Trzeba zacząć siać

Jędrzej Rams

|

Gość Legnicki 35/2019

dodane 29.08.2019 00:00

Ks. Tomasz Czernik o diakonach stałych w diecezji legnickiej.

Jędrzej Rams: Dlaczego właśnie Ksiądz zajął się stałym diakonatem?

Ks. Tomasz Czernik: Biskup Zbigniew Kiernikowski zapytał mnie podczas jednej z rad pedagogicznych, czy zgodziłbym się pilotować tę kwestię. Sam wcześniej zapytałem na tej radzie, czy planowane jest wprowadzenie w diecezji legnickiej diakonatu stałego. (śmiech) Jako proboszcz obserwuję, że jest wręcz konieczne przywrócenie „stanu pośredniego” między świeckimi a duchowieństwem, czyli diakonów stałych. Pracy nad głoszeniem Słowa czy też czynieniem posług miłosierdzia jest dużo. Potrzebni są duchowni idący z Dobrą Nowiną do ludzi.

Jak powszechne jest takie myślenie wśród proboszczów i wikarych?

Zdania są podzielone. Temat ten nie jest stałym punktem rozmów między nami. Raczej jest wywoływany przez to, że gdzieś pojawia się w mediach albo przychodzi jakaś informacja z innych diecezji. Myślę jednak, że jako księża nie jesteśmy mentalnie gotowi na diakonat stały.

Mocne słowa…

Pamiętam rozmowę z jednym z księży, który wprost powiedział: „Nie ma takiej potrzeby”. Odpowiedziałem mu, że Kościół to nie jest kwestia naszej wizji, ale Jezusa, więc o to, czy są potrzeby, spytajmy właśnie Jezusa. On da odpowiedź. Bez względu na różnice poglądów czujemy, że niedługo ta potrzeba będzie znacznie większa. Księża jednak nie biorą pod uwagę tego, że pewne rzeczy nie dzieją się od zaraz. To, co zaczniemy siać dzisiaj, zbierzemy w przyszłości. Moje pytanie na radzie było sprowokowane myślą, by nie czekać w nieskończoność na coś, co ma swoje miejsce w Kościele.

Czy jest ktoś w diecezji legnickiej, kto chciałby zostać diakonem?

Na razie mamy dwóch kandydatów. Jestem już po rozmowie z nimi. Są to mężczyźni dojrzali, mający prawie dorosłe dzieci. Kolejnym krokiem będzie przedstawienie ich biskupowi i prośba o zgodę na rozpoczęcie formacji. Najbardziej ujmuje mnie to, że to nie ja ich szukałem, ale to oni mnie znaleźli. Ja tylko byłem na to otwarty. Urzeka mnie też ich ogromne pragnienie zostania diakonami. Oni poważnie traktują to jako powołanie, czują, że to Bóg ich do tego wzywa. Jest dla mnie zaskakujące, że my, księża, czasami mocno teoretyzujemy, zabiegamy o różne rzeczy, dwoimy się i troimy, a Pan Bóg powołuje ludzi po cichu. Czasem niestety nie potrafimy zaryzykować i przyjąć ich jako daru od Boga.

Jest już jakiś pomysł, gdzie będą się formować ewentualni diakoni z diecezji legnickiej?

Chcemy skorzystać z form wypracowanych m.in. w archidiecezji warszawskiej, łódzkiej czy też diecezji opolskiej. Jesteśmy po rozmowach z diecezją opolską. Na razie formacja będzie odbywała się właśnie tam, z kandydatami z różnych diecezji. Jeżeli liczba kandydatów się zwiększy, to możemy przenieść formację do naszej diecezji. Oczywiście ostateczną decyzję o dopuszczeniu do święceń zawsze podejmuje biskup miejsca. Każdy diakon, jako osoba duchowna, otrzymuje przecież dekret z misją i jest kierowany do konkretnej wspólnoty.

Znam negatywne opinie na temat takich „nowinek”. Wypowiadają je m.in. krytycy reform liturgicznych Soboru Watykańskiego II.

Osoby krytykujące reformy liturgii, a gloryfikujące formę nadzwyczajną rytu rzymskiego nie do końca uchwyciły intencje soboru i stosują ahistorycyzm. Przecież reforma biblijno-liturgiczna uprościła liturgię, ale nie pomniejszyła jej. Osoby nawołujące do odrzucenia nowej liturgii na rzecz tej trydenckiej nie znają też sytuacji, jaka była przed soborem, a przecież wcale nie była ona rewelacyjna! Problemem pozostaje jednak to, że reformy soboru nie zostały wprowadzone do końca. Ciągle brakuje w życiu parafialnym przełożenia zrozumienia liturgii, życia słowem Bożym, uczestniczenia w tajemnicy Chrystusa na codzienne wybory i postawy życiowe parafian. Soborowi Watykańskiemu II nie chodziło o rytualizację życia Chrystusa, lecz o to, by w nie wchodzić. Niestety, apele o powrót do starej liturgii są wynikiem myślenia życzeniowego, że jeśli wrócimy do rytualizmów, to ludzie otworzą się na tajemnicę Chrystusa. To się nie dokonało przed reformą, więc nie stanie się również dzisiaj. W tym kontekście widzę rolę diakona. Jest ona większa niż tylko służenie przy ołtarzu. Diakon ma wprowadzać ludzi w życie Boże nie tylko przy ołtarzu, ale tak jak było w pierwotnym Kościele – wśród ubogich i zapomnianych. jedrzej.rams@gosc.pl Zainteresowani diakonatem stałym mogą kontaktować się z ks. Tomaszem Czernikiem, tel. 605 437 931.