Diecezjalny zjazd Służby Liturgicznej przejdź do galerii

Ta doroczna pielgrzymka ma w sobie coś niezwykłego.

Chcesz częściej widzieć treści z Gościa Niedzielnego w Google? Dodaj nas do ulubionych źródeł

Ławki w bazylice mniejszej pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Legnickim Polu wypełniły się świeckimi w strojach liturgicznych. Od komży, przez alby aż po różne oryginalne stroje członków scholi muzycznych. Ministranci, lektorzy, ceremoniarze, akolici oraz członowie różnych scholi zjechali się tutaj w ramach diecezjalnej pielgrzymki członków Służby Liturgicznej. Towarzyszyło im prawie 30 kapłanów, diakon i klerycy z Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Legnickiej.

Dla wielu młodych była to także okazja, by zobaczyć, że przy ołtarzu służą nie tylko oni  w swojej parafii, ale setki ich rówieśników z całej diecezji.

- Będąc u siebie w parafii, widzimy tylko tych, których znamy. Czasami pojawia się monotonia. Kiedy przyjeżdża się na taką pielgrzymkę i widzi innych młodych ludzi, to jest po prostu budujące i motywujące do działania - mówi Janek z parafii św. Wojciecha w Jeleniej Górze, ceremoniarz. Przyjechał do Legnickiego Pola z dwoma lektorami i księdzem wikariuszem, który jest także nowym duszpasterzem rejonowym rejonu kamiennogórsko-jeleniogórskiego. Dla Janka spotkania służby liturgicznej są czymś więcej niż jednorazowym wydarzeniem.

Wśród uczestników spotkania znalazły się również dziewczęta zaangażowane w liturgię. Jedną z nich była Kamila Winińska ze Zgorzelca. W swojej parafii należy do grupy muzycznej, w której dziewczęta przygotowują śpiew podczas Mszy św. dla dzieci. Jak podkreśla, to także forma służby wspólnocie.

- Dziewczyny, które chcą służyć, nie zawsze mogą robić to w taki sam sposób jak chłopcy. W naszej parafii od lat działa grupa, w której młodsze i starsze dziewczyny spotykają się, uczą śpiewu i podczas Mszy dziecięcej śpiewają razem z wiernymi. Pryzjeżdżając tutaj sppodziewałam się, że miło spędzę czas i spotkam osoby, które znam z innych pielgrzymek. I tak właśnie było. Spotkałam wiele osób, których od dawna nie widziałam. Była modlitwa, konferencja i przede wszystkim okazja do spotkania ludzi o podobnych zainteresowaniach - mówi.

Święto "służących przy ołarzu" zaczęło się od modlitwy i konferencji. Po nich był czas wolny a także adoracji Najświętszego Sakramentu. Ale wszyscy czekali na wielkie zwieńczenie tego dnia czyli możliwość wspólnego służenia podczas liturgii. O przewodniczenie jej został poproszony biskup senior Zbigniew Kiernikowski. Hierarcha bardzo mocno podkreślał piękno gotowości do służby Bogu.

- Bóg nie potrzebuje usług. Służba w ramach liturgii jest okazają do stawania przed Bogiem i odkrywania go w znakach liturgicznych. Bóg jest dla nas niepojęty, ale daje się jakoś poznawać poprzez służbę. To my potrzebujemy tego stawania w tajemnicach przed Panem. To nie jest tylko służba, żeby coś dobrze wykonać, ale żeby zacząć rozumieć, po co to jest - mówił biskup.

Dlatego służba liturgiczna ma prowadzić dalej niż tylko do perfekcyjnego wykonania zadania. Ministrant, lektor czy ceremoniarz ma uczyć się rozumieć, komu służy i co dokonuje się podczas liturgii. To nie jest tylko to, żebyśmy dobrze chodzili czy podawali, ale żeby te znaki dokonywały się dobrze także w naszym wnętrzu. Żebyśmy wiedzieli, komu służymy i komu oddajemy chwałę. Ważnym motywem homilii stały się słowa Psalmu 90: „Dzieło rąk naszych utwierdź”.

Biskup Zbigniew zwrócił uwagę, że można je rozumieć także jako prośbę: „ustawiaj właściwie pracę rąk naszych”. To ważne rozróżnienie. Człowiek może przecież bardzo gorliwie pracować, ale jednocześnie iść w niewłaściwym kierunku.

- Jeżeli ktoś jest na niewłaściwej drodze i chce, żeby ktoś go wspierał, czyli popychał dalej, to może nie trafić do właściwego celu. Dlatego potrzebujemy, żeby Pan Bóg właściwie ustawiał pracę naszych rąk - tłumaczył.

« ‹ 1 › »

Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.