Panie, Panie nasz, dokąd pójdziemy…

Jędrzej Rams

|

Gość Legnicki 37/202

publikacja 10.09.2020 00:00

Piotr Kopyto mówi o katolickim harcerstwie, które coraz bardziej rozwija się w naszej diecezji.

Do skautów Europy wstępuje coraz więcej młodych. Do skautów Europy wstępuje coraz więcej młodych.
Piotr Kopyto

Jędrzej Rams: Przed nami święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Z czym się ono kojarzy skautowi Europy?

Piotr Kopyto: Gdybyśmy rozmawiali kilka lat temu, to zapewne powiedziałbym, że tylko ze świętem kościelnym. Teraz kojarzy mi się z naszą harcerską pielgrzymką, wyprawą do sanktuarium na Świętym Krzyżu. Jeździmy tam każdego roku, w ostatni pełny weekend września. Już teraz organizuję taki wyjazd z diecezji legnickiej. Zapraszam. Pojedźcie z nami.

Dlaczego tam jeździcie?

Takie samo pytanie miałem w głowie, kiedy wybierałem się tam po raz pierwszy. Jechałem z nastawieniem, że będzie to jakaś tam wędrówka harcerska. Jedna z wielu. Ale na miejscu zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Słowem kluczem do opisania moich wrażeń, ale myślę, że nie tylko moich, jest „atmosfera Świętego Krzyża”. Tam na 4 dni zjeżdżają się z całej Polski przewodnicy i wędrownicy oraz sympatycy Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”. Pierwotnie było to około 100 osób. Dzisiaj jest to prawie 1000 mężczyzn! Są to osoby między 17. a 90. rokiem życia. W piątek i sobotę wędrujemy, bo harcerz musi wędrować. W drodze inaczej się tworzą więzi, inaczej się rozmawia, inaczej się modli. Jest modlitwa, rozważanie słowa Bożego, Eucharystia…

Kulminacją spotkania na Świętym Krzyżu jest sobotni wieczorny obrzęd „wymarsz wędrownika”. Uczestniczą w nim niektórzy. Ruszają wtedy w ciemność, aby następnie złożyć swoje zobowiązania pośród szpaleru braci w skautingu, którzy trzymają zapalone pochodnie. Niesamowity widok! Jest to swoisty rytuał dla młodych mężczyzn, który wyraża ich gotowość do wejścia w dorosłe życie, do podjęcia realizacji drogi życiowej. Zanim to nastąpi, bierzemy udział w nocnej Drodze Krzyżowej połączonej z podejściem do klasztoru na Świętym Krzyżu. Gdy dochodzimy do drzwi sanktuarium, które o tej porze są już zamknięte, stukamy w nie i otwierają nam ojcowie oblaci. Wówczas w tej naszej tysięcznej grupie śpiewamy pieśń, parafrazę słów św. Piotra: „Panie, Panie nasz, dokąd pójdziemy, Ty masz słowa życia wiecznego”.

Skąd ten pomysł, by jeździć do sanktuarium?

Nasze katolickie harcerstwo rozwijało się początkowo we Francji. Tam był zwyczaj dorocznej pielgrzymki do jednego z sanktuariów. My wybraliśmy najstarsze polskie sanktuarium – na Świętym Krzyżu. Ale jest też powód czysto formacyjny i organizacyjny. Pojedziemy także do sanktuarium św. Jacka w Legnicy, gdzie 12 września o godz. 12 będzie Eucharystia, która z jednej strony podsumuje ubiegły rok formacji wilczków i harcerzy z regionu legnickiego, a z drugiej rozpocznie nowy. Na Święty Krzyż mogą pojechać nie tylko wędrownicy, ale także dorośli, którzy chcieliby stworzyć gromadę dla wilczków (czyli chłopców do 12. roku życia) lub harcerzy (12–17 lat) w swojej miejscowości, parafii. Jeżeli ktoś o tym marzył, teraz jest okazja. Podobnie 12 września po Eucharystii w Legnicy odbędzie się spotkanie dla rodziców, którzy chcieliby stworzyć u siebie harcerstwo katolickie.

Podaj jeden powód, dla którego rodzic może być tym zainteresowany.

Nie ma problemu! Oto najważniejszy – skauting jest narzędziem dla rodzin. My całą naszą ideą, formacją, działaniami służymy rodzinie. Współdziałamy z rodzicami w katolickim wychowaniu ich dzieci. Formujemy ich wewnętrznie i zewnętrznie. Sam mam wiele doświadczeń w tym zakresie. Kiedyś miałem w drużynie chłopaka, który – mówiąc nieelegancko – na początku miał dwie lewe ręce. Po trzech, czterech latach to się zmieniło, potrafił nawet pójść do prezydenta miasta i reprezentować skauting w tak godny sposób, że zyskał sobie szacunek wszystkich zebranych. Do dzisiaj czasami słyszę, że jeden czy drugi chłopak osiągnął pewne rzeczy, a kilka lat temu niewielu by na niego postawiło. Po drugie – dzisiaj dzieciom i młodzieży potrzeba dobrych wspólnot. Tutaj mają wszystko – wspólnotę, modlitwę, rozwój fizyczny. Oczywiście to, o czym powiedziałem, jest naprawdę tylko drogą do tego, co jest najważniejsze – naszym celem jest osiągnięcie osobistej świętości i w przyszłości spotkanie się z Jezusem w niebie. Nasza metoda wychowawcza realizowana jest w takim właśnie duchu. jedrzej.rams@gosc.pl Szczegółowe informacje o skautingu na naszym terenie – Piotr Kopyto, tel. 608 147 273, e-mail: piotr.jacek.kopyto@gmail.com