Nowy numer 46/2019 Archiwum

Niemy świadek prawdy?

W czwartek 14 marca kilkadziesiąt osób słuchało o śladach męczenia i torturowania, a następnie śmierci z bólu człowieka, którego ciało po śmierci okrywało płótno zwane Całunem Turyńskim.

Prelekcję „Całun Turyński – niemy świadek prawdy?” wygłosił Paweł Woźniak, doktorant w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prelekcji towarzyszyła kopia całunu w skali 1:1. To na niej wykładowca pokazywał i tłumaczył historię nadpaleń, specyfikę splotów włókien oraz ich pochodzenie czy też umiejscowienie poszczególnych ran: od pękniętych łuków brwiowych mężczyzny zawiniętego w to płótno, przez jego złamany nos, obrzęki policzka, rany przegubów dłoni (miejsca przebicia przez gwoździe), obtarcia na barkach (od niesienia czegoś ciężkiego), rany po biczach, wręcz zmiażdżony lewy staw kolanowy (prawdopodobnie od upadków) po rany na głowie od bardzo ostrych i licznych szpikulców.

Zebrani usłyszeli też o odkryciach cząstek krwi grupy AB, zawinięciu ciała denata nie później niż 3 godziny po śmierci czy też brakach śladów rozkładu powyżej 40 godzin po śmieci (z badań wynika, że na trzecią dobę po śmierci ciało zmarłego „zniknęło”, bo nie ma śladów odrywania odeń płótna). Paweł Woźniak opisywał bardzo szczegółowo poszczególne ślady na płótnie, łącząc opowieść o nich z odpowiednimi przekazami tradycji Kościoła bądź Pisma Świętego. Cytował m.in. przekaz św. Jana o przebiciu boku Jezusa przez żołnierza, kiedy to natychmiast wypłynęły krew i woda. Podobnie było z krwawym potem, jaki kapał z czoła Jezusa podczas modlitwy w Ogrójcu.

– Święty Jan nie był lekarzem, a ówczesna medycyna nie była tak rozwinięta, jak dzisiaj. Obecnie jesteśmy w stanie opisać procesy zachodzące w ciele człowieka przeżywającego strach tak mocny, że powodujący zapaść pewnych procesów życiowych. To właśnie zachodziło w ciele człowieka z całunu. Tak też opisują ewangeliści zachowanie ciała Jezusa. Doszło u niego do wstrząsu anafilaktycznego oraz hipowolemicznego. One zaburzają funkcjonowanie niektórych organów, ale też sprawiają, że krwinki czerwone nabierają pewnych charakterystycznych cech. I takie cechy mają krwinki znalezione na całunie – mówił Paweł Woźniak. Nie wszystko jednak, co naukowcy odkryli na płótnie, pokrywa się z przekazami tradycji Kościoła. Dotyczy to m.in. miejsca przebicia rąk gwoździami. Lekarze oraz historycy są zgodni, że nie mogły one być wbite w dłonie, ponieważ dłonie nie utrzymałyby ciężaru całego ciała. To musiały być nadgarstki. I waśnie to widać na całunie. Naukowcy zwracają także uwagi, że człowiek, który był zawinięty w całun, musiał upaść dużo więcej niż trzy razy. Odkryli również, że skazaniec idący na Golgotę niósł tylko poziomą belkę krzyża, a nie cały krzyż. Ona sama ważyła ok. 60 kg, więc dla człowieka skatowanego jeszcze przed wyruszeniem na miejsce śmierci była wystarczającym ciężarem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama