Detronizacja Halloween

Jędrzej Rams

|

Gość Legnicki 45/2015

publikacja 05.11.2015 00:00

– Z boku patrząc, można powiedzieć, że to nic wielkiego, że to tylko bal przebierańców dla dzieci, ale w żadnym wypadku to nie jest dziecinada! – mówi ks. Artur Kotrys.

 Wbrew pozorom nie tylko dzieci lubią takie zabawy. Na zdjęciu: młodzież z gimnazjum w Olszynie Wbrew pozorom nie tylko dzieci lubią takie zabawy. Na zdjęciu: młodzież z gimnazjum w Olszynie
Zdjęcia Jędrzej Rams /Foto Gość

Moda nie musi być od razu zła. Widać to na przykładzie budzącego się olbrzyma, czyli osób, które nie tylko odcinają się od Halloween, ale potrafią zorganizować chrześcijańskie świętowanie. Od kilku lat np. w naszej diecezji odbywa się coraz więcej balów i pochodów Wszystkich Świętych. W tym roku świętowano tak m.in. w Jaworze, Lubinie czy Bolesławcu. W tym ostatnim taka impreza odbyła się po raz pierwszy.

– Zorganizowaliśmy Bal Wszystkich Świętych, bo w dobie królowania Halloween warto pokazywać ludziom radość z modlitwy i bycia świętym. Z boku patrząc, można powiedzieć, że to nic wielkiego, że to tylko bal przebierańców dla dzieci, ale w żadnym wypadku to nie jest dziecinada! W ten sposób, poprzez znalezienie świętego, poznanie jego życia, atrybutów, wymyślenie i przygotowanie ubioru, rodzice uczą dzieci. To jest w czystej postaci ewangelizacja – mówi ks. Artur Kotrys, wikariusz parafii pw. Wniebowzięcia NMP i św. Mikołaja. Niekiedy zabawę prowadzili profesjonalni wodzireje. Tak jak w Olszynie, gdzie bawiono się w Ośrodku Kultury i miejscowym gimnazjum. – Powiem szczerze, że gdy znajomym mówiłam, że jadę 30 października prowadzić bal, oni myśleli, że chodzi o Halloween. Jest więc potrzeba organizowania takich balów, by tworzyć kulturę katolicką, chrześcijańską. By dawać pozytywną alternatywę dla bardzo komercyjnego Halloween – mówiła Urszula Nowak. Rodzice też chwalą sobie taką promocję dobra. – Pewnie że warto. Po pierwsze, jest to zabawa. Po drugie, poznawanie świętych – kim byli, jak się ubierali. Po trzecie – spędzanie czasu w grupie. Przygotowania nie wymagały nie wiadomo jakich nakładów finansowych. Zajęło nam to trzy godziny, więc chodzi bardziej o chęci. Polecam innym rodzicom – mówi Małgorzata Kubicka, mama Leny. A w Jeleniej Górze młodzi wolontariusze najpierw pomagali i prowadzili zabawę dla dzieci ze szkół podstawowych należących do parafii pw. św. Erazma i Pankracego, a następnego dnia sami się bawili. Jak? Zapraszamy na relacje na: legnica.gosc.pl.