Nowy numer 44/2020 Archiwum

Czeskie ósemki

70 lat temu w Czechosłowacji komuniści przeprowadzili zamach stanu. Jego skutkiem było m.in. przeniesienie ks. Josefa Toufara do parafii w Číhošti. To tu zaczął się dramat proboszcza. Dziś trwa jego proces beatyfikacyjny.

Rok 1948 był jest dla Czechów mniej więcej tym samym, czym dla nas sfałszowane wybory z 1947 r. Odtąd było wiadomo, że oba kraje będą kontrolowane w całości przez Związek Sowiecki i na długie dziesięciolecia będzie tam panował komunizm.

Jak mówi ks. dr Tomáš Petráček, historyk i wykładowca w jednej z wyższych uczelni na terenie diecezji Hradec-Kralove, naciski aparatu państwowego na każdy przejaw zżycia religijnego w ówczesnej Czechosłowacji miały swoje konsekwencje także dla małych wspólnot parafialnych. 

- W wyniku walki z Kościołem komuniści rozpoczęli wielką akcję pacyfikowania najbardziej dla nich niebezpiecznych lub niepokornych kapłanów. Taki los spotkał m. in. ks. Josefa Toufara, osoby niezwykle lubianej i cieszącej się wśród wiernych ogromnym autorytetem - opowiada. 

Ks. Toufara przeniesiono z parafii Zahrádky do oddalonej o 15 km miejscowości Číhošt’ (obie na terenie diecezji hradec-kralovskiej). (...) Wkrótce miało się okazać, że parafia w Číhošti będzie ostatnia w życiu ks. Toufara. 11 grudnia 1949 r. podczas Mszy św. na oczach wiernych krzyż na ołtarzu zaczął chwiać się na boki.

Wydarzenie wstrząsnęło wiernymi. Niemal natychmiast zaczęto mówić o cudzie. Kiedy krzyż po raz drugi zaczął chwiać się podczas pasterki, sprawa zainteresowała się czechosłowacka Służba Bezpieczeństwa. (...)


Cały artykuł w 9. numerze "Gościa Legnickiego"

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama