Nowy numer 40/2022 Archiwum

Przygoda z Wędrowcem do Świtu

Letni obóz harcerski to zwieńczenie całorocznej pracy. Tak było też w obozowisku skautów niedaleko Sobina, gdzie młode dziewczyny nie tylko zdobywały harcerskie sprawności, ale również hartowały ciało i ducha.

Harcerze spod znaku walecznego Zawiszy wakacje traktują nie tylko jako okazję do odpoczynku, ale również jako czas wzmożonego wysiłku intelektualnego, fizycznego i modlitewnego. Oczywiście nie trwa to przez pełen okres wakacji, a jedynie przez kilka, kilkanaście dni. Tyle bowiem trwają obozy harcerskie, które zamykają roczny plan formacji w Stowarzyszeniu Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” Federacja Skautingu Europejskiego.

Widać to było bardzo dobrze w lesie pomiędzy Sobinem a Polkowicami. Kilkadziesiąt harcerek z wrocławskich drużyn podejmowało tam przeróżne wyzwania i przeżywało przygody spod znaku „Podróży Wędrowca do Świtu”. Hasło to tytuł książki C.S. Lewisa z cyklu „Opowieści z Narnii”. – Każdy obóz ma swój temat, myśl przewodnią. Nie jest to jednak temat jedynie wyjazdu, ale całego rocznego cyklu spotkań formacyjnych danej drużyny. Dlatego obóz w czasie wakacji jest tak ważny – podsumowuje on wszystkie dokonania, jakie miały miejsce w czasie zbiórek w ciągu całego roku – tłumaczy komendantka podpolkowickiego obozu Zofia Gierys, drużynowa 6. Drużyny Wrocławskiej im. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski.

Zbudować miasteczko

Obóz harcerski – to brzmi dumnie. I tak jest naprawdę, ponieważ gdy dziewczyny wysiadły z samochodów, dookoła nich był tylko las. – Wszystko trzeba zbudować sobie samemu. Od miejsca do spania, przez kuchnie polowe, toalety, prysznice, kaplicę mszalną, maszty do wciągania flagi i proporca, aż po scenę do wystawiania sztuk teatralnych. Wszystko to budujemy za pomocą narzędzi do cięcia i ciosania oraz sznurka polipropylenowego – mówi Karolina Kawińska, przyboczna 6. Drużyny Wrocławskiej.

To trudne chwile dla nastoletnich harcerek. Niektóre mają zaledwie 13 lat, a tu trzeba zbudować prawdziwe miasteczko. – Niewiele jest tu robione na żywioł. Żeby się dobrze przygotować, „plany budowlane” powstają na zbiórkach w ciągu roku. Potem oczywiście życie weryfikuje dostępność odpowiednich przedmiotów, np. żerdzi. Dlatego jeżeli ma się wenę, to budowa idzie szybko. Nam zajęła tylko trzy dni. Nasza konstrukcja nie jest wysoka, ma około 3 metrów. Pionierka jest ciężka, ale daje ogromną satysfakcję i bardzo zżywa zastęp. Trzeba współpracować i kiedy przychodzi czas odpoczynku po pracy, widać, jak zastęp działa – mówi Jagoda Paszkowska, zastępowa zastępu Drozd 6. Drużyny Wrocławskiej.

Zofia Gierys śmieje się, że budowa całkowicie nowych konstrukcji zawsze przynosi wyzwania. – Mamy dziewczyny liczące przykładowo nie więcej niż 1,60 m wzrostu i kiedy przyszło powiesić plandekę nad kaplicą, która musi wisieć naprawdę wysoko, musiały nieźle kombinować – opowiada przewodniczka.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy