Gdy Polacy i Niemcy są razem

Jędrzej Rams

|

Gość Legnicki 25/2019

publikacja 20.06.2019 00:00

O jedności i powszechności Kościoła mówi Aleksandra Matczak, Polka, pracownica Wydziału Duszpasterskiego kurii biskupiej w Görlitz.

▲	– Naszą wspólnotę katolicką tworzy na równi społeczność niemiecka i polska. Różnice jednak są wszędzie – mówi pani Aleksandra. ▲ – Naszą wspólnotę katolicką tworzy na równi społeczność niemiecka i polska. Różnice jednak są wszędzie – mówi pani Aleksandra.
Jędrzej Rams /Foto Gość

Jędrzej Rams: W jaki sposób została Pani pracownikiem kurii w Niemczech, mając ciągle polski paszport?

Aleksandra Matczak: Przeprowadziłam się tu z rodziną w 2015 roku. Jestem po germanistyce, dlatego zatrudniłam się wtedy w szkole językowej, gdzie uczyłam obcokrajowców języka niemieckiego. Wiedziałam od samego początku, że to będzie praca tylko na chwilę. Kiedy zobaczyłam ogłoszenie o pracy w sekretariacie kurii, pomyślałam, że może to być pomysł dla mnie. Okazało się, że moim dużym atutem, oprócz bardzo dobrej znajomości języka niemieckiego, jest właśnie znajomość języka polskiego.

Diecezję Görlitz określa się czasem mianem brück-enbistum, diecezją-mostem, od słów die Brücke, czyli most i das Bistum, czyli diecezja. Odwołuje się to do bezpośredniego sąsiedztwa z Polską, polskim Kościołem, a tym, co nas łączy, są właśnie mosty nad Nysą Łużycką i Odrą. Diecezja Görlitz ma nawet most wpisany w swój herb. Symbolem diecezji jest zaś korona św. Jadwigi, ale rysowana w taki sposób, że znajdziemy w niej most.

Co 4 lata tymi mostami przechodzi wielka procesja z okazji Bożego Ciała. Czy świeckich katolików z Niemiec ona choć trochę interesuje?

Katolicy po zachodniej stronie Nysy Łużyckiej są w mniejszości, a to sprawia, że są bardziej odpowiedzialni. Moje córki chodzą do szkoły, gdzie dzieci z jednej klasy dzielą się na chodzące na religię katolicką, ewangelicką, etykę… Proszę sobie wyobrazić, jak trzeba być świadomym swojej wiary, by wytłumaczyć dziecku, dlaczego powinno chodzić akurat na taką a nie inną katechezę! To jest wymagające i jeżeli ktoś się zdeklarował w swoim sercu do jakiejś wiary, wybrał pewną drogę, to faktycznie się nią kieruje. Czy tamtejszych katolików interesuje procesja? – Jak najbardziej, stąd też momentów, kiedy Polacy i Niemcy są razem, jest naprawdę dużo. Oprócz procesji Bożego Ciała, każdego roku odbywa się Droga Krzyżowa z jednego państwa do drugiego. Raz w miesiącu są wspólne modlitwy różańcowe.

Przepięknym zwyczajem, który nie jest powszechnie znany w Niemczech, jest ogromny, kolorowy pochód Trzech Króli 6 stycznia. Z inicjatywy bp. Wolfganga Ipolta wprowadzono też w katedrze pw. św Jakuba Msze św. w języku polskim. Proszę sobie wyobrazić, że niedawno odbywało się tam bierzmowanie i niektóre części stałe Mszy św. wykonywano po polsku. Był to gest biskupa w kierunku gości z Polski. W mojej obecnej parafii, tj. Świętego Krzyża, np. chrzty czy inne sakramenty są częściowo po polsku. Jest to ukłon do dużej liczby Polaków, którzy często nie znają jeszcze języka niemieckiego na tyle płynnie, by w pełni uczestniczyć w liturgii.

Polak w niemieckiej parafii. To kogoś jeszcze dziwi?

Dzisiaj już chyba nie. Co prawda Görlitz jest na wschodzie Niemiec i tutaj mieszanka społeczna była mniejsza niż w zachodnich landach, ale też przyjechało wielu imigrantów. W ciągu kilkunastu lat nastąpił ogromny napływ Polaków, Ukraińców, a także wielu uchodźców z Afryki i Azji. Każdy „nowy” w parafii jest zauważany i chciany. Tak było chociażby w przypadku katolickiej rodziny z Syrii, która ciepło przyjęta, później bardzo, bardzo się zaangażowała w życie parafii. Dobrym przykładem jest to, że tuż po przeprowadzce i załatwieniu zameldowania do drzwi naszego mieszkania zapukały dwie panie z naszej parafii. Wiedziano o naszym pojawieniu się w ich obrębie, ponieważ podczas meldowania trzeba było do celów podatkowych określić swoją przynależność do któregoś z Kościołów. Parafia otrzymała naszą deklarację. Panie przyszły jako wolontariuszki, bo wszystkim zależy na budowaniu autentycznej wspólnoty. Dlatego jeżeli ktoś chce być w Kościele, naprawdę bardzo trudno jest się poczuć niechcianym.

Różnice kulturowe nie blokują tego wejścia do wspólnot?

Biskup Wolfgang podkreśla, że Niemcy wierzą jakby bardziej rozumem, Polacy jakby bardziej sercem. Nie chodzi tu jednak o podkreślanie różnic, bo różnice są przecież nawet miedzy polskimi diecezjami. Ja pochodzę z Tychów i gdy na początku zdarzyło mi się bywać na Mszy św. w Zgorzelcu, dziwiły mnie melodie czy słowa niektórych pieśni. Więc różnice są wszędzie, tylko pytanie, jak wychodzimy im naprzeciw? Tutaj, w Görlitz, doświadczyłam wyjścia im naprzeciw z otwartością i nadzieją.