Zakopani bez krzyża, zapomniani bez litości

Roman Tomczak

|

Gość Legnicki 09/2016

publikacja 25.02.2016 00:00

Niezłomni. – Choć tu leżą szczątki jeńców zamordowanych jeszcze podczas wojny, to dla nas są to żołnierze wyklęci, bo komuna sprawiła, że zapomniano o nich na 70 powojennych lat – mówi Rafał Czerniga.

 Miejsce, w którym odkryto dwa masowe groby więźniów. Przez dekady zapomniane, teraz pielęgnowane przez środowiska patriotyczne Miejsce, w którym odkryto dwa masowe groby więźniów. Przez dekady zapomniane, teraz pielęgnowane przez środowiska patriotyczne
Roman Tomczak /Foto Gość

Mimo że Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych przypada 1 marca, dwa spotkania dotyczące tego wydarzenia zaplanowano w Kamiennej Górze na ostatni weekend lutego. Jednym z koordynatorów tych działań jest Rafał Czerniga z lokalnego Stowarzyszenia Historyczno-Kulturalnego.

Sobota to będzie czas dla Kowar. – Zaplanowaliśmy tam otwarcie wystawy oraz wykład i prezentację multimedialną zatytułowaną „Żołnierz Wyklęty z Kowar – por. Jan Knychała, ps. »Węgier«” – mówi R. Czerniga. Inicjatywę tę objął patronatem kowarski samorząd. – Niedziela w programie uroczystości należy już do Kamiennej Góry, gdzie w parku przy ul. Bolka I przygotowaliśmy główne wydarzenie uroczystości: Mszę polową. Chcieliśmy, żeby miała charakter hołdu oddanego ofiarom niemieckiego obozu koncentracyjnego, który do końca wojny mieścił się w naszym mieście – tłumaczy. W parku Niemcy pochowali ok. 120 osób, więźniów obozu, którzy albo zmarli z wycieńczenia, albo zostali zamordowani w ostatnich dniach wojny. Wśród nich są na pewno powstańcy warszawscy. – Mamy więc prawo przypuszczać, że w dwóch masowych grobach leżą także żołnierze Armii Krajowej, Szarych Szeregów i Narodowych Sił Zbrojnych – uważa Rafał Czerniga.

Środowisko musi być różne

O przewodniczenie w tym miejscu Mszy św. organizatorzy poprosili ks. Mariana Kopkę, dziekana dekanatu kamiennogórskiego i kustosza sanktuarium w Krzeszowie. Swój udział w koncelebrze wcześniej zapowiedzieli także księża z parafii kamiennogórskich. – Chcieliśmy także, żeby Mszę św. polową poprzedził największy w Polsce bieg pamięci „Wilczym Tropem” oraz szereg imprez towarzyszących – dodaje R. Czerniga. Oprawę uroczystości w parku zgodzili się zapewnić członkowie lokalnych struktur Ruchu Narodowego oraz Młodzieży Wszechpolskiej. Do udziału zostały także zaproszone harcerki z kamiennogórskiego hufca ZHP oraz kompania żołnierzy Wojska Polskiego. – Zawsze podczas takich uroczystości patriotycznych staramy się o udział jak największej liczby osób reprezentujących rozmaite środowiska. Cieszymy się, że przychodzi coraz więcej młodzieży, zwłaszcza ze szkół gimnazjalnych i średnich. To od przyszłych pokoleń będzie zależało, czy takie święta odbędą się jeszcze w przyszłości – uważa pan Rafał. O obchodach w Kamiennej Górze członkowie stowarzyszenia informowali w szkołach oraz poprzez nauczycieli historii. Osoby zaangażowane w te uroczystości zadbały także o odpowiednie udekorowanie miasta. Na drzewach pojawiły się biało-czerwone szarfy z napisami o treści patriotycznej. Stowarzyszenie Historyczno-Kulturalne zgłaszało także prośby do instytucji samorządowych, policji i straży pożarnej o wywieszenie w tych dniach flag narodowych.

Echa „krwawej środy”

Obóz koncentracyjny w Kamiennej Górze był filią obozu w Gross-Rosen, założoną w 1944 r. Jak opowiada Anna Pansewicz, kamiennogórzanka, doktorantka Uniwersytetu Wrocławskiego, zajmująca się historią tego miejsca, w obozie przebywało w różnym okresie od 1200 do 1800 więźniów. – Pracowali głównie w zakładach łożysk tocznych oraz przy drążeniu tuneli pod miastem. Pod koniec wojny także przy kopaniu rowów przeciwczołgowych – wyjaśnia. Anna Pansewicz jest także kierowniczką badań archeologicznych prowadzonych na terenie byłego cmentarza żydowskiego w Kamiennej Górze. To tam właśnie znajdują się co najmniej dwa masowe pochówki więźniów obozu. W 1946 r. władze komunistyczne nakazały ekshumację obu grobów, lecz nie po to, aby przenieść zwłoki w inne miejsce. – Chodziło o dokładne policzenie ciał i ewentualne zidentyfikowanie spoczywających tam osób. Na koniec część ciał włożono do trumien i pochowano powtórnie w jednym z grobów; pozostałe pochowano bez trumien – opowiada Rafał Czerniga. – Oprócz jednego, które przeniesiono na sąsiadujący z parkiem cmentarz komunalny. Grób opatrzono tablicą, że jest to symboliczne miejsce pamięci ofiar wojny – wyjaśnia. Jeden ze świadków tego wydarzenia twierdził, że przeniesione ciało należało do powstańca warszawskiego, ale brak potwierdzenia tego faktu w źródłach. Oba masowe pochówki więźniów zlokalizowano na podstawie badań prowadzonych m.in. magnetometrem przez grupę archeologów Anny Pansewicz. Obecnie naukowcy czekają na decyzję władz wojewódzkich co do pieniędzy na eksplorację obu miejsc. – Mamy podejrzenia, że w 1946 r. nie odnaleziono wszystkich pochówków. Wg relacji pisarza obozowego łącznie może tam spoczywać ponad dwustu więźniów – szacuje A. Pansewicz. Przypomina, że 17 stycznia 1945 r. Niemcy na wieść o zbliżającej się Armii Czerwonej podjęli próbę likwidacji obozu w Kamiennej Górze. W tym celu nakazali zbiórkę i wymarsz wszystkich więźniów, po czym kolumna skierowała się w stronę Jawora. Jeszcze tego samego dnia kolumnę zawrócono. – W tym czasie pozostała w obozie garstka więźniów (chorzy, niezdolni do marszu) zawiązała radę obozową i zlikwidowała na opał prycze pozostałych. Wybuchły zamieszki, które Niemcy potraktowali jako bunt więźniów. W efekcie zastosowali wobec nich wielogodzinne apele na mrozie czy bezsensowne przerzucanie węgla. Zamordowano w ten sposób bardzo wielu więźniów, a całe to wydarzenie przeszło do historii jako „krwawa środa” – przypomina.

Nie tylko z bronią w ręku

O tym, że w Kamiennej Górze był pod koniec wojny obóz koncentracyjny, wie prawie każde dziecko w tym mieście. Młodzież uczy się o tym w szkołach, organizowane są konkursy, wieczory i spotkania z kombatantami, podczas których pamięć o filii obozu w Gross-Rosen jest raz po raz przywoływana. Jednak, jak zwraca uwagę Radosław Bocheński, jedna z osób zaangażowanych w działalność patriotyczną w Kamiennej Górze, wiedza o tym miejscu jest bardziej powszechna wśród młodych niż starszych mieszkańców miasta. – Ten paradoks bardzo łatwo wytłumaczyć. Starsi ludzie, którzy mogliby pamiętać powojenne lata, to u nas głównie osadnicy ze wschodnich województw przedwojennej RP. Tutaj znaleźli dla siebie nowe miejsce do życia, w większości bardzo angażując się także w jego aspekt polityczny. A ówczesna władza nie chciała, żeby o obozie mówiono. Dlatego milczały gazety, książki i publikacje. „Milczało” także samo miejsce po obozie, zamienione najpierw w więzienie, a dziś mieszczące w poobozowych barakach biura różnych firm – tłumaczy Rafał Czerniga. Za to o obozie chętnie słuchają i czytają najmłodsi mieszkańcy miasta. Ci, dla których PRL-owska spuścizna nie jest już żadnym obciążeniem. – To uczniowie szkół kamiennogórskich stanowią trzon naszych uroczystości patriotycznych. Pytają, są ciekawi, chętnie angażują się w nasze akcje. Widać ich było m.in. podczas niedawnych uroczystości rocznicowych dla Jana Pawła II, zorganizowanych przy rondzie, któremu chcemy nadać imię żołnierzy wyklętych – mówi Radosław Bocheński. Tradycja mówienia o powojennych bohaterach nie wzięła się w Kamiennej Górze znikąd. W lutym 1945 r. w pobliżu Krzeszowa i Kamiennej Góry wiodła trasa przemarszu Brygady Świętokrzyskiej – dużego zgrupowania żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Brygada szła tędy w kierunku Czech. Po drodze żołnierze brygady wyzwolili samodzielnie obóz koncentracyjny dla kobiet w Holiszowie, oswobadzając kilkaset więźniarek. Do dziś w tym czeskim mieście co roku odbywają się uroczystości upamiętniające tamto wydarzenie. Jak przypomina Rafał Czerniga, sejmowa uchwała z 2011 roku żołnierzami wyklętymi nazywa tych, którzy z bronią w ręku walczyli z komunistami po zakończeniu wojny. Jednak kamiennogórskie Stowarzyszenie Historyczno-Kulturalne podchodzi do tego nieco inaczej. – Dla nas są to wszyscy ci, którzy walczyli i oddawali życie za Polskę, i tylko za to zostali później skazani na zapomnienie. Tu mamy właśnie taki przykład – ludzi, których starano się wymazać z pamięci przyszłych pokoleń. Zginęli wprawdzie z rąk hitlerowców, a nie komunistów, ale to komuniści sprawili, że ci ludzie przez ponad 70 lat leżeli zakopani w parku bez krzyża, bez jakiejkolwiek tabliczki – tłumaczy.

Chwała bohaterom!

Sobotnie uroczystości w Kowarach i niedzielne w kamiennogórskim parku to nie wszystko, co lokalni patrioci i regionaliści przygotowali, aby uczcić Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Na wtorek 1 marca zaplanowali kolejne. O godz. 18 w kościele pw. MB Różańcowej ma odbyć się Msza św. za Ojczyznę oraz w intencji żołnierzy wyklętych i ich rodzin. Po Mszy św. pod pomnikiem ofiar totalitaryzmów – odczytanie Apelu Pamięci. Jeśli pozwoli aura, a kombatantom Narodowych Sił Zbrojnych dopisze zdrowie, na Górze Parkowej odbędzie się wspólne spotkanie przy ognisku. O niezłomnych nie zapomniało także Ministerstwo Obrony Narodowej. Na podstawie zebranych wcześniej adresów żyjących kombatantów NSZ, oficerowie Wojska Polskiego będą odwiedzali żyjących świadków tamtych czasów. Poza przyniesieniem dyplomów i upominków (może odznaczeń) mają przede wszystkim rozejrzeć się w jakich warunkach mieszkają kombatanci i czy nie jest im potrzebna pomoc finansowa. W naszym rejonie mają odwiedzić m.in. por. Jana Knychałę „Węgra” (Kowary), por. Stanisława Żurowskiego „Sokoła” (Bukowiec) oraz mecenasa, por. Zbigniewa Nowinę-Boznańskiego (Jelenia Góra).