GN 3/2021 Archiwum

Bo to jednak grzech

Wywołujące dyskusję billboardy zawisły również w miastach w naszej diecezji.

W Legnicy przy ulicy ks. Piotra Ściegiennego, na tyłach czytelni Legnickiej Biblioteki Publicznej, możemy przeczytać na wielkim plakacie wiszącym na jednej z kamienic: "Konkubinat to grzech!".

Akcja organizowana jest przez Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin. Podobne billboardy wiszą w ponad 100 innych miastach Polski. Jest to wstęp do kampanii, która ma ruszyć 25 marca br., a która będzie zwracała uwagę na rolę i wagę związków małżeńskich.

Inicjatywa wywołuje emocje, co widać po wpisach na licznych forach oraz w komentarzach pod artykułami na portalach.

- Nie dziwię się, ponieważ myślę, że taki obraz ma wywoływać poruszenie, ma być kontrowersyjny - uważa ks. dr Bogusław Wolański, duszpasterz rodzin diecezji legnickiej. - Jednak myślę, że samo zatrzymanie na poziomie emocji na pewno nie wystarcza. Z jednej strony jest refleksja, że to faktycznie jest grzech i Kościół powinien mówić, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Myślę jednak, że oprócz mówienia i nazywania rzeczy po imieniu Kościół proponuje też konkretną refleksję nad wartością małżeństwa i rodziny. Tak począwszy od adhortacji apostolskiej "Familiaris consortio", przez nauczanie synodów, aż po możliwość korzystania z pomocy fachowców w poradniach specjalistycznych. Ci ostatni są po to, by pomóc, doradzić w pewnych trudnościach, które czasami są przeszkodami w zawarciu sakramentu małżeństwa, a także wytłumaczyć młodym, że strach przez ślubowaniem sobie dozgonnej miłości jest niepotrzebny - mówi kapłan.

W naszej diecezji istnieją różne ruchy, które są w stanie pomóc w zrozumieniu wartości małżeństwa i rodziny. Są to m.in. Spotkania Małżeńskie czy Wspólnota Trudnych Małżeństw "Sychar".

Ta ostatnia jest o tyle specyficzna, że jej uczestnikami są osoby, u których w większości doszło już do rozwodu cywilnego, a druga strona znalazła nowego partnera. - Te osoby są pełne wiary w wartość przysięgi małżeńskiej. Szukają miejsca w Kościele, nie zawierają nowych związków, które już teraz byłyby konkubinatami, tylko cierpliwie czekają na powrót małżonka. Po ludzku zdaje się, że nie ma nadziei na powrót małżonków do wspólnego związku. Ci ludzie uczą mnie, czym jest miłość pomimo braku nadziei. Oni wierzą, bo zaufali Bogu podczas sakramentu małżeństwa. Dla nich tamten ślub miał prawdziwą moc i wartość - mówi ks. dr Tomasz Czernik, opiekun legnickiego ogniska "Sycharu".

Według ks. Wojciecha Sadłonia z Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, zjawisko konkubinatów dotyczy jednak już sporo ponad pół miliona (ok. 650 tys.) osób. W ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba ta wzrosła niemal dwukrotnie (z 396 tys. w 2002 roku). Główną grupę takich par tworzą ludzie, którzy żyją, jak sami mówią, „na próbę” (takich związków wśród konkubinatów jest ponad 60 proc.). Połowę związków tworzą osoby poniżej 34. roku życia. Niepokój budzi też odsetek osób uważających, że żaden ślub nie jest potrzeby do założenia rodziny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama