Gdy większość z nas w deszczowe lipcowe ranki woli zostać w suchym domu, grupa śmiałków z Krzeszowa wsiada na rowery i rusza w trzydniową podróż. Dla nich cel jest jasny, bo jest nim Jasna Góra, a środkiem transportu są własne siły i dwa kółka. Wyruszyli dzisiaj rano nie tylko z mapą w telefonie czy spakowanym prowiantem, ale przede wszystkim z intencjami w sercach i różańcem w dłoni (lub... nogach).
Rowery też się "modliły" podczas porannej Mszy.
Jędrzej Rams /Foto Gość
Rafał Stanek, główny organizator pielgrzymki, swoją przygodę z tą wyprawą zaczynał już wiele lat temu. Jak opowiada, w 2014 r. bracia wyjechali po raz pierwszy, a dla niego to już ósmy raz na rowerowym szlaku. W odpowiedzi na pytanie o zmiany technologiczne, nie ma wątpliwości: - Idziemy z postępem czasu. Nowe nawigacje, telefony, wodoodporne pokrowce - to wszystko pomaga. Ale jest jedna rzecz, która się nie zmienia. Różaniec, który ze mną jedzie, jest ten sam od wielu lat. Ciężko jest odmawiać Różaniec w trakcie jazdy, dlatego odmawiamy go wspólnie na postojach. Jeśli już ktoś modli się w drodze, lepiej używać palców, bo bezpieczeństwo jest najważniejsze, a różaniec może wplątać się w manetki - tłumaczy.
Pielgrzymka to nie "przejażdżka wokół komina". To trzy dni intensywnego wysiłku, bo do pokonania jest ponad 250 km. W międzyczasie ks. Arkadiusz Śliwiński będzie ojcem duchownym wyprawy i przygotował minicykl rekolekcyjny. Pierwszy dzień minie pod znakiem... znaku zapytania, drugi - z wykrzyknikiem, a trzeci - z postawioną kropką. Znak zapytania to nastawienie się na odpowiedź Boga na pytania o to, co powinniśmy robić w życiu. Wykrzyknik to takie momenty w nauczaniu Jezusa, w których On bardzo mocno i stanowczo wskazuje na wolę Ojca. Będzie też i kropka, czyli moment w życiu i pielgrzymowaniu, w którym pielgrzymi stają przed wyborem i postawieniem kropki - jest decyzja wyboru Boga wypływająca z doświadczenia pielgrzymowania, to i powinno być postawienie kropki - czas działać!
Sprzęt się zmienia, ale nadal najważniejsze w pielgrzymce pozostają serca otwarte na doświadczenie Boga.
Jędrzej Rams /Foto Gość
Szczególnym elementem tegorocznej pielgrzymki będzie etap nocny. Mateusz (13 lat, czwarta pielgrzymka!) przyznaje, że to właśnie ta część trasy jest dla niego najbardziej ekscytująca. - To zupełnie inne doświadczenie. Jazda w nocy, z lampkami, przez las... A potem wjeżdża się na Jasną Górę o świcie. Widok o 5.00 rano jest niesamowity! - zapewnia.
Jego tata Eugeniusz podkreśla jednak głębszy wymiar tej wędrówki: ciemność jest wymowna w życiu duchowym, a wyłaniające się światło celu - Jasna Góra o poranku - to obraz, który zapada w pamięć na długo. Jak podsumowuje: - Polecam każdemu. Czy na nogach, rowerem czy nawet z pociągu - warto przeżyć takie doświadczenie. Zwłaszcza ten moment, gdy o świcie wyłania się Jasna Góra. A deszcz? Cóż, w końcu nie będzie nam się kurzyło - uśmiecha się.








