GN 43/2020 Archiwum

Zostaję z Wami

O tym, czego udało się dokonać przez dziewięć lat posługi, a na co nie starczyło czasu, z bp. Stefanem Cichym, biskupem seniorem diecezji legnickiej

Roman Tomczak: Wydawałoby się, że biskup senior diecezji legnickiej, emeryt, nie będzie miał już tylu obowiązków. Słyszę jednak, że kalendarz Księdza Biskupa jest nadal wypełniony i na brak zajęć Ksiądz Biskup nie narzeka.

Bp Stefan Cichy: Pewne obowiązki zostają, ale odpowiedzialność i podejmowanie niełatwych decyzji należą już do nowego biskupa diecezjalnego. Ja zawsze miałem sporo pracy, i tak chyba pozostanie. Jestem członkiem komisji Episkopatu Polski ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Praca w niej zawsze zajmowała mi dużo czasu i kosztowała wiele wysiłku. Od prawie trzech lat jestem przewodniczącym Podkomisji ds. Muzyki Kościelnej. To są kolejne zadania, które mam do zrealizowania. Jako emeryt mogę nadal pełnić te obowiązki. Mam też do wykonania pewne zadania, które przerwała moja długa choroba. Pobyt w szpitalach spowodował pewne opóźnienia w części zobowiązań, więc teraz trzeba będzie to nadrobić. Mam także jeszcze inne plany. Zamierzam skończyć książkę na temat modlitwy Kościoła, którą zacząłem pisać jeszcze w Katowicach. Jest to opracowanie książkowe tekstów pisanych przed laty do „Gościa Niedzielnego” i tam opublikowanych. Rozpoczęte dzieło teraz muszę uzupełnić. Kolejną sprawą, do której niektórzy mnie namawiają, jest wydanie książki z humorem kościelnym. Mam ponad 300 książek z dowcipami w różnych językach. Wiele z nich to książki typu „Polak potrafi śmiać się w parafii”, „Uśmiech proboszcza” czy „Żarty niepoświęcone”.

Jędrzej Rams: Znajdą się tam także anegdoty z życia diecezji legnickiej?

Zdarzyły się oczywiście zabawne sytuacje, które wywoływały uśmiech na twarzy, jednak na razie chyba ich jeszcze w planowanej książce nie zamieszczę. Ale powiem, że ostatnio bp Adam Dyczkowski, biskup senior diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, opowiadał, że zdarzyło mu się w naszej diecezji usłyszeć od dziecka przy powitaniu „Najprzystojniejszy Księże Biskupie” i zaraz po nich słowa: „Przepraszam, pomyliłam się”.

J.R.: Zdecydował też Ksiądz Biskup, że na emeryturze będzie mieszkał w dwóch miejscach – w domu księży emerytów w Legnicy oraz w Diecezjalnym Domu Caritas w Szklarskiej Porębie. Nie będzie to uciążliwe?

Myślę, że nie, choć dostrzegam już pewne niedogodności, bo jest do pokonania pewna odległość między tymi dwoma miejscami, ale co jakiś czas na parę dni pojadę do Szklarskiej Poręby. I w Legnicy, i w Szklarskiej Porębie mam sporo książek, więc lektury mi nie zabraknie.

R.T.: Więc pomoc nowemu ordynariuszowi będzie zależała od tego, czy bp Zbigniew sobie takowej zażyczy?

Tak, bo nie będę się ze swoją pomocą narzucał. Jak biskup mnie o pomoc poprosi, chętnie go wspomogę. To już zresztą między sobą ustaliliśmy. Także i to, że jestem z góry zaproszony na wszystkie uroczystości. No chyba, że biskup sobie wyraźnie zażyczy, że nie mam przyjeżdżać.

R.T.: Dziewięć lat posługi skłania zapewne do podsumowań – co się udało zrobić z pierwotnie założonego planu, a na co nie starczyło czasu. Na które sprawy wskazałby Ksiądz Biskup jako na najważniejsze udane przedsięwzięcia ostatnich dziewięciu lat?

Wiele miałem planów. Już  w homilii podczas ingresu 30 kwie- tnia 2005 r. mówiłem, że chcę budować wspólnotę Kościoła opartą na Eucharystii. Wspólnotę na wzór świętych Piotra i Pawła, których płaskorzeźba „Concordia Apostolorum” znajduję się w katedrze legnickiej. Wspólnotę, której centrum stanowi Eucharystia.

R.T.: Udało się?

Cóż, w niektórych parafiach wzrosła liczba wiernych na niedzielnej Mszy św., w niektórych zmalała, w innych jest taka sama jak była. Starałem się współpracować ze wszystkimi księżmi, poznać ich. I to mi się udało. Odwiedziłem też wszystkie parafie, choć jednego dekanatu nie zdążyłem zwizytować. Za to inny zwizytowałem dwukrotnie. Poznałem więc dobrze diecezję. Pragnąłem wprowadzenia w całej diecezji jednolitego modlitewnika i śpiewnika, na wzór katowickiego „Skarbca modlitw i pieśni”, bo u nas używane są różne modlitewniki. Chciałem ujednolicenia, ale nie było akceptacji tego pomysłu. Drugą rzeczą, której nie udało się przeprowadzić, było stworzenie domu pielgrzyma w Krzeszowie. Tam u sióstr benedyktynek jest wydzielona część dla małej grupy pielgrzymów czy uczestników rekolekcji. Zbudowanie dużego domu pielgrzyma okazało się jednak niemożliwe, bo koszty tego przedsięwzięcia przerastały nasze możliwości. No i nie udało się także zorganizować muzeum diecezjalnego.

