Lekcje z wartościami

Gość Legnicki 11/2013

publikacja 14.03.2013 00:00

O fenomenie katolickich szkół oraz ich niedoborze z bp. Markiem Mendykiem rozmawia Jędrzej Rams.

 Według bp. Marka Mendyka w naszej diecezji jest miejsce jeszcze dla kilku szkół katolickich Według bp. Marka Mendyka w naszej diecezji jest miejsce jeszcze dla kilku szkół katolickich
Jędrzej Rams

Jędrzej Rams: Niedługo rodzice staną przed wyborem szkoły dla swoich dzieci. W naszej diecezji jest kilka placówek katolickich. Warto brać je pod uwagę przy szukaniu szkoły?

Bp Marek Mendyk: – Szkoła katolicka, w odróżnieniu od innych, jest instytucją należącą do Kościoła katolickiego. Taka szkoła ma swoją tożsamość. Sam przymiotnik „katolicki” zobowiązuje środowisko do respektowania nauczania Kościoła, a z drugiej strony do budowania programów wychowawczych opartych na bardzo jasno określonych wartościach. Szkoły publiczne i niepubliczne, które przyjmują imię Jana Pawła II albo nawet innego świętego niekoniecznie muszą mieć charakter szkoły katolickiej. Wiele z tych szkół próbuje budować programy na wartościach, jakie niesie ze sobą postać patrona. Natomiast szkoła katolicka może niekoniecznie musi mieć świętego patrona, ale takie środowisko buduje na jasno określonym systemie wartości.

Co przede wszystkim wnoszą do społeczeństwa szkoły katolickie?

– Ja bym to streścił, posługując się cytatem z Jana Pawła II: „Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”. Wzajemne przenikanie się rozumu i wiary prowadzi człowieka do prawdy o nim samym i o świecie. Jan Paweł II napisał, że przez wiarę człowiek odkrywa głęboki sens wszystkich rzeczy.

To dlatego warto wybierać szkoły katolickie?

– Powodów jest wiele i nie zawsze chodzi o wiarę. To jest też szukanie poczucia bezpieczeństwa, środowiska wychowawczego, gdzie nie będzie agresji, przemocy. A taki klimat jest w katolickich szkołach. Proszę popytać dyrektorów takich szkół także w naszej diecezji. Do tych placówek chodzą również dzieci z rodzin niekatolickich, czy wręcz niewierzących. Będąc w Rzymie przed kilkoma tygodniami, rozmawiałem z kard. Zenonem Grocholewskim, który stoi na czele Kongregacji Edukacji Katolickiej. Na Tajwanie, gdzie katolicy są zdecydowaną mniejszością, uniwersytety katolickie są oblegane przez niekatolików. Stawiamy więc sobie pytanie, dlaczego niekatolicy chcą uczyć się w szkołach katolickich.

Zna ksiądz biskup odpowiedź?

– Odpowiedź jest prosta – szukają prawdy i chcą się w tym czuć bezpieczni.

A samo budowanie relacji miedzy wychowawcami a wychowankami?

– Oczywiście. To jest też budowanie wzajemnych relacji opartych na Ewangelii. Budowanie wspólnoty. Budowanie na zasadzie dobrze rozumianego partnerstwa, polegającego na tym, że zarówno ze strony nauczyciela, jak i ucznia jest gotowość do dialogu. Mówiąc prościej: to wspólny system wartości, kształtowanie poczucia podmiotowości, szansa dynamicznego i indywidualnego rozwoju.

Szkoły niekatolickie realizują niezbędny program nauczania?

– Wszystkie szkoły realizują konieczny program nauczania. Szkoły katolickie mają swój specyficzny rys kształcenia, w którym mieści się m. in. poczucie wspólnoty, wychowanie do ofiarności, odpowiedzialność za drugiego człowieka. Te szkoły realizują również program edukacyjny, który jest obowiązkowy dla całego kraju. Jednak od dyrektora szkoły katolickiej zależy, jaką formułę przyjmą programy, które przedmioty będą realizowane w stopniu rozszerzonym. Z tych szkół wychodzą ludzie o naprawdę szerokich horyzontach umysłowych. Szkoły katolickie zajmują pod względem wyników nauczania wysokie miejsca w skali lokalnej, wojewódzkiej i ogólnopolskiej. Nie jest to spowodowane tym, że dobierają sobie najlepszych kandydatów. Są w tych szkołach dzieci ubogie, z wielodzietnych rodzin i dzieci z trudnościami wychowawczymi. Cieszę się, że do tych szkół przyjmowane są także dzieci z ubogich środowisk spoza naszego kraju. Od kilku lat „Perspektywy” publikują ranking najlepszych szkół ponadgimnazjalnych. Licea katolickie w skali ogólnopolskiej niezmiennie wypadają jako szkoły naprawdę dobre. Warto przypomnieć tu słowa Jana Pawła II: „W wychowaniu chodzi właśnie o to, ażeby człowiek stawał się coraz bardziej człowiekiem – o to, ażeby bardziej »był«, a nie tylko więcej »miał«; aby więc poprzez wszystko, co »ma«, co »posiada«, umiał bardziej i pełniej być człowiekiem – to znaczy, aby również umiał »być« nie tylko »z drugimi«, ale także »dla drugich«”.

Czy w Polsce, w tym i naszej diecezji, jest odpowiednia liczba szkół katolickich?

– W Polsce mamy ponad 2 tysiące liceów ogólnokształcących dla młodzieży. W tej liczbie jest 137 liceów katolickich. To nie jest dużo. Nigdy nie będzie dość takich szkół. Nie umiem w tej chwili powiedzieć, ile w Polsce jest wszystkich szkół. Wiem natomiast, że wśród nich jest 556 szkół katolickich, w których kształci się blisko 60 tys. uczniów. To kropla pośród wszystkich uczących się dzieci. Moim zdaniem szkół katolickich mogłoby być o wiele więcej. Zainteresowanie i zapotrzebowanie ze strony rodziców jest duże. Potencjał mamy spory, ale jest problem z tworzeniem takich placówek. To nie jest kwestia kadr, bowiem wielu nauczycieli chętnie by się podjęło takiej pracy. Brakuje osób, charyzmatyków, ludzi z autorytetem, którzy mogliby i chcieli tworzyć takie instytucje. •