Bez pszczoły nie da rady!

Roman Tomczak

|

Gość Legnicki 36/2012

publikacja 06.09.2012 00:00

– Kondycja pszczelarstwa w regionie jest daleka od zadowalającej – uważa ks. Czesław Misiewicz, duszpasterz pszczelarzy diecezji legnickiej. Niepewna przyszłość to jeden z głównych tematów ich spotkań. 


Targi cieszą się niesłabnącym powodzeniem. To zaintereso-wanie idzie jednak w parze z lekceważe-niem tego szlachetnego hobby Targi cieszą się niesłabnącym powodzeniem. To zaintereso-wanie idzie jednak w parze z lekceważe-niem tego szlachetnego hobby
zdjęcia Roman Tomczak

Dwa miejsca na Dolnym Śląsku od lat biją się o koronę pszczelarskiej stolicy – to Przemków i podjeleniogórskie Cieplice. Ten pierwszy od lat organizuje Święto Miodu i Wina, znane każdemu pszczelarzowi i każdej gospodyni domowej. Nie inaczej jest w Cieplicach – tam coroczny festiwal pszczelarski pełen jest znakomitych miodów (w tym pitnych!), medykamentów, niezliczonych urządzeń do produkcji miodu, kosmetyków, świec oraz brzęczącego gwaru odwiedzających. 
Bo taka już uroda tych spotkań, że służą nie tylko popularyzacji spożywania miodu i jego przetworów, ale także sprzedaży wszelkich urządzeń potrzebnych pszczelarzom. Jest też okazją do dzielenia się wiedzą i podsumowań, podliczeń i wyznaczania trendów w pszczelarskim świecie. Niestety, te podsumowania nie zawsze są budujące. 


– Pochowałem już wielu starych pszczelarzy, ale ich miejsca nie zajął żaden młody – mówi ks. Misiewicz. – Dziwię się temu, bo przecież pszczelarstwo to nie tylko znakomite hobby, ale także przyzwoity sposób na zarabianie pieniędzy. W dobie kryzysu to powinno mieć znaczenie dla młodych ludzi – uważa duszpasterz pszczelarzy. 
Cieplickie spotkanie producentów i amatorów złotego smakołyku pełne było podobnych opinii. W tej sytuacji mówienie, że bez pszczół nasz świat przestałby istnieć, było zwykłym banałem. – Pszczoła poradzi sobie z wieloma przeszkodami, jakie na jej drodze postawi człowiek. Nie poradzi sobie tylko z chemią – podkreśla ks. Misiewicz, wskazując jednocześnie, że najczęstszą przyczyną wymierania rojów jest stosowanie przez rolników niedozwolonych pestycydów. – Na słabą kondycję pszczół, a co za tym idzie i pszczelarstwa, składa się jeszcze wiele innych czynników: sieci komórkowe, przez które pszczoły tracą orientację, trudności ze znalezieniem odpowiedniego pokarmu zastępczego dla rojów czy wreszcie niezrzeszeni pszczelarze, którzy swoim działaniem wyrządzają wiele złego – wylicza ks. Czesław Misiewicz.


Na festiwal pszczelarstwa 
1 i 2 września przyszły tłumy. Można było, obok polskiego, posłuchać języka czeskiego, niemieckiego, a nawet rosyjskiego. Nic dziwnego – pszczelarstwo to zajęcie nieznające granic, a miłośnicy pszczół są nierzadko przedstawicielami prestiżowych branż, nie mówiąc już o właścicielach – licznych na szczęście – polskich firm pszczelarskich. 
Nie zawiedli także gospodarze pasiek i oraz wyrabiający pszczele produkty. Festiwalowi towarzyszył koncert Orkiestry Dętej, afiliowanej do Filharmonii Dolnośląskiej, konkursy i pokazy. Ciekawostką były warsztaty pszczelarskie, które zaaranżowano w miejscu nietypowym, choć szlachetnym – Sali Błękitnej jeleniogórskiej filii Politechniki Wrocławskiej. 
Uroczysta Msza św. w kościele pw. Jana Chrzciciela w Jeleniej Górze zainaugurowała drugi dzień festiwalu. W kościele nie zabrakło pocztów sztandarowych organizacji i związków pszczelarskich z Dolnego Śląska. Tego samego dnia rozpoczęły się targi pszczelarskie.

Na scenie zaś pojawiły się m.in. „Janicki” z Czarnego Boru, „Wrzos” z Lubawki, „Wojcieszowianki” z Wojcieszowa oraz zespół młodzieżowy „S.Poko” – podopieczni Piechowickiego Ośrodka Kultury. Wykłady o poddawaniu matek pszczelich, leczeniu pszczół o naturalnym unasiennianiu matek pszczelich, wygłosił dr Benedykt Polaczka z berlińskiego Freie Uniwersität. Swój wykład o „jesiennym przygotowaniu pszczół miodnych do zimowli z myślą o przetrwaniu pszczół w dobrej kondycji jako głównego zapylacza roślin” wygłosił Czesław Korpysa, wiceprezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego.