Dwa lata na „dzikim zachodzie”

Gość Legnicki 26/2013

publikacja 27.06.2013 00:00

Według własnego projektu zbudował skocznię narciarską, szkolił młodzież i udzielał się towarzysko. I choć szukało go UB, nikt go nie zadenuncjował.

 Stanisław Marusarz na skoczni narciarskiej. W tym roku mija 100 lat od urodzin legendarnego sportowca i kuriera AK Stanisław Marusarz na skoczni narciarskiej. W tym roku mija 100 lat od urodzin legendarnego sportowca i kuriera AK
Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem

Do Karpacza Stanisław Marusarz przyjechał tuż po wojnie. Jak wyjaśniają historycy, chciał się tu schronić przed Urzędem Bezpieczeństwa, który w tym czasie poszukiwał go za „faszystowskie odchylenie”, czyli za to, że podczas wojny był żołnierzem Armii Krajowej i kurierem tatrzańskim.

– Tutaj, na tzw. dzikim zachodzie, ukrywało się w tym czasie wielu ludzi. Mieli nadzieję, że uda im się wtopić w tłum przesiedleńców z całej Polski. Wielu ta sztuka się nie udała – mówi Mariusz Sawicki, pracownik merytoryczny w Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu. Z Marusarzem było jednak inaczej – po przyjeździe otrzymał z przydziału dom w mieście, bo wolnych nieruchomości było w tym czasie sporo. – Lokalne władze prawdopodobnie wiedziały, że na ich terenie mieszka Marusarz, poszukiwany przez UB. Ale jakoś nie spieszyły się z tym doniesieniem. To był rodzaj dżentelmeńskiej umowy – uważa Sawicki.

Być może dlatego Marusarzowi udało się w spokoju zbudować do dziś istniejącą skocznię narciarską „Orlinek” i przez dwa lata szkolić na niej młodzież. – Skocznia, co prawda, istniała już przed wojną, ale Marusarz przebudował ją od fundamentów i powiększył według własnych obliczeń i planów – wyjaśnia Antoni Witczak, przewodnik sudecki, księgowy w Muzeum Sportu i Turystyki. – Zrobił to tak dobrze, że ten obiekt do dziś znakomicie spełnia swoją rolę i poza bieżącymi naprawami nie wymaga przebudowy – ocenia Antoni Witczak.

Wśród wielu historyków i regionalistów rozpowszechniona jest informacja, że Marusarz obok oficjalnej pracy miał też w Karpaczu inne, mniej oficjalne zajęcie. – Według niektórych, Marusarz miał kilkakrotnie pomóc osobom ukrywającym się przed komunistycznym wymiarem sprawiedliwości w nielegalnym przekroczeniu polsko-czechosłowackiej granicy. Niestety, nie ma dowodów potwierdzających tę tezę, jednak taka legenda bardzo pasuje do charakteru Marusarza – mówi prof. Grzegorz Strauchold z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Wiadomo jednak, że w tym czasie na Zachód, przez Czechosłowację do Austrii, z różnym skutkiem próbowało wydostać się wiele osób – dodaje.

Muzeum Sportu i Turystyki do dziś pielęgnuje w swoich zbiorach pamiątki po Stanisławie Marusarzu. Wśród nich jest własnoręcznie napisany życiorys oraz taśma ze wspomnieniami, nagrana w Karpaczu na kilka lat przed śmiercią przedwojennego reprezentanta Polski. – Taśma znajduje się w naszym archiwum, rzadko jest odtwarzana. Za to mamy tu stałą ekspozycję poświęconą temu legendarnemu kurierowi tatrzańskiemu – wyjaśnia Antoni Witczak.

Stanisław Marusarz na początku lat 90. ub. wieku był gościem Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu. Odwiedził muzeum ze swoim przyjacielem Leszkiem Krzeptowskim, wtedy szefem Koła Przewodników Sudeckich, a podczas okupacji AK-owskim kurierem z Zakopanego. Stanisław Marusarz był jedną z najbarwniejszych i najbardziej zasłużonych postaci polskiego sportu zimowego. Dziś określilibyśmy go mianem Adama Małysza przedwojennej Polski. Brał udział w narciarskich mistrzostwach świata w Lahti w 1938 r. Podczas zawodów w skokach narciarskich Marusarz, na skutek stronniczej decyzji fińskiego sędziego, przegrał złoty medal z reprezentantem gospodarzy Asbjørnem Ruudem zaledwie o 0,3 punktu. Ruud chciał później oddać Polakowi niezasłużenie przyznany medal, jednak ten honorowo odmówił.

Podczas wojny Marusarz wstąpił do AK. Jako kurier tatrzański przeprowadzał z Węgier ludzi, przenosił materiały konspiracyjne i pieniądze. Dwa razy podczas takiej eskapady schwytali go Słowacy i przekazali Niemcom. Marusarz mógł odzyskać wolność w zamian za prowadzenie drużyny niemieckich narciarzy, jednak odmówił. Dwukrotnie uciekał z niewoli, ostatni raz z krakowskiego więzienia na Montelupich. Ranny, pieszo dotarł do Zakopanego, później na Węgry.

Po wojnie wrócił do Polski, aby prowadzić schronisko na Ornaku. Jednak UB chciało go aresztować za jego wojenną działalność. Wtedy przyjechał do Karpacza, żeby tu przeczekać nagonkę. W 1947 r. wrócił do Zakopanego, gdzie został kierownikiem zespołu skoczni. Stanisław Marusarz zmarł w 1993 r., podczas pogrzebu swojego dowódcy z czasów okupacji.