Nowy numer 3/2021 Archiwum

Dziedzictwo 1150 lat

O śladach świętych Cyryla i Metodego na Dolnym