) Formuła jest otwarta, ale zależy nam na profesjonalizmie całego przedsięwzięcia. Osoby niepełnoletnie będą musiały mieć zgodę rodziców, za każdym razem będzie z nami wędrował przewodnik PTTK, będziemy ubezpieczeni itd.

Nowa propozycja oznacza zarzucenie znanych nam form spotkań dla młodych organizowanych przez seminarium?

Oczywiście, że nie. Wiele z tych inicjatyw znakomicie spełnia swoją funkcję. Myślę chociażby o rekolekcjach w czasie ferii zimowych, kiedy przyjeżdża do seminarium po kilkudziesięciu chłopaków. Już teraz na nie zapraszam – odbędą się w styczniu 2021 roku. Organizujemy też dni skupienia dla maturzystów – pierwsze z nich odbędą się tuż przed Adwentem, drugie przed Niedzielą Palmową. jedrzej.rams@gosc.pl