Nowy numer 47/2020 Archiwum

Bóg mieszkał w jego domu

Święty Józef, współpatron diecezji legnickiej, jest czczony przez diecezjan od wieków. W tym roku obchodzili oni jego święto w nietypowych warunkach.

Dekret

Biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski wystosował na ten dzień specjalny dekret. Tak tłumaczył cel jego wydania: „Przeżywana dziś uroczystość św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny budzi w nas na nowo nadzieję Bożej opieki i wstawiennictwa Świętych Pańskich, zwłaszcza w tym trudnym czasie zmagania się całego świata z pandemią koronawirusa. Jednocześnie okoliczności, w jakich się znajdujemy, nie pozwalają nam tak jak zazwyczaj przeżywać w uroczysty sposób obchodów ku czci św. Józefa. Najtrudniej będzie to odczuwane w kościołach poświęconych temu Świętemu”. Dlatego biskup ordynariusz zezwolił, „aby wierni, którzy w dniu dzisiejszym nawiedzą kościół lub kaplicę pod wezwaniem św. Józefa, a z racji ograniczeń w sprawowaniu sakramentów wskutek pandemii i wprowadzonego stanu zagrożenia epidemicznego nie będą mieli możliwości przystąpienia do spowiedzi oraz przyjęcia Komunii Świętej, mogli uzyskać odpust zupełny po wzbudzeniu w sobie żalu doskonałego oraz postanowienia przystąpienia do tychże sakramentów w najbliższym możliwym czasie. Należy również odmówić pobożnie »Ojcze nasz« oraz »Wierzę«”.

Kult i bractwo

Piękny gest biskupa podkreślał szczególnie żywy kult oblubieńca NMP, jaki od wieków istnieje w naszej części Śląska. Nie zaczął się on bowiem od nadania diecezji legnickiej patronatu, ale już w XVII wieku, gdy pewien opat wielkiego opactwa cysterskiego w Krzeszowie pojechał do podwiedeńskiego klasztoru cystersów w Lilienfeld. Opatem tym był Bernard Rosa, który przywiózł stamtąd coś cenniejszego „niż złoto i perły najczystsze” – fascynację św. Józefem. Jak mówi ks. Łukasz Kutrowski, wielki miłośnik tego świętego, o. Rosa przeszczepił kult opiekuna Zbawiciela w postaci Bractwa Świętego Józefa istniejącego w opactwie w Lilienfeld. Bractwo powstało w Krzeszowie dokładnie 19 marca 1669 roku. Od samego początku zrzeszało ono zakonników, duchownych diecezjalnych i świeckich ze znakomitych rodów czy wysokich profesji, ale i prostych chłopów czy mieszczan.

− Bernard Rosa zapragnął założyć bractwo, by ożywić pobożność, a zatem i wiarę na Śląsku. Powstał statut bractwa, a w nim zostały zapisane prawa i obowiązki, ale także przywileje duchowe. Proszę sobie wyobrazić, że w statucie zapisany był obowiązek cotygodniowego uczestniczenia w niedzielnej Mszy św. i przyjmowanie na niej Komunii Świętej − mówi ks. Kutrowski.

Członkowie bractwa musieli też spotykać się w dni świąteczne, m.in. w święto zaślubin Józefa z Maryją (23 stycznia), 19 marca, a także w Patrocinium Sancte Josephe obchodzone w trzecią niedzielę po Wielkanocy. Kładziono też ogromny nacisk na dobroczynne wspieranie braci. Głównymi przywilejami, jakie wynikały z członkostwa, były możliwości zyskiwania odpustów cząstkowych i zupełnych dzięki realizacji zapisów statutu. W szczytowym okresie bractwo liczyło 100 tys. członków.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama