Nowy numer 44/2020 Archiwum

Tylko Lwowa żal...

Jak podnieść jakość życia Dolnoślązaków wykorzystując ich kresowe dziedzictwo to jedno z pytań, na które próbowali odpowiedzieć uczestnicy II Ogólnopolskiego Zjazdu Regionalistów nad Odrą.

Sesje odbyły się m.in. w głównym sanktuarium diecezji legnickiej w Krzeszowie, sali sesyjnej ratusza w Jaworze i w zamku piastowskim w Legnicy, a ponadto w legnickim kościele św. Jana Chrzciciela odprawiona Mszę św. w intencji rozwoju Małych Ojczyzn.

To inicjatywa dra Tadeusza Samborskiego, członka zarządu województwa dolnośląskiego, prezesa Rady Krajowej Ruchu Stowarzyszeń RP i wielkiego admiratora kultury kresowej. “Kresowość jako składnik tożsamości Dolnoślązaków“ - temat drugiego zjazdu regionalistów nad Odrą nasunął się więc niejako sam.

Zrozumiałe też, że regionaliści z całej Polski dotarli do Krzeszowa. Tutaj, w dawnym opactwie cystersów, osiadły wysiedlone ze Lwowa po 1945 r. ss. benedyktynki. W nazwie swego konwentu podkreślają, że pochodzi on ze Lwowa, bo jego istotą jest stałość miejsca.

Kresowianie stanowili ok. 40 proc. osadników, którzy od 1945 r. zaczęli zasiedlać Dolny Śląsk. I to Kresowianie nadawali ton życia społecznego na Dolnym Śląsku. Bo ośrodek akademicki we Wrocławiu obsadzili profesorowie lwowscy. 

Jak ten wielki depozyt Kresów wykorzystać? I jak chronić polskie dziedzictwo, które pozostało poza obecnymi granicami Polski? Otwarto ostatnio we Wrocławiu muzeum Pana Tadeusza i udostępniono panoramę Lwowa autorstwa Witwickiego, “Panorama Racławicka” bije rekordy popularności, kresowianie organizują odpusty i festyny, spotykają się na opłatkach, ale wciąż brak powszechnej świadomości, że kresowe dziedzictwo to dobro zbyt mało wykorzystane choćby turystycznie.

Kresowe jadło, zwyczaje i dziedzictwo materialne dobrze opakowane może przyczynić się do rozwoju gospodarczego. I może być - a według wielu nawet powinno być - elementem wiodącym strategii marketingowej województwa dolnośląskiego. Jeśli bez mała co drugi Dolnoślązak ma kresowe pochodzenie i ma tego świadomość, to znaczy, że mamy do czynienia z ogromnym kapitałem społecznym.

Akcja “Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”, zainicjowana na Dolnym Śląsku i prowadzona na utraconych przez Polskę Kresach, przeradza się  w ruch społeczny. Zaczynamy też uświadamiać sobie, że kresowość jest elementem dominującym w tożsamości Dolnoślązaków i wielką wartością ekonomiczną.

Nie udało się zaś, jak dotąd, upamiętnić w sposób odpowiedni polskich ofiar ukraińskich zbrodni w Małopolsce wschodniej. Ale powstanie warszawskie też przedstawiano społeczeństwu jako bezsensowne, a obecnie, dzięki edukacji, dzień jego wybuchu traktowany jest jako święto  narodowe. Podobnie było z żołnierzami podziemia antykomunistycznego. Dawniej odsądzani od czci i wiary, dziś - w glorii i chwale. Nareszcie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama