Kaplice i altarzyści

Jakub Zakrawacz

|

Gość Legnicki 25/2020

publikacja 18.06.2020 00:00

Za majestatem katedry stoją nie tylko posługujący w niej kapłani, ale i wierni, odpowiedzialni za swoją świątynię.

Fragment średniowiecznego ołtarza ufundowanego przez słodowników. Fragment średniowiecznego ołtarza ufundowanego przez słodowników.
Jakub Zakrawacz /Foto Gość

W czerwcu, ukazał się przewodnik po katedrze pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Legnicy, którego współautorem jest ks. Robert Kristman, proboszcz katedry. Dzięki przewodnikowi można dowiedzieć się o wielu ciekawostkach związanych z tą przepiękną świątynią i poznać ją od nieznanej dotąd strony. Zakup książeczki stanowi cegiełkę na rzecz renowacji zabytków kościoła katedralnego.

Proszę bokiem

Wiele z bocznych ołtarzy, które oglądamy w kościołach, powstało dzięki inicjatywie i pieniądzom mieszkańców. W średniowieczu przyjęła się tradycja, że boczne kaplice świątyń, zwłaszcza tych większych, fundowane były nie tylko przez znamienite rody, ale i całe grupy zawodowe. – Miejsca te często otrzymywały nazwę swoich sponsorów. I tak, pierwsza od wschodu po stronie północnej znajdowała się u nas kaplica szewców, bo pieniądze na tę inwestycję wyłożył szewski cech rzemieślniczy. Na lewo od tabernakulum możemy obecnie dostrzec małe drzwi – to właśnie tam dobudowano kaplicę (dzisiaj znajduje się tam pomieszczenie gospodarcze). Tam, gdzie teraz stoi figura Matki Bożej Fatimskiej, uczęszczali z kolei rzeźnicy. Idąc dalej na zachód od ołtarza głównego, znajdowały się kiedyś m.in. kaplice słodowników i strzelców – wyjaśnia ks. Kristman.

– Dla cechów rzemieślniczych niewątpliwie wielką nobilitacją było posiadanie własnej kaplicy i to w głównym kościele miasta. Kaplice takie zaczęto dobudowywać mniej więcej w XV–XVI w. Musiały robić potężne wrażenie wizualne, gdyż ograniczające ich wysokość balkony pojawiły się dopiero w XIX stuleciu. Kaplice boczne miały prawie taką samą wysokość jak cała katedra – tłumaczy ks. Robert. – Niestety, po kaplicach pozostało zaledwie wspomnienie, bowiem jedyna liturgiczna pamiątka po nich to pentaptyk znajdujący się przy naszej chrzcielnicy – dodaje gospodarz parafii.

Wspomniane przez kapłana dzieło zachowało się w niekompletnym stanie. Mieszczą się na nim obrazy przedstawiające m.in. św. Jadwigę oraz św. Annę Samotrzecią. Tradycja pełnego otwarcia na uroczystości oraz zamykania go na czas Wielkiego Postu, kiedy naszym oczom ukazują się sceny pasyjne, podtrzymywana jest w katedrze do dzisiaj.

Kapłani opiekunowie

Dobudowywane ołtarze nie były jednak zostawiane samym sobie. – Do legnickiej katedry przynależeli księża altarzyści (kanonicy), którzy opiekowali się kaplicami, odprawiali w nich Msze św. i utrzymywali się z datków na ołtarze – mówi proboszcz.

Z pracy dr. Stanisława Jujeczki „Duchowni średniowiecznej Legnicy – studium prozopograficzne”, wydanej przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Legnicy, możemy się dowiedzieć m.in., że w XIV w. „Poza kilkoma wzmiankami (…) nie spotykamy przy kościele św. Piotra duchownych z tytułem wikariusza. Ich miejsce zajęli liczni kapelani, z których niektórzy posiadali w kościele własne ołtarze”.

Wierni żywiący wątpliwość odnośnie do bezstronności proboszcza przy przydzielaniu alterii, zaznaczali w testamentach, że dany ołtarz ma trafić w ręce kapłana bez własności. Tak oto testamenty stały się nie tylko wyrazem ostatniej woli, ale i źródłem wiedzy historycznej.

Jak jednak wyglądały wtedy Msze św.? Duchowni dzielili się godzinami czy Eucharystie były sprawowane naraz? – Mówiąc o średniowieczu, trzeba nieco przestawić myślenie. W okresie liturgii trydenckiej Mszę św. sprawował jeden ksiądz, koncelebrowanych nie było. Oprócz tego obowiązywał 24-godzinny post eucharystyczny, w związku z czym najlepiej było sprawować Ofiarę przed południem. Każdy z kapłanów odprawiał ją przy swoim ołtarzu – tłumaczy ks. Robert, który Mszę św. w klasycznym rycie rzymskim sprawuje w legnickiej katedrze w każdą drugą niedzielę miesiąca.

– Homilie nie wchodziły w skład liturgii i były swoistym przerywnikiem. O kazaniach w kaplicach bocznych można zapomnieć. W tamtych czasach ciekawie wyglądała sprawa siedzenia. Nie wszyscy wiedzą, że ławki pojawiły się w kościołach dopiero później, więc wierni przeżywali całą Mszę św. na stojąco – tak jak ma to miejsce w dzisiejszych cerkwiach – dodaje duchowny.

Z historią księży opiekujących się ołtarzami wiąże się jeszcze jeden budynek w Legnicy. Na ul. św. Piotra 2, nieopodal katedry, mieści się były „Dom altarzystów”, który w późniejszym okresie pozwolił skupić ich wszystkich w jednym miejscu. Budynek gościł potem także nauczycieli z tutejszej szkoły parafialnej. Jego gruntowny remont miał miejsce na początku lat 70. ubiegłego stulecia. Dziś obiekt pozostaje nieużywany.