Pochód świętych w europejskiej perle baroku

Jędrzej Rams

|

Gość Legnicki 44/2019

publikacja 31.10.2019 00:00

− Nikt ich tu jeszcze nie policzył. Nie było takiego śmiałka – mówią przewodnicy po krzeszowskim sanktuarium.

▼	Ołtarz w Mauzoleum Piastów Śląskich wieńczy grono uwiecznionych w świątyni postaci. ▼ Ołtarz w Mauzoleum Piastów Śląskich wieńczy grono uwiecznionych w świątyni postaci.
Jędrzej Rams

Krzeszowskie opactwo cystersów w czasie, gdy powstawały obecne budynki, należało do niezwykle dochodowych fundacji. Dzięki temu zakonnicy mogli pozwolić sobie na zatrudnianie architektów, malarzy i rzeźbiarzy, którzy mieli zbudować ultrakatolicką świątynię.

– Był to czas, gdy w pobliskiej Kamiennej Górze oraz nieco dalej położonej Jeleniej Górze powstały dwie ogromne świątynie protestanckie: tzw. Kościoły Łaski (cesarskiej). Ówczesny opat krzeszowski Innocenty Fritsch zarządził, że w Krzeszowie powstanie całkowicie nowa świątynia, która będzie w niezwykły sposób podkreślała dwa ważne duchowe aspekty, które odrzucali protestanci – duchowość maryjną oraz kult świętych – mówi Mieczysław Gadzina, przewodnik po krzeszowskim sanktuarium Matki Bożej Łaskawej.

Godnie czcić

Każdy, kto był w Krzeszowie, przyzna, że z daleka widać, że „Bóg nie jest sam” w bazylice. Pielgrzymów witają ogromne figury świętych. Ich przedstawień jest do wyboru, do koloru – to rzeźby, freski, obrazy. W ołtarzach bocznych, na sufitach bocznych kaplic, w głównej nawie, w bocznych nawach, w postaciach aniołów, archaniołów, postaci ze Starego Testamentu lub Nowego, wielkich mistyków i założycieli zakonu cystersów, jego reformatorów, kobiet i mężczyzn. O wielu z nich niewiele wiemy, bo kto kojarzy chociażby św. Fortunata czy św. Alberyka? Łatwiej zapewne o wiedzę o św. Mikołaju, biskupie (który ma tu własną kaplicę), św. Janie Nepomucenie, św. Franciszku Ksawerym czy też o św. Macieju Apostole.

Każdy święty ma swoje atrybuty, ale myli się ten, kto myśli, że wystarczy jeden, by godnie uczcić świętego. Tak najprawdopodobniej sądzili twórcy barokowego wyposażenia wnętrza świątyni. Krystian Michalik w przewodniku po krzeszowskim Domu Łaski Maryi opisuje m.in. kaplicę i ołtarz poświęcone św. Benedyktowi. Przedstawiony jest on w otoczeniu mnichów, którzy go podtrzymują. Miał on bowiem przewidzieć datę swojej śmierci. Przy obrazie postawiono figury dwóch świętych: Placida oraz Maura. Pierwszy dzierży palmę męczeństwa, drugi depcze kulę ziemską (na znak pogardy dla tego świata). Na zwieńczeniu ołtarza znajduje się rzeźba ostu, przypominająca o rzuceniu się Benedykta w osty podczas kuszenia go przez diabła pod postacią powabnej niewiasty. Dodatkowo barokowy aniołek trzyma model kaplicy św. Jana Chrzciciela z Monte Cassino, w której spoczęły doczesne szczątki św. Benedykta.

To nie wszystko – obok aniołka umieszczono pęknięty kielich przypominający o legendzie, według której chciano świętego otruć. Jedno malowidło nad ołtarzem przedstawia świętego jako pustelnika, drugie jego niebiańskie wizje. Podobnie bogato pocysterskie wnętrze opowiada choćby historię św. Mikołaja czy św. Bernarda.

Każdy ma swoje miejsce

– Wszystkie przedstawienia świętych, ich dobór, miejsce prezentacji są niezwykle przemyślane. Na Śląsk dotarła kontrreformacja. Katolicy chcieli konkurować z protestantami. Jak to robić wśród niepiśmiennych chłopów? Sztuką − mówi M. Gadzina. − Protestanci odrzucili chociażby spowiedź uszną na rzecz powszechnej. Cystersi fundują więc ołtarz ku czci św. Jana z Nepomuka, który oddał życie za tajemnicę spowiedzi. Krzeszowska fundacja powstała dzięki Piastom? Proszę bardzo – jest ołtarz ku czci św. Jadwigi Śląskiej. U jego podnóża zaś relikwiarz ze św. Walentym − opowiada przewodnik. − Dlaczego takie połączenie? Ponieważ św. Walenty, będąc w więzieniu, przywrócił wzrok córce strażnika. Z kolei kanonizacja Jadwigi Śląskiej doszła do skutku, bo dzięki niej córka papieża Klemensa IV odzyskała wzrok. Tutaj wytłumaczę – żona przyszłego papieża zmarła, zostawiając go z dwiema córkami. Po jej śmierci przyjął święcenia kapłańskie, a po latach został papieżem – wyjaśnia pan Mieczysław.

