Nowy numer 48/2020 Archiwum

Pokażę ci, że potrafisz

Społeczeństwo. – Bariery to ludzki wymysł, a nie rzeczywisty problem – mówi Łukasz Krasoń. Choć choruje na zanik mięśni, chce okrążyć Polskę na rowerze. I przekonać innych, że mogą pokonywać swoje ograniczenia.

W każde z zaplanowanych miejsc w Polsce dojadą na rowerach w piątkę: Łukasz, Gosia i trójka ich znajomych. Szósta osoba będzie im cały czas towarzyszyła w samochodzie, jako zaplecze techniczne i obsługa przedsięwzięcia. Razem utworzą drużynę rowerową. Łukasz i Gosia będą otwierali konwój na specjalnej konstrukcji trójkołowcu. Z przodu miejsce na fotelu zajmie Łukasz. Gosia siądzie za nim i siłą swoich nóg będzie poruszać cały pojazd. Cel jest ambitny i wymagający. Nie tylko fizycznie. – Mam zamiar zmotywować ludzi do działania. Pokazać im, że bariery często nie są czymś realnym, ale tkwią w ich umysłach. Mam nadzieję, że jeśli będzie im to udowadniać osoba niepełnosprawna, która przyjechała do nich na rowerze, łatwiej będzie im dostrzec, jaki potencjał tkwi w nich samych. Że nawet jeśli przydarzyło im się w życiu nieszczęście, to nie mają szukać winnych, tylko... wstać i jechać. Tak jak ja.

Lubię takich ludzi

Wymyślając swoją motywacyjną wędrówkę po polskich miastach, ani Łukasz, ani Gosia nie mieli żadnego doświadczenia w planowaniu takich podróży. Skąd mieli wiedzieć, jakiego sprzętu szukać, co im będzie potrzebne w drodze i ile kilometrów dziennie dadzą radę pokonać? Postanowili, że najrozsądniej będzie zapytać fachowców. W internecie znaleźli stronę Dolnośląskiego Towarzystwa Cyklistów. Spośród podanych tam numerów telefonów odpowiadał tylko jeden. – Zadzwonili, mówiąc, że potrzebują fachowej pomocy w zorganizowaniu rowerowej podróży. Umówiliśmy się pod wrocławskim zarządem kolei. Tam pracuję – opowiada Adam Zarzycki, mieszkaniec Gwizdanowa, aktywny członek Akcji Katolickiej Diecezji Legnickiej. – Opowiedzieli mi o swoim pomyśle. Spodobał mi się. Takie przedsięwzięcie nawet dla zdrowych ludzi może być trudne, jeśli nie niemożliwe. To jest przecież prawie 2,2 tys. kilometrów! Ale nie dla nich. Od razu mi się to spodobało, bo ja sam jestem taki. Wiele podróżowałem, zwiedziłem Europę od Portugalii do Grecji. Pomysłów mi nie brakuje. Jak przychodzę z nimi do mojego proboszcza, to on na wszelki wypadek najpierw siada – śmieje się Adam Zarzycki. – Myślę, że już podczas pierwszego spotkania z Łukaszem i Gosią pomogłem im więcej, niż się spodziewali. Adam Zarzycki ma samochód z – jak na kolarza przystało – specjalnym bagażnikiem na rowery. Poza tym niezbędne doświadczenie podróżnika i mnóstwo zapału, żeby pomóc konwojowi. – Miałem propozycję, żeby tego lata pożeglować po Bałtyku. Myślałem także o pielgrzymce rowerowej do Wilna albo na Mazury, tylko z żoną Anią. I wtedy w moim życiu pojawił się Łukasz ze swoim pomysłem. Wezmę urlop i zostanę jego kwatermistrzem.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama