Był prawdziwym kapłanem

Jędrzej Rams

|

Gość Legnicki 47/2019

publikacja 21.11.2019 00:00

Legniczanie tłumnie pożegnali legendarnego proboszcza z parafii pw. Trójcy Świętej.

Liturgii pogrzebowej przewodniczył bp Zbigniew Kiernikowski. Liturgii pogrzebowej przewodniczył bp Zbigniew Kiernikowski.
Jędrzej Rams /Foto Gość

W piątek 15 listopada odbyły się uroczystości pogrzebowe jednego z najbardziej zasłużonych kapłanów Dolnego Śląska – ks. prałata Władysława Jóźkowa. Miejscem sprawowania Eucharystii pogrzebowej był kościół pw. Trójcy Świętej w Legnicy, świątynia, w której kapłan sprawował codzienną Ofiarę przez ponad 50 lat swojego życia.

Z relacji licznych osób, które przemawiały tuż przed liturgią, wyłonił się obraz księdza, który żył Eucharystią, był osobą prawdziwie ewangeliczną i kapłanem z powołania.

Taki obraz zmarłego malował się chociażby we wspomnieniach ks. Piotra Nowosielskiego, który przepracował z ks. Władysławem 27 lat. – Drogi księże prałacie, byłeś człowiekiem ewangelicznych błogosławieństw. Potrafiłeś cieszyć się z cieszącymi, płakać z płaczącymi. Byłeś blisko ubogich w duchu. Ty rozpocząłeś dzielenie się chlebem z ubogimi w naszym mieście. Nie przywiązywałeś się do rzeczy materialnych. Byłeś z tymi, którzy łakną sprawiedliwości. To ty przecież odprawiałeś Msze św. podczas strajków w zajezdni PKS, byłeś duszpasterzem ludzi pracy. Wspominałeś nam o pogrzebie księdza Jerzego Popiełuszki, gdy jako jeden z nielicznych miałeś okazję zobaczyć jego umęczone ciało złożone w trumnie – mówił ks. Piotr Nowosielski.

Inni ludzie wspominali wyjazdy na wieś, skąd ksiądz prałat przywoził żywność. Na pytania, czy brakuje jedzenia na plebanii, odpowiadał, że to nie dla niego, ale dla jego biednych parafian. Często do drzwi plebanii położonej przy jednej z głównych arterii komunikacyjnych miasta pukali biedni ludzie z prośbą o jedzenie. Zawsze znajdowali tu pomoc. Był nawet przypadek, gdy zdjął swoje buty i oddał je biednemu mężczyźnie.

Śp. ks. prał. Jóźków potrafił odnajdywać się także w kontaktach z nieprzychylną Kościołowi władzą ludową, służąc jednocześnie ludziom pracy. Jak wspominał Stanisław Obertaniec, to właśnie przy ul. Rzemieślniczej 2 opozycjoniści znaleźli miejsce do debat, ale i schronienie przed prześladowaniami.

Przewodniczący liturgii pogrzebowej biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski przytoczył m.in. własnoręcznie napisaną prośbę młodego Władysława Jóźkowa o przyjęcie do seminarium. Okazuje się, że powołanie do kapłaństwa zrodziło się w sercu młodego Władysława jeszcze w dzieciństwie. Późniejsze przeżycia wojenne utwierdziły go w powołaniu. Wtedy też ślubował Matce Bożej, że poświęci się stanowi kapłańskiemu. – Napisał w podaniu, że pragnie zostać kapłanem, aby uświęcać siebie i innych. Przed święceniami napisał, że zdaje sobie sprawę z obowiązków czekających go w kapłaństwie i pragnie starać się odpowiedzieć swoim życiem na wielką łaskę Boga – mówił biskup.

Zgodnie z wolą zmarłego zapisaną w testamencie jego ciało spoczęło w Legnicy.