Po drodze do Dymarek

Jędrzej Rams

|

Gość Legnicki 29/2012

publikacja 19.07.2012 00:00

W tym tygodniu proponujemy start z Legnicy, lecz trasa powiedzie nas bardziej na południe niż przed tygodniem. Będzie to jednak nadal Trasa Północna projektu „Przeniknij głębiej zabytki diecezji legnickiej”.

 W niewielkim Słupie znajdziemy przepiękną świątynię, która jest prawdziwą perełką śląskiego baroku W niewielkim Słupie znajdziemy przepiękną świątynię, która jest prawdziwą perełką śląskiego baroku
Jędrzej Rams

W ubiegłym tygodniu udało się pokrótce opisać początek Trasy Północnej, a dzisiaj przejedziemy przez Słup i Złotoryję. Proponowana trasa ma długość około 35 kilometrów. Tym razem prosto z dworca PKP trzeba wyruszyć w kierunku ul. Jaworzyńskiej, a następnie wyjechać drogą na Warmątowice Sienkiewiczowskie. Pod koniec XIX wieku wieś była własnością zgermanizowanego polskiego rodu von Olszewskich.

Ówczesny właściciel Alfred von Olszewski po lekturach książek Henryka Sienkiewicza zapłonął wielką miłością do polskości. Umierając, spisał testament, w którym przekazywał majątek swojemu synowi, pod warunkiem, że ten nauczy się języka polskiego, pokocha polskość i wyrzecze się wszelkiego, co pruskie. Syn jednak ani myślał wypełniać wolę ojca. Prawnicy Alfreda von Olszewskiego skontaktowali się więc z Henrykiem Sienkiewiczem, by przekazać mu akt własności majątku w Warmątowicach. Pisarz nie przyjął jednak podarunku, zasłaniając się tym, że nie byłoby to zgodne „z osobistym charakterem ani polską kulturą”. I tak majątek pozostał w rodzinie von Olszewskich, a tamte wydarzenia upamiętnia drugi człon nazwy miejscowości. Nie było to jedyne historyczne wydarzenie w tej miejscowości. To pod Warmątowicami w 1813 roku rozegrała się jedna z bitew czasów napoleońskich między wojskami francuskimi i połączonymi rosyjsko-pruskimi. Upamiętniają ją obelisk i coroczna wielka inscenizacja tamtej walki.

Budowali to cystersi

Kiedy już nasycimy oczy widokami Warmątowic, trzeba ruszyć w drogę do Słupa, czyli pierwszej miejscowości dzisiejszej trasy, w której znajduje się zabytek z projektu diecezji legnickiej. Z Legnicy do Słupa jest zaledwie 15 km, a wiodąca do niego droga jest równa i nawet mało uczęszczana. U podnóża miejscowości znajduje się zalew Słup. Nie został on stworzony do kąpieli i rekreacji, lecz jako zbiornik retencyjny na Nysie Szalonej. Warto ostatnie metry pokonać nie asfaltem, lecz wałami zbiornika – widoki z nich są tutaj naprawdę piękne. Świątynia została wybudowana na szczycie bazaltowego wzniesienia. Wyboru miejsca oraz samej budowy podjęli się ówcześni właściciele tych ziem, czyli cystersi. Niektóre źródła podają, że 26 kwietnia 1177 r. książę Mieszko III Stary potwierdził zgodę księcia Bolesława Wysokiego na przekazanie wsi cystersom z Lubiąża, którzy w pobliskiej Winnicy w 1202 r. założyli swą grangię, czyli cysterski folwark. Te związki z zakonnikami są do dzisiaj skrzętnie pielęgnowane, ot, chociażby poprzez uczestnictwo miejscowości w Południowo-Zachodnim Szlaku Cysterskim. Sama świątynia powstała w średniowieczu, ale jej wnętrze jest barokowe. Możemy w niej obejrzeć przepiękne freski, malowidła, krzyże pokutne i chrzcielnicę. Kto chce, może jeszcze poszukać grobu ostatniego cystersa z Lubiąża, pochowanego tutaj w połowie XIX wieku. No ale trzeba wsiadać na rower i jechać dalej. Pokonujemy niewielkie wzniesienie i jedziemy w kierunku Sichowa, a potem do miejscowości Leszczyna. Odbiegając od głównego tematu naszego wędrowania, warto zatrzymać się w istniejącym tutaj skansenie górnictwa Gór Kaczawskich. To w nim odbywają się słynne Dymarki Kaczawskie, czyli wielka inscenizacja, ukazująca, w jaki sposób przed wiekami żyli i pracowali górnicy wydobywający złoto. Gdy wsiądziemy z powrotem na rowery, po 7 km dojedziemy do Wilkowa. Tutaj trzeba koniecznie wejść na chwilkę do świątyni pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Pełni ona funkcję sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej.

Jednak gotyk

Z Wilkowa ruszamy do Złotoryi, czyli celu naszej dzisiejszej podróży. Złotoryja jest oddalona od Wilkowa zaledwie o 4 km. Bardzo szybko więc dojedziemy do miasta, w którym znajduje się ostatni zabytek dzisiejszej trasy, królująca w centrum bryła świątyni pw. Narodzenia NMP. Powstała jako fundacja księcia Henryka I Brodatego, ojca księcia Henryka II Pobożnego. W tym czasie Złotoryja była swoistą perłą w koronie legnickich Piastów. To tutaj mieszkali górnicy wydobywający najcenniejszy kruszec ówczesnego świata – złoto. Do dzisiaj można oglądać elementy tego pierwszego romańskiego kościoła. Wielokrotnie przebudowywane mury i wnętrze są dzisiaj mieszanką wielu stylów architektonicznych, wśród których mimo wszystko króluje gotyk. Wśród zdobień znajdziemy m.in. gwiazdę – symbol zakonu joannitów, którzy przez kilka wieków opiekowali się tym kościołem. Warto na chwilę przysiąść, aby wsłuchać się w ciszę, jaka panuje w świątyni. Może wówczas uda się uruchomić na tyle swoją wyobraźnię, aby przenieść się w czasy, kiedy do tej świątyni zachodzili utrudzeni wędrowcy. Szli Szlakiem św. Jakuba, który przebiega przez miasto.