Nowy numer 37/2021 Archiwum

Doszli do św. Jakuba

Szli przez całą Polskę, aby 25 lipca pomodlić się w katedrze, której patronem jest św. Jakub.

W niedzielę 25 lipca w katedrze pw. św. Jakuba w Goerlitz zakończyła się nietypowa pielgrzymka. Wzięło w niej udział prawie 500 pątników, którzy aż 140 etapami przeszli Polskę wzdłuż i wszerz od granic z Litwą i Ukrainą po polsko-niemiecką granicę w Zgorzelcu. Nie szli przypadkowymi drogami, a szlakami jakubowymi, które przecinają naszą ojczyznę. Nie był to też jeden szlak, a kilka m.in. Via Regia, Camino Polaco czy też Nadwarciański Szlak Św. Jakuba. Pątnicy, idąc na zachód, spotkali się w miejscu, gdzie wszystkie te szlaki się łączą - przy kościele pw. Narodzenia NMP w Lubaniu-Uniegoszczy w diecezji legnickiej.

- Mamy szczególny rok, bo trwa Rok Święty Compostelański. Przypada on wówczas, gdy wspomnienie św. Jakuba Większego, pochowanego w Santiago de Compostela wypada właśnie w niedzielę. Tak jest w tym roku. Dlatego członkowie Parlamentu Jakubowego oraz Stowarzyszenia Przyjaciół Dróg Świętego Jakuba w Polsce szukali sposobu, by uczcić ten czas. Padł pomysł, by zrobić przejście do „naszego Jakuba”. Chodziło o to, by ruszyć i przejść naszymi, polskimi drogami jakubowymi. Jednocześnie pamiętaliśmy, że hasłem tegorocznego roku świętego ogłoszonego przez biskupa z Santiago, są słowa „Wyjdź ze swojej ziemi”. Szliśmy więc ze wschodu na zachód i dodatkowo przekraczamy granicę polsko-niemiecką. Mamy świadomość, że drogi mają łączyć. Idąc różnymi szlakami, spotkaliśmy się przy kościele w Lubaniu-Uniegoszczy i teraz wspólnie idziemy do Goerlitz - mówi Krystyna Zabrocka.

Doszli do św. Jakuba   Pielgrzymi przekazywali sobie m.in. ten oto kij, który już w 2010 roku przewędrował z Polski do Santiago. Jędrzej Rams /Foto Gość

Wśród kilkudziesięciu uczestników ogólnopolskiej wędrówki był Maciej Ratajczak z Krzywinia w Wielkopolsce.

- Wziąłem udział w tej pielgrzymce na kilku etapach - od Kruszwicy do Gniezna, od Rąbinia do Leszna i teraz idę z Lubania do Goerlitz. Przez wiele lat czytałem o camino, marzyło mi się wyruszenie do Santiago. Przed rokiem przyszły te ograniczenia i właśnie wtedy znalazłem w sobie dość siły, by wejść na szlak. Po prostu założyłem buty na nogi, wziąłem plecak i wyszedłem z domu. Nie było lekko, bo nie byłem chyba najlepiej przygotowany. Pierwsze dwa etapy były bardzo trudne. Ale było warto. Doszedłem z Wielkopolski aż do Zgorzelca. Nie żałuję. Teraz, po roku, wracam na ten sam szlak i wspominam tamte chwile. Wszystkim polecam. Po prostu trzeba wstać i ruszyć - mówi Maciej Ratajczak.

Droga caminowiczów zakończyła się Eucharystią przy niemieckiej katedrze pw. św. Jakuba w Goerlitz.

Doszli do św. Jakuba   Pielgrzymi z dwóch ostatnich etapów wielkiej sztafety przez Polskę. Jędrzej Rams /Foto Gość

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama