GN 2/2021 Archiwum

Czy Jędrzychów kryje nieznane podziemia?

Dwaj redaktorzy portalu Łowcy Przygód TV Marcin Drews i Mateusz Stanisławczyk zgłosili do starostwa powiatowego w Polkowicach fakt odnalezienia podziemi byłego zboru ewangelickiego. Prawdopodobnie nikt tam nie był od 1945 r.

W treści listu do starosty polkowickiego czytamy m.in. "Mając na uwadze treść ustawy z dnia 20 lutego 2015 r. o rzeczach znalezionych oraz ustawy z dnia 23 lipca 2003 roku o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, niniejszym zgłaszam dokonanie znaleziska na terenie zrujnowanej świątyni ewangelickiej wybudowanej na gruzach piastowskiego zamku w Jędrzychowie, gmina Polkowice.

Odkrycia dokonaliśmy w roku 1989, jednak nikt nie był wówczas zainteresowany znaleziskiem, a fakt, iż po roku 1989 instytucjonalny właściciel obiektu łamał przepis za wiedzą lokalnych władz i konserwatora zabytków art. 110 ustawy o ochronie zabytków (sprawa zgłoszona została we właściwej prokuraturze), zdecydował, iż żaden urząd nie zainteresował się znaleziskiem, by nie wchodzić w konflikt z właścicielem.

(...) Zgłaszamy zatem oficjalnie obecność podziemi we wzgórzu, na którym zbudowana jest świątynia. Dowodem jego obecności jest zapadlisko na terenie świątyni przed wejściem do obiektu. Zapadlisko to widoczne jest na planach publikowanych w oficjalnych opracowaniach dotyczących obiektu. Z uwagi na opisywane przez nas w ciągu minionych 20 lat akty wandalizmu i bezprawnych prób poszukiwania zabytkowych artefaktów wnosimy o natychmiastowy nadzór nad miejscem i badania georadarowe."

Od maja tego roku poewangelicki zbór w Jędrzychowie jest  własnością Stowarzyszenia "Nowe Kazamaty", zrzeszającego mieszkańców okolicznych miejscowości. Marcin Drews i Mateusz Stanisławczyk wątpią, czy ma ono doświadczenie i środki na odpowiednie zabezpieczenie zboru przed dalszą dewastacją.

Czy Jędrzychów kryje nieznane podziemia?   Wnętrze byłego zboru ulegało stopniowej dewastacji. Dziś miejsce to należy do stowarzyszenia "Nowe Kazamaty", które wstępnie zabezpieczyło zabytek Roman Tomczak /Foto Gość

"Brak jakichkolwiek informacji na temat stowarzyszenia, a także fakt, iż nie legitymuje się ono długim czasem działalności, bowiem zarejestrowane zostało w KRS 12 września 2014 roku, osiem dni po naszej interwencji w Polskim Radiu Wrocław, każe nam powątpiewać, czy obecny właściciel ma wystarczające doświadczenie w zabezpieczaniu zabytków.

Tym bardziej, iż otrzymaliśmy zdjęcia dokumentujące, iż wstępne zabezpieczenie obiektu nie zminimalizowało możliwości bezprawnego wejścia na teren zapadliska i prowadzenia przez nieuprawnionych poszukiwaczy prac niezgodnych z prawem", piszą redaktorzy. Ewa Halbryt ze stowarzyszenia "Nowe Kazamaty" kategorycznie temu zaprzecza.

- Obiekt został przez nas właściwie zabezpieczony. Zamurowaliśmy wszystkie wejścia, w głównych drzwiach jest stalowa krata a przed wjazdem tabliczki informujące, że jest to teren prywatny. Ponadto oczyściliśmy całe otoczenie z dzikich chaszczy - wymienia. W stosunku do Marcina Drewsa i Mateusza Stanisławczyka proponuje wielką ostrożność.

- Ci dwaj nikomu do tej pory nieznani "łowcy sensacji" załatwili sobie przy pomocy TVP, TVN i "Faktu" darmową reklamę. To wszystko odbywa się na fali "złotego pociągu" - uważa E. Halbryt. Członkini "Nowych Kazamatów" zapewnia, że w podziemiach byłego zboru żadnych skarbów nie ma. - Jestem tego pewna na sto procent. W planowanych przez nas wykopaliskach archeologicznych mamy nadzieję znaleźć jedynie coś, co nadawałoby się do planowanego przez nas lapidarium - informuje.

Starostwo powiatowe w Polkowicach, do którego wczoraj (24.09) wpłynęło pismo od Łowców Przygód TV na razie nie podjęło żadnych kroków formalnych w tej sprawie. Jak wyjaśnia Mirosława Myrna-Kudryk, rzeczniczka starostwa, najpierw musi być podpisany protokół znalezienia.

- Zgodnie z ustawą o rzeczach znalezionych najpierw muszą być spełnione pewne wymogi formalne, w tym zredagowany protokół. Jeśli wtedy starosta uzna, że znalezisko może mieć wartość historyczną, ma siedem dni na zgłoszenie tego faktu konserwatorowi zabytków - wyjaśnia rzeczniczka starostwa

Jak poinformowało Radio Wrocław, znalazcy podziemi w Jędrzychowie roszczą sobie prawa do znaleźnego. Chcą jednak, żeby starostwo przekazało je na cel dobroczynny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama