Bóg mieszkał w jego domu

Jędrzej Rams

|

Gość Legnicki 13/2020

publikacja 26.03.2020 00:00

Święty Józef, współpatron diecezji legnickiej, jest czczony przez diecezjan od wieków. W tym roku obchodzili oni jego święto w nietypowych warunkach.

▲	Obraz opiekuna Zbawiciela peregrynował po parafiach kilka lat. ▲ Obraz opiekuna Zbawiciela peregrynował po parafiach kilka lat.
Jędrzej Rams

Podczas wieczornej ado- racji Najświętszego Sakramentu w kaplicy Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Legnickiej ks. Leopold Rzodkiewicz, wikariusz biskupi ds. formacji stałej duchowieństwa, mówił: − Nic nie jest przypadkiem. Dzisiaj wzywamy wstawiennictwa św. Józefa. Szukamy światła w tej nocy naszego świata, modląc się tajemnicami światła.

Strzeże i broni

Kiedy w XIX stuleciu Kościół znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, papież Pius IX postanowił szukać pomocy u ziemskiego opiekuna Pana Jezusa – świętego Józefa. − Dlatego 8 grudnia 1870 roku ogłosił go patronem całego Kościoła. 19 lat później papież Leon XIII, wielki czciciel św. Józefa, w encyklice „Quamquam pluries” napisał: „Szczególna przyczyna tego, że św. Józef jest opiekunem Kościoła i że Kościół tak wiele się spodziewa po jego opiece i troskliwości, tkwi w tym, że był małżonkiem Maryi i domniemanym ojcem Jezusa Chrystusa. (…) był on opiekunem Syna Bożego i domniemanym Jego ojcem (…), dlatego jest rzeczą słuszną i należy się św. Józefowi przed innymi, aby teraz swą niebieską potęgą strzegł i bronił Kościoła Chrystusowego (…)”. Podobnie św. Jan Paweł II, dostrzegając wyjątkową rolę, jaką św. Józef odegrał w dziele zbawienia, napisał adohortację „Redemptoris custos” − mówił ks. Rzodkiewicz.

− Wielkość świętych mierzy się ich bliskością wobec Chrystusa. Święty Józef po Matce Bożej był najbliższy Jezusowi Chrystusowi na ziemi. Dzielił z Nim codzienne życie. Jak pisał Jan Paweł II, obcował na co dzień z tajemnicą od wieków ukrytą w Bogu, która zamieszkała pod dachem jego domu – mówił ks. Rzodkiewicz.

Modlitwa prowadzona przez byłego rektora WSD Diecezji Legnickiej odbyła się 19 marca, w uroczystość św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. Opiekun Zbawiciela jest obok świętych Piotra i Pawła oraz św. Jadwigi Śląskiej patronem naszej diecezji.

W tym roku ze względu na zagrożenie epidemiczne wspominanie św. Józefa odbywało się w specyficznych warunkach. W krzeszowskim kościele pod wezwaniem tego świętego miała odbyć się pielgrzymka rzemieślników. Odwołano ją jednak z powodu zagrożenia epidemią, a duszpasterze krzeszowskiego sanktuarium w intencji rzemieślników odprawili Eucharystię. Szczególnie modliła się także wspólnota Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Legnickiej, której patronuje św. Józef. Eucharystię odpustową odprawiał również ks. Daniel Gołębiowski, proboszcz legnickiej parafii pw. św. Józefa Opiekuna Zbawiciela. Jak sam mówi, stanął do ołtarza, by sprawować liturgię, jednak ze względu na ograniczenia możliwości zgromadzeń nie był to dzień radosnego odpustu i spotkania wspólnoty parafialnej.

Dekret

Biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski wystosował na ten dzień specjalny dekret. Tak tłumaczył cel jego wydania: „Przeżywana dziś uroczystość św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny budzi w nas na nowo nadzieję Bożej opieki i wstawiennictwa Świętych Pańskich, zwłaszcza w tym trudnym czasie zmagania się całego świata z pandemią koronawirusa. Jednocześnie okoliczności, w jakich się znajdujemy, nie pozwalają nam tak jak zazwyczaj przeżywać w uroczysty sposób obchodów ku czci św. Józefa. Najtrudniej będzie to odczuwane w kościołach poświęconych temu Świętemu”. Dlatego biskup ordynariusz zezwolił, „aby wierni, którzy w dniu dzisiejszym nawiedzą kościół lub kaplicę pod wezwaniem św. Józefa, a z racji ograniczeń w sprawowaniu sakramentów wskutek pandemii i wprowadzonego stanu zagrożenia epidemicznego nie będą mieli możliwości przystąpienia do spowiedzi oraz przyjęcia Komunii Świętej, mogli uzyskać odpust zupełny po wzbudzeniu w sobie żalu doskonałego oraz postanowienia przystąpienia do tychże sakramentów w najbliższym możliwym czasie. Należy również odmówić pobożnie »Ojcze nasz« oraz »Wierzę«”.

Kult i bractwo

Piękny gest biskupa podkreślał szczególnie żywy kult oblubieńca NMP, jaki od wieków istnieje w naszej części Śląska. Nie zaczął się on bowiem od nadania diecezji legnickiej patronatu, ale już w XVII wieku, gdy pewien opat wielkiego opactwa cysterskiego w Krzeszowie pojechał do podwiedeńskiego klasztoru cystersów w Lilienfeld. Opatem tym był Bernard Rosa, który przywiózł stamtąd coś cenniejszego „niż złoto i perły najczystsze” – fascynację św. Józefem. Jak mówi ks. Łukasz Kutrowski, wielki miłośnik tego świętego, o. Rosa przeszczepił kult opiekuna Zbawiciela w postaci Bractwa Świętego Józefa istniejącego w opactwie w Lilienfeld. Bractwo powstało w Krzeszowie dokładnie 19 marca 1669 roku. Od samego początku zrzeszało ono zakonników, duchownych diecezjalnych i świeckich ze znakomitych rodów czy wysokich profesji, ale i prostych chłopów czy mieszczan.

− Bernard Rosa zapragnął założyć bractwo, by ożywić pobożność, a zatem i wiarę na Śląsku. Powstał statut bractwa, a w nim zostały zapisane prawa i obowiązki, ale także przywileje duchowe. Proszę sobie wyobrazić, że w statucie zapisany był obowiązek cotygodniowego uczestniczenia w niedzielnej Mszy św. i przyjmowanie na niej Komunii Świętej − mówi ks. Kutrowski.

Członkowie bractwa musieli też spotykać się w dni świąteczne, m.in. w święto zaślubin Józefa z Maryją (23 stycznia), 19 marca, a także w Patrocinium Sancte Josephe obchodzone w trzecią niedzielę po Wielkanocy. Kładziono też ogromny nacisk na dobroczynne wspieranie braci. Głównymi przywilejami, jakie wynikały z członkostwa, były możliwości zyskiwania odpustów cząstkowych i zupełnych dzięki realizacji zapisów statutu. W szczytowym okresie bractwo liczyło 100 tys. członków.

Wczoraj i dziś

Centralnym miejscem kultu opiekuna Zbawiciela na całym Śląsku był kościół pod wezwaniem tego świętego właśnie w Krzeszowie. Świątynia ta przez historyków sztuki zwana jest śląską kaplicą Sykstyńską. Określenie to odnosi się do niezwykłego cyklu fresków na jej sklepieniu. Michael Will- mann, zwany śląskim Apellesem, uwiecznił tam całą genealogię świętego Józefa, czym oddał hołd prawdzie, że Jezus jest potomkiem króla Dawida, bo św. Józef należał właśnie do tego rodu. Na freskach znajdziemy Abrahama, Salomona, ale także przodków i rodzinę Maryi: Jana Chrzciciela, Zachariasza, Elżbietę, Joachima i Annę.

Freski uzupełniają sceny na ołtarzach bocznych oraz w bocznych kaplicach. Wierni przybywający do tej świątyni mają możliwość poznania dziedziny teologii odnoszącej się do św. Józefa – józefologii. Na obrazach znajdziemy siedem radości i boleści Józefa. Wśród radosnych wydarzeń przedstawiono tutaj m.in. „Zaślubiny z Maryją”, „Zwiastowanie Józefowi”, „Pokłon pasterzy” i „Apoteozę św. Józefa”. Wśród smutków można odnaleźć m.in. „Wątpliwości św. Józefa co do macierzyństwa Maryi”, „Ucieczkę do Egiptu” i kończącą cykl „Śmierć św. Józefa”. Warto bliżej przyjrzeć się przedstawieniu „Poszukiwania noclegu” i postaci karczmarza, która w powszechnym mniemaniu uchodzi za autoportret Willmanna. Bez wątpienia cykl fresków w tej świątyni to arcydzieło europejskiego malarstwa barokowego.

U zarania diecezji legnickiej śp. ks. inf. Władysław Bochnak napisał nowy statut i dzięki decyzji pierwszego biskupa legnickiego Tadeusza Rybaka zostało powołane Bractwo Świętego Józefa. Do dzisiaj istnieje ono w diecezjach legnickiej oraz świdnickiej. Nowo powstałe seminarium naszej diecezji obrało za patrona właśnie św. Józefa. Kilka nowych parafii także otrzymało jego wezwanie, m.in. w Legnicy oraz Złotoryi. Odnowieniem realnego kultu była na pewno wielka kilkuletnia peregrynacja obrazu św. Józefa, który na co dzień znajduje się w legnickiej katedrze. Jej hasłem przewodnim były słowa: „Ze świętym Józefem po wiarę potwierdzoną życiem!”.