Krokodyle łzy

Jędrzej Rams

|

Gość Legnicki 39/2020

publikacja 24.09.2020 00:00

Znaleziony w Krobicy list jest dowodem na to, jak bardzo nazizm wpłynął na mieszkańców III Rzeszy.

We wrześniu 1939 roku polskie ziemie tratowały wojska pancerne niemieckiego Wehrmachtu. Za sterami tych maszyn siedzieli m.in. mieszkańcy miejscowości z terenu dzisiejszej diecezji legnickiej. Gdy po sześciu latach okrutnej wojny szala zwycięstwa przechylała się na niekorzyść III Rzeszy, Niemcy uciekali, ukrywając część swojego majątku, pamiątek, dorobku. Po latach polscy gospodarze odkrywali te „skarby”.

Jeden z nich, w postaci listu, trafił w ręce Feliksa Chojnackiego z Mirska. Ten regionalista z pasją śledzi przedwojenną historię Gór Izerskich. Kiedy więc w Krobicy, miejscowości pomiędzy Mirskiem a Świeradowem-Zdrojem, gospodarze odkryli na strychu remontowanego domu zbiór poniemieckich listów, udali się właśnie do niego. Zanim pan Feliks zabrał się do pracy, najpierw, korzystając ze swoich kontaktów, zainteresował znaleziskiem kilku Niemców. Po przeczytaniu listu nie chcieli komentować jego treści. Co pisał autor? Nadawca mieszkał w Krobsdorf (obecnie Krobica), a list powstał 7 października 1939 roku, zaledwie kilka dni po kapitulacji Warszawy. Adresatem był „Herr Oberleutnant”, a więc ktoś mający szarżę porucznika.

Autor listu na początku dziękuje za pocztówkę wysłaną przez porucznika, jak kąśliwie podkreśla, z „pełnej kultury Polski”. Bardzo szybko też przechodzi do chwalenia Führera: „(…) dzisiaj przed Reichstagiem przemawiał Führer. Słowa były pewne i jasne. Miejmy nadzieję, że świat zrozumiał. Znamy przecież okropieństwa wojny, gdy maszyneria wojenna bezlitośnie, głośno rozbrzmiewa na cały kraj. Biedna Francja. Poprzednio była kwitnącą krainą, a teraz pobite, zniszczone wszystko, co stworzył człowiek i natura, tylko leje po pociskach. Sytuacja będzie teraz jeszcze straszniejsza. Nie można uwierzyć, że odpowiedzialni mężowie stanu chcą pozwolić ludziom ryzykować takim przelewem krwi. (…) W 1918 Wilhelm II i militaryzm musiał upaść. Dziś, na tym świecie, z naszym Führerem i nazizmem jest to niemożliwe”. W liście pojawiają się też opisy pracy na polach przy Krobicy, trudności życia codziennego, m.in. obowiązek zaciemniania i kartki na żywność.

Feliks Chojnacki, publikując wyniki swoich historycznych dociekań, nie boi się mocniejszych określeń. – Po lekturze nie dziwię się już takiej determinacji Niemców w czasie wojny. Byli oni przeświadczeni o swej wyższości i pewni sukcesu. Lanie krokodylich łez nad „biedną Francją”, pogróżki w stronę Anglii – znamy z historii sposoby prowadzenia wojny totalnej. Nazizm, jak widać, był filarem i religią tamtego społeczeństwa. Dla mnie jest to kolejna przesłanka ku temu, by stawiać znak równości pomiędzy ówczesnymi Niemcami a określeniem „naziści” – tłumaczy F. Chojnacki.