J.R.: A dzieło I Synodu Diecezji Legnickiej? Miał juz Ksiądz Biskup plan jego przeprowadzenia w chwili obejmowania diecezji czy ten pomysł przyszedł w trakcie urzędowania?

Od początku planowałem zwołanie synodu. Pomyślałem, że skoro inne diecezje, które powstały w tym samym czasie co legnicka, miały już swojej synody, my też powinniśmy to przeprowadzić. Czekałem tylko na odpowiedni moment. Potrzebne było także odpowiednie miejsce. Udało się przygotować piękną salę dla obrad synodu i dla innych spotkań, mam na myśli Centrum Spotkań Jana Pawła II w Legnicy pod kościołem Matki Bożej Królowej Polski. Cztery i pół roku obrad synodalnych i przyjęte uchwały zmierzały do tego, żeby budować wspólnotę diecezjalną. Z parafialnych zespołów synodalnych powstały potem nowe rady parafialne. Owocem synodu jest także Diecezjalny Dom Caritas w Szklarskie Porębie, gdzie w warunkach na miarę potrzeb XXI wieku mogą się odbywać rekolekcje, spotkania. Wielkim dziełem, które udało się przeprowadzić, jest bez wątpienia odnowienie sanktuarium w Krzeszowie zapoczątkowane przez bp. Tadeusza Rybaka, pierwszego biskupa legnickiego, oraz wielu innych zabytków sztuki sakralnej w diecezji. Do tego trzeba dodać ustanowienie trzech nowych bazylik mniejszych – w Jeleniej Górze, Bolesławcu i Legnickim Polu. Zakończony niedawno Diecezjalny Kongres Eucharystyczny także uważam za wielkie dzieło, które udało się zrealizować. Rozpoczynałem swoją posługę w Roku Eucharystii, więc od początku planowałem jego przeprowadzenie. W czasie kiedy kierowałem diecezją, wzrosła w niej także liczba szkół katolickich – z czterech do ośmiu. A planowane są kolejne, m.in. w Polkowicach. Spotykałem się także co roku, zwłaszcza na spotkaniach opłatkowych, ze środowiskiem samorządowców oraz ludźmi gór – goprowcami, przewodnikami, leśnikami, właścicielami pensjonatów.

J.R.: Czy można mówić o specyficznej duchowości diecezji legnickiej? Jak na to patrzy kapłan, który przyszedł do nas z Górnego Śląska?

To jest bardzo trudne do określenia, bo każda część diecezji legnickiej jest nieco inna. Inaczej jest w Bolesławcu i okolicy, inaczej w Zgorzelcu, a inaczej w okolicach Legnicy czy Polkowic. Wszędzie różne są wpływy kształtujące tę duchowość. To wszystko na pewno wzbogaca duchowo naszą diecezję.

R.T.: Wierni w diecezji z radością zareagowali na wiadomość, że Ksiądz Biskup zostaje z nami, nie wraca na swój rodzinny Górny Śląsk.

Myślę, że z chęcią by mnie w archidiecezji katowickiej przyjęli! (śmiech). Jednak tutaj byłem biskupem diecezjalnym i tutaj zostaję.

R.T.: Poza tym z Górnego Śląska jest daleko do Sudetów, a Ksiądz Biskup ma do nich wielki sentyment

Nie, to nie był argument za pozostaniem w diecezji legnickiej. Chodziło bardziej o to, żeby nadal być blisko ludzi, wśród których dziewięć lat posługiwałem, z którymi się zżyłem i z nimi się spotykałem.

R.T.: Ale powiedział Ksiądz Biskup wyraźnie, że z wędrówek po Sudetach nie zrezygnuje.

Nie zrezygnuję. Lekarze pozwolili, więc będę chodził po górach.

R.T.: Sudety były tez miejscem spotkań z przedstawicielami lokalnych Kościołów zagranicznych, które sąsiadują z naszą diecezją. Najlepszym przykładem Śnieżka i wspólne Msze św. na św. Wawrzyńca, w intencji ludzi gór.

Kontynuowałem dzieła rozpoczęte przez bp. Tadeusza Rybaka. Nowością na Śnieżce było to, że przewodniczyliśmy Mszy św. na zmianę – raz biskup polski, raz czeski. Uważam, że takie wielonarodowe spotkania są bardzo potrzebne. Dlatego spotykaliśmy się nie tylko na Śnieżce, ale też w czeskich Hejnicach na pielgrzymce pojednania z okazji rocznicy wybuchu II wojny światowej, w łużyckim Schmochtitz, w Lubaniu czy w Görlitz. W Görlitz i Zgorzelcu regularnie organizowane są nabożeństwa Drogi Krzyżowej czy procesje Bożego Ciała.

R.T.: Czego chciałby Ksiądz Biskup życzyć nowemu ordynariuszowi legnickiemu na początku jego pasterskiej posługi?

Przede wszystkim życzę Bożego błogosławieństwa we wszystkich poczynaniach biskupich. Życzę, żeby jak najlepiej udało mu się zrealizować jego biskupie zawołanie. Bp Zbigniew wybrał sobie motto: „Posłuszeństwo Ewangelii – Eucharystia”. By jako biblista, starał się przybliżać Ewangelię i zachęcać wszystkich wiernych do życia zgodnego z Ewangelią, widząc w tym wszystkim jej centralny punkt, jakim jest Eucharystia. Ponadto życzę mu dobrego zdrowia, wiele radości oraz dobrej współpracy z księżmi i świeckimi dla dobra diecezji.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama