W czwartek 18 czerwca br. w kościele parafialnym pw. Objawienia Pańskiego w Brenniku odbyły się uroczystości pogrzebowe śp. ks. Tadeusza Tymkowa, emerytowanego proboszcza tej wspólnoty. Liturgii przewodniczył biskup legnicki Andrzej Siemieniewski.
Ostatnie pożegnanie rozpoczęły mowy pożegnalne wygłaszane przez członków parafii. A ta jest bardzo liczna, gdyż składa się z Brennika, Ernestynowa, Lubiatowa, Strupic, Goślinowa, Gierałtowca, Kwiatowa, Podolan i Pyskowice. Mieszkańcy wszystkich tych miejscowości bardzo licznie przyszli, by modlić się o zbawienie duszy „ich proboszcza”. To określenie nic nie ujmuje obecnemu proboszczowi ks. Jarosławowi Góreckiemu, a jedynie podkreśla, że śp. ks. Tadeusz przeżył aż 31 lat w tej wspólnocie .
O jego historii życia wiele powiedział podczas homilii ks. prałat Leopold Rzodkiewicz.
- Księdza Tadzia, bo tak go nazywaliśmy, pamiętam przede wszystkim z takich dwóch cech. Pierwsza to niesłabnąca gorliwość w pełnieniu kapłańskiej posługi. Starał się o przywrócenie blasku parafii w Berliniku. A jadąc do każdej miejscowości tej parafii, widzimy pięknie zadbane krzyże z figurą Matki Bożej, tej z Fatimy. To jest ta druga cecha, którą zauważamy u naszego Tadeusza. To pobożność Maryi. Zawsze był wierny Matce Najświętszej. Pamiętam jak już drżącymi rękoma poprawiał koronę na głowie Matki Bożej. I jadąc przez te miejscowości, w których służył, widzimy, że tę troskę o te miejsca, o krzyże, o figury Matki Bożej powierzył ludziom. (...) W starym proreformatorskim kościele na krakowskim Salwatorze, wchodzących wita łaciński napis umieszczony nad drzwiami, który odwieszcza "Frustra vivit qui nemini prodest". To znaczy: "Na próżno żyje, kto drugiemu nie służy". Ksiądz Tadeusz żył, służąc innym. O tym możemy powiedzieć. Pan Bóg go zna, ale my go takim widzieliśmy. Nie szczędził trudu, troszczył się o to wszystko. I był podobny do tego ziarna, o którym słyszeliśmy z Ewangelii, że spaliło się, stało się prochem. Ale zostało wrzucone do ziemi i jakimś cudem Pan Bóg z tego ziarna dał plon. I to plon obfity - mówił ks. Rzodkiewicz.
Młody Tadeusz dosyć późno poszedł do seminarium, bo miał już wówczas 26 lat i był zarówno po zasadniczej służbie wojskowej jak i pracy w głównym biurze planistycznym zakładów samochodowych w Jelczu-Laskowicach.
- Z jego akt personalnych wypisałem, że w podaniu do seminarium napisał: „W przyszłości pragnę zostać kapłanem, aby służyć Ludowi Bożemu”. Nastał czas, że przyjmując święcenia kapłańskie w podaniu o udzielenie tych święceń napisał tak: „Zwracam się z prośbą o udzielenie mi święceń prezbiteratu. Pragnę przez przyjęcie tych święceń służyć Bogu i Ludowi Bożemu jako kapłan. Chcę jak najlepiej wypełniać posłannictwo, które zleci mi Bóg za pośrednictwem kościoła i pracować wszędzie tam, gdzie przez biskupa zechce posłać mnie Pan.” I tak było. Najpierw dwa lata, 1983-85 był wikariuszem w parafii świętego Józefa w Jaworzynie Śląskiej a potem przez osiem lat do 1993 roku był wikariuszem i katechetą w par. Św. Ap. Piotra i Pawła w Strzegomiu. Aż wreszcie nastał dzień 28 czerwca 1993 roku, kiedy przybył do Brennika. Myślę, że niektórzy stąd siedzących pamiętają jeszcze tego młodego, ponad 40-letniego księdza, który tutaj rozpoczynał swoją pracę - wspominał kaznodzieja.
Po liturgii Eucharystii której przewodniczył biskup legnicki Andrzej Siemieniewski ciało zmarłego kapłana zostało złożone w grobie znajdującym się przy murze świątyni parafialnej.