– Kolejny przykład spójności całej kompozycji − na skrzyżowaniu naw znajduje się malowidło iluzjonistyczne ze sceną pod nazwą „Ojciec przyszłego wieku”, gdzie widzimy, jak Bóg wstaje z niebieskiego tronu i wprowadza Maryję do nieba. Dookoła nich mamy aż 50 różnych świętych! Możemy rozpoznać każdego. Gdy popatrzymy w dół, na skrzyżowaniu naw znajdują się stalle, w których jest 50 miejsc dla modlących się tu kilka razy dziennie cystersów. Zakonnicy wyrażali tak swoją wiarę w łączność modlących się na ziemi z tymi, którzy już królują w niebie − emocjonuje się przewodnik. − Mało tego, stalle są ozdobione 50 figurami wielkich postaci z Pisma Świętego oraz Kościoła: 12 apostołów, 12 wyznawców, 12 męczenników oraz 12 osób ze Starego Testamentu. Obok nich św. Jadwiga Śląska i św. Bernard. Czyli znowu mamy liczbę 50! – mówi.

Pod strażą archaniołów

Niejako zwieńczeniem „świętej” trasy w bazylice mniejszej może być ołtarz pod wezwaniem Wszystkich Świętych. Znajduje się on już w Mauzoleum Piastów Śląskich, w jego centralnym miejscu. O północy z 31 października na 1 listopada jest tam sprawowana Eucharystia. – Tradycyjnie 1 listopada Polacy wybierają się w krótsze i dłuższe trasy, odwiedzając groby swoich najbliższych, dlatego też o północy w Mauzoleum przy tym niezwykłym ołtarzu gromadzi się niewiele osób. Jest to więc liturgia bardzo kameralna, ale oczywiście otwarta dla wszystkich – mówi Jacek Trybuła z krzeszowskiej fundacji Europejska Perła Baroku.

Po obu stronach ołtarza Wszystkich Świętych stoją figury dwóch postaci. Pierwszą jest Michał Archanioł z prawą ręką uniesioną w dziwnym geście. Figura jakiś czas temu straciła wagę, którą podnosił archanioł. Jest on „prepozytem raju”, czyli tym, który będzie ważył nasze dobre i złe uczynki i wpuszczał bądź nie do raju. Drugą postacią jest inny archanioł – Rafał. Artysta przedstawił go w stroju pielgrzyma idącego do Santiago de Compostela. Nawiązał do starotestamentowej opowieści o towarzyszeniu przez tego archanioła Tobiaszowi w jego podróży do wieczności. Te dwie postacie, obok św. Józefa, to najważniejsze chrześcijańskie psychopompy, czyli postacie pomagające nam przejść na drugą stronę życia.

Święta obecność

Kult świętych w czasach baroku to także troska o ich obecność wśród żywych. Dosłownie. Dlatego każdy, kto miał odpowiednie fundusze, sprowadzał do swojej fundacji relikwie świętych. Wbrew temu, co opisywał Henryk Sienkiewicz, nie ma mowy o szczebelkach z drabiny Jakubowej czy trzewiku anioła. Od 26 października do 17 listopada w krzeszowskim sanktuarium będzie można podziwiać relikwie ze zbioru sióstr benedyktynek. − Wystawa nosi tytuł „Świętych obcowanie”. Zapraszamy, bo jest to świetna okazja do zapoznania się z życiorysami tych barwnych postaci. Można zwiedzać Mauzoleum razem z relikwiami w ramach podstawowej trasy turystycznej po opactwie – mówi J. Trybuła.

Część z tego zbioru pochodzi jeszcze z czasów zarządzania opactwem przez cystersów. Część to zbiory benedyktynów zamieszkujących opactwo w XIX wieku. A ostatnia jest własnością benedyktynek, które przybyły do Krzeszowa po II wojnie światowej ze Lwowa. To dowód zamożności, ale i kontaktów, jakimi musieli się szczycić cystersi z Krzeszowa. Są to bowiem w większości relikwie I i II stopnia, a więc części ciała świętych lub fragmenty przedmiotów, z których korzystali. Są to więc bardzo oryginalne i rzadkie przedmioty. Znajdują się tam relikwie takich świętych, jak św. Klemens, św. Alban, św. Krzysztof, św. Innocenty (papież zmarły w 417 r.), św. Bartłomiej Apostoł, św. Kinga, św. Franciszek Ksawery, św. Barbara, św. Wincenty, św. Walenty, św. Dominik, św. Leonard, św. Cecylia, św. Kleofas, św. Tadeusz Apostoł, św. Szymon Apostoł czy św. Jakub Mniejszy. Większość relikwiarzy to przedmioty podobne do malutkich monstrancji. Ale są też i niewielkie sarkofagi, barokowe rzeźbione kielichy czy też srebrne pudełka. Uwagę przyciąga szafa, która wygląda niczym zamykany ołtarz tryptyk. Na wewnętrznych skrzydłach czeka prawie 150 miejsc gotowych na zawieszenie malutkich relikwiarzy. Zapewne w okresie świetności opactwa wszystkie byłyby pełne.•