Jego wzroku nie zapomni nikt

Jakub Zakrawacz

|

Gość Legnicki 22/2020

publikacja 28.05.2020 00:00

Sześć osób podzieliło się z nami osobistym doświadczeniem spotkania ze św. Janem Pawłem II.

Wizyty wiernych w papieskiej letniej rezydencji należały do rzadkości. Małgorzata Dembińska-Staszak w trakcie indywidualnej audiencji w Castel Gandolfo, 13.08.2000 r. Wizyty wiernych w papieskiej letniej rezydencji należały do rzadkości. Małgorzata Dembińska-Staszak w trakcie indywidualnej audiencji w Castel Gandolfo, 13.08.2000 r.
Archiwum Małgorzaty Dembińskiej-Staszak/ Arturo Mari/ „L’osservatore Romano”

Rocznica przyjazdu Jana Pawła II do Legnicy w czerwcu 1997 r. oraz niedawne obchody jego 100. urodzin to doskonałe okazje, by porozmawiać z osobami, które w różnym czasie i różnych okolicznościach napotkały na swej drodze papieża Polaka.

Elżbieta Ryglewska wspomina wizytę u Ojca Świętego podczas indywidualnej audiencji w Watykanie w maju 1982 r. – Po licznych perturbacjach paszportowych ks. Jerzy Gniadczyk, organizator pielgrzymki, musiał zostać w Polsce. Nam udało się pojechać i uczestniczyć w audiencji indywidualnej. Byłam tak przejęta, że nie zapamiętałam prawie nic prócz jednego: momentu, w którym Ojciec Święty ujął mnie za rękę – dodaje. Pani Elżbieta uczestniczyła później w kilku pielgrzymkach papieża do Polski, jednak nie mogła zapomnieć tego wrażenia bliskości z audiencji indywidualnej. – To zostaje w pamięci w sposób wręcz namacalny – mówi.

Kilka lat później, w wolnej Polsce, na terenie legnickiego lotniska znalazła się Anna Krężel. – Pamiętam tę atmosferę czekania na przylot papieża. Siedziałam wtedy w pierwszym rzędzie. Dostąpiłam tego wyróżnienia, ponieważ skomponowałam szkolny hymn o Janie Pawle II. Po przyjęciu Komunii św. z rąk papieża ucałowałam jego dłoń. Wtedy podniósł głowę, spojrzał na mnie i uśmiechnął się dobrotliwie. Te młode oczy pełne życia zapamiętam na zawsze – mówi pani Ania. – Wraz ze mną siedział mój szkolny kolega, Krzysiek Żmigrodzki. Oboje byliśmy uczniami nieistniejącej już VI LO im. Jana Pawła II w Legnicy – mówi kobieta.

– Nigdy wcześniej nie widziałem takiej Legnicy. Miasto zatrzymane bardziej niż przy koronawirusie. Wszystko skoncentrowane tylko na tym jednym dniu – tłumaczy ks. Krzysztof Żmigrodzki. − To było na chwilę przed podjęciem moich decyzji życiowych. Klasa maturalna i rozeznawanie powołania. Spotkanie z Ojcem Świętym i jego słowa z mocą wpłynęły na moje dalsze wybory – dodaje kapłan.

W tym samym czasie na inne spotkanie ze św. Janem Pawłem II wyruszył pan Witold. – Byłem już wcześniej na lotnisku i widziałem papieża. Tam były tłumy ludzi i Ojciec Święty z takiej odległości był dla mnie jedynie kropką. Niczego nie oczekiwałem po tej wizycie, byłem nawet sceptycznie nastawiony z uwagi na szum medialny. Coś jednak przekonało mnie do tego, by udać się jeszcze na ulicę, którą Jan Paweł II miał wracać z legnickiej kurii. Pamiętam, że nie było tam tłumów. Papież przejechał obok mnie, w odległości ok. 2−3 metrów. Nasze spojrzenia się spotkały, a ja nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłem. Tu nie chodziło o jego wzrok czy o niego samego, ale w tym jednym momencie dane mi było odczuć bardzo mocne i osobiste doświadczenie Bożej obecności – wspomina mężczyzna ze wzruszeniem.

− Wzroku św. Jana Pawła II chyba nie zapomni nikt. Nawet w obecności tłumów zawsze znalazł ten ułamek sekundy, by zatrzymać się przy każdym człowieku. Może trwało to tylko chwilę, ale dla tej osoby czas jakby na chwilę stawał w miejscu – mówi Małgorzata Dembińska-Staszak, która z Ojcem Świętym zetknęła się po raz pierwszy przy okazji Mszy św. w Castel Gandolfo w sierpniu 2000 roku. – Letnia rezydencja papieża… Nie wierzyłam, że moja wizyta tam może stać się realna. Wszystko dzięki znajomemu księdzu, który się o nią postarał, a ostatecznie oddał mi swoje miejsce na późniejszej audiencji. Niesamowite wrażenie do końca życia, Ojciec Święty nie musiał nawet nic mówić – opowiada kobieta.

Swoje wspomnienia związane z papieżem Polakiem mają również osoby, które nie spotkały go za życia. – Na pielgrzymkę do jego grobu wybrałam się wraz z mężem. Wzruszające doświadczenie. Moje wewnętrzne modlitwy, pragnienia tam zanoszone, powoli zaczęły się spełniać – mówi Małgorzata Godyń, katechetka z Wojcieszowa. − Ojciec Święty był mi zawsze bardzo bliski, dlatego że u babci zawsze wisiało jego zdjęcie. Nawet w czasach, kiedy był jeszcze kardynałem. Gdy słyszę jego głos, zawsze się wzruszam. Przypomina mi się babcia – tłumaczy pani Małgosia.