Nowy numer 38/2018 Archiwum

Huk słychać było w całym mieście

Na pierwszym piętrze budynku wybuchła butla z gazem. – Akurat przechodziłem obok, rzuciło mną o ziemię – mówi jeden ze świadków zdarzenia. Na szczęście nikt nie zginął. Ale to i tak największa katastrofa budowlana w historii Mirska.

W czwartek 25 stycznia po południu Mirskiem wstrząsnęła eksplozja. Siła wybuchu była tak duża, że zniszczone zostały pierwsze i drugie piętro, a także poddasze kamienicy przy ul. Mickiewicza. W kilku sąsiednich budynkach popękały szyby w oknach. – Mieszkam na drugim końcu miasta. W pewnym momencie rozległ się ogromy huk. Słychać go było chyba wszędzie – mówi pani Genowefa.

W kilkanaście minut od wypadku na miejscu byli strażacy i karetki pogotowia. Ratownicy zastali na miejscu obraz zniszczeń jak po bombowym nalocie oraz ludzi bezinteresownie i sprawnie pomagających wydostać się z budynku poszkodowanym. Do szpitali w Nowej Soli, Lwówku Śląskim, Lubaniu i Jeleniej Górze trafiło 8 osób, w tym czwórka dzieci. Najpoważniejsze obrażenia odnieśli dwaj mężczyźni, mocno poparzeni. Kilka godzin od wybuchu pojawiła się nieoficjalna hipoteza, że to oni majstrowali przy butli z gazem.

W akcji ratowniczej wzięło udział 18 zastępów Państwowej Straży Pożarnej, w tym 4 grupy specjalistyczne: grupy poszukiwawcze Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego z Sobina i Wałbrzycha, grupa wysokościowa z Legnicy oraz grupa chemiczna z Legnicy. Razem ze strażakami i policjantami – prawie 130 osób.

Wykorzystano też psy poszukiwawcze. – Użyto czterech psów wyszkolonych do przeszukiwania gruzowisk – mówi Wojciech Nowak z Jednostki Ratownictwa Specjalistycznego OSP we Wrocławiu. Dodaje, że nie ma pewniejszego sposobu na poszukiwanie żywych osób uwięzionych w gruzach. – Psy przeszkolone są tak, aby odnajdywać żywych poszkodowanych. Nie wymyślono jeszcze skuteczniejszego sposobu na ich lokalizację w gruzach – uważa.

Wśród 40 dolnośląskich policjantów byli funkcjonariusze pionów prewencji, ruchu drogowego, wydziału kryminalnego, dochodzeniowo-śledczego, technicy kryminalistyki i dzielnicowi. – Pierwsi na miejscu pojawili się dwaj policjanci z pobliskiego posterunku – mówi kom. Kamil Rynkiewicz. – Wynieśli z budynku poszkodowaną starszą kobietę. W Mirsku w trybie alarmowym pojawili się także będący w służbie policjanci z powiatu lwóweckiego.

Do Mirska pojechali także ratownicy górniczy z jednostki w Sobinie k. Polkowic. –Było to dwóch zawodowych ratowników górniczych z Górniczego Pogotowia Ratowniczego, którzy przy pomocy detektora życia i ruchu (LM-1) skanowali rejon zawalonej kamienicy – opowiada Justyna Mosoń z biura komunikacji KGHM.

Na miejsce katastrofy przyjechał także Paweł Hreniak, wojewoda dolnośląski, który w towarzystwie samorządowców wysłuchał opinii inspektorów budowlanych o stanie budynku. Okazało się, że jest zły. – Wybuch był tak ogromny, że nie ma co mówić o remoncie i odbudowie. Na tę chwilę mówi się o wyburzeniu tego budynku – mówi Jan Zaliwski, sekretarz gminy Mirsk. – Widziałem, jak przechodnie rzucili się na pomoc i pomagali wydostawać się z gruzów rannym i osobom, które w chwili wybuchu były w kamienicy. Bardzo im dziękuję za odwagę i pomoc.

Jednym z tych cichych bohaterów był Andrzej Pulikowski, który pomógł wydostać się ze zniszczonego budynku 5 osobom, w tym czwórce dzieci. – Akurat przechodziłem obok, kiedy nastąpił wybuch. Rzuciło mną o ziemię. Wróciłem się i usłyszałem płacz, pisk. Pobiegłem na górę wyciągać dzieci. Na własnych rękach wyniosłem. Były poranione – mówi.

W kamienicy mieszkały dwie rodziny. Wojewoda Hreniak obiecał im natychmiastową wypłatę do 6 tys. zł jako zasiłku dla poszkodowanych. Gmina zapewniła wszystkim nocleg w schronisku młodzieżowym. Dwie kolejne noce spędziło tam także 16 mieszkańców sąsiednich kamienic, bo była obawa, czy i te budynki nie są zagrożone zawaleniem. Kamienica, w której doszło do eksplozji, nadaje się do rozbiórki, ale ma zostać odbudowana.

Policja wyjaśnia przyczyny eksplozji, zbierając materiały i przeprowadzając czynności procesowe, aby ustalić przyczyny tego dramatycznego zdarzenia.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma