Ksiądz z Rzymu: Dobrze zrobiliście...

Jędrzej Rams Jędrzej Rams

dodane 15.03.2020 12:29

Ks. Tomasz Metelica pisze do nas z Rzymu ws. decyzji wielu osób o pozostaniu w domu w niedzielę.

Ksiądz z Rzymu: Dobrze zrobiliście... Bazylika pw. św. Piotra w Watykanie. Jędrzej Rams /Foto Gość

Ks. Tomasz Metelica jest kapłanem z diecezji legnickiej, który studiuje w Rzymie na Uniwersytecie Gregoriańskim. Naocznie obserwuje, jak zmieniło się życie Włochów w dobie zagrożenia wirusem. Obserwując też niepokoje znajomych z Polski, a także słysząc ich liczne pytania, m.in. o obecność lub nieobecność w niedzielnej Eucharystii, tak pisze za pośrednictwem "Gościa Legnickiego":

Myślę, że podjęliście dobrą decyzję, pozostając w domu… (Nie chodzi mi oczywiście o rozróżnianie, że ci co poszli, zdecydowali źle!). Nie chodzi o lęk czy troskę o bliskich, ponieważ do przyjęcia takiej postawy nie trzeba być chrześcijaninem, ale o coś znacznie więcej. Dla tych, którzy od lat żyją Kościołem, Eucharystią i Ewangelią to naprawdę niezwykła, choć bardzo trudna okazja wyjścia na duchową pustynię i zobaczenie rzeczywistości oczami wiary. To niepowtarzalny czas, by uświadomić sobie, czym tak naprawdę jest Msza św. i jaki jest jej cel w moim życiu.

Ksiądz z Rzymu: Dobrze zrobiliście...   Ks. Tomasz Metelica. Jędrzej Rams /Foto Gość

Często jesteśmy przekonani, że celem Eucharystii jest po prostu przyjęcie Komunii św. w sakramentalnym znaku chleba, by w ten sposób „być z Jezusem” czy mieć Go jakoś „w swoim sercu”, dlatego wiele osób w takiej sytuacji jak obecna ma spory problem… Czas epidemii, który „narzuca” nam konieczność zmiany przyzwyczajeń, pokazuje w jeszcze bardziej skondensowany sposób, że często traktujemy Mszę św. jako akt prywatny: „to ja muszę przyjąć Komunię św.!”, „ja bez wyjścia do kościoła nie potrafię żyć!”. Są w tym szlachetne intencje, ale też spore ryzyko, ponieważ tam, gdzie zaczyna dominować takie „ja”, albo w wersji pobożniejszej „ja z Jezusem”, tracimy istotę chrześcijaństwa, czyli możliwość relacji z Bogiem, który sam jest komunią/wspólnotą.

Warto na nowo odkryć, że Eucharystia to przede wszystkim wejście w relację Jezusa z Ojcem, w której nie ma żadnego „ja”, ale jesteśmy „my”. To bycie razem: z Kimś i dla Kogoś – to jest prawdziwa komunia! I tutaj dopiero można powiedzieć: tego nie da się zrealizować bez Eucharystii, która tak jak inne sakramenty jest niezbędna, by można było wejść w taką właśnie przestrzeń Bożego życia. Msza św. nie jest źródłem życia, ponieważ „przyjmujemy Pana Jezusa”, ale dlatego, że wraz z Nim wchodzimy w Jego własną i życiodajną więź z Ojcem. Bezpośrednim skutkiem tego jest możliwość wejścia w komunię także z drugim człowiekiem, który przestaje być obcy, a staje się bratem, tak jak ja sam przestałem być obcy dla Jezusa, a stałem się Jego bratem i synem Jego Ojca. Dlatego chrześcijaństwo nie jest religią ani księgi, ani świątyń, ale religią wydarzenia i Osoby – Jezusa, który dla nas stał się człowiekiem oraz zostawił nam sakramenty i Kościół, abyśmy mogli być zbawieni, czyli tak jak On żyć z Ojcem. Być może zamiast zamartwiać się brakiem niedzielnej Mszy św., warto zastanowić się na ile, wszystkie przyjęte do tej pory Komunie św. i Eucharystie, zbudowały moją relację z Bogiem, którą teraz mogą żyć i podtrzymywać. Na ile, tak jak cierpiący Jezus, jestem blisko Ojca i poddaję się Jego woli. Na ile moje chrześcijaństwo, potwierdzane do tej pory z niedzieli na niedzielę, pozwala mi dzisiaj patrzeć z miłością na moich bliskich i na tych, których Pan Bóg stawia na mojej drodze. Na ile moja wiara, przekłada się na życiową postawę, które przecież nie może ograniczać się tylko do czasu spędzonego w kościele.

Jestem przekonany, że obecne wydarzenia "nie wymknęły" się Bogu spod kontroli, ale to do nas należy oczytać ich sens i wartość. Czas, w którym będzie utrudniony dostęp do Mszy św. minie i potem wszystko wróci do normy… Pytanie czy my powrócimy do norm naszej pobożności i przyzwyczajeń, których obecnie nam brakuje, czy jednak damy sobie szansę odkryć coś więcej?

ks. Tomasz Metelica