Chłód aż do duszy

Jędrzej Rams

|

Gość Legnicki 12/2016

publikacja 17.03.2016 00:00

Aż 52 km mieli do pokonania śmiałkowie, którzy postanowili wyjść w noc, by doświadczyć zimna, osamotnienia i zmęczenia... dla Jezusa.

 Podstawą przeżywania takiego nabożeństwa jest zmęczenie do granic ludzkich możliwości Podstawą przeżywania takiego nabożeństwa jest zmęczenie do granic ludzkich możliwości
Jędrzej Rams /Foto Gość

Po raz trzeci w diecezji legnickiej odbyła się EDK. W tym roku do przejścia była trasa między bazylikami mniejszymi w Legnickim Polu (pw. Podwyższenia Krzyża Świętego i św. Jadwigi) i Bolesławcem (pw. Wniebowzięcia NMP i św. Mikołaja).

Na przejście zdecydowało się kilkanaście osób. Niektóre z nich były już na podobnym przejściu w latach poprzednich. Kilkoro poszło pierwszy raz. – Chciałam przeżyć taką Ekstremalną Drogę Krzyżową, bo do tej pory tylko o niej czytałam. Zrodziła się we mnie intencja, a że jest dużo do omodlenia, dziękowania, przepraszania, to i wyruszyłam. A teraz, na końcu, czuję wielką radość. Ta samotność, chłód, ciemno naprawdę przenikały duszę – mówi Agnieszka Mierzwińska. Do pokonania były aż 52 km, na szczęście głównie drogami asfaltowymi. Minusami na pewno były temperatura, która wahała się w okolicach 3 st. Celsjusza, a także padający deszcz i deszcz ze śniegiem. Na końcu trasy uczestnicy otrzymali specjalne błogosławieństwo relikwiami Krzyża Świętego, jakie znajdują się w bolesławieckim sanktuarium. – Warto było, choć ciężko. Z jednej strony jakieś mocne przeżycie duchowe, a z drugiej – poznanie siebie samego. Pokonałem w końcu w nocy ponad 50 km! – mówi Krzysztof Busłowicz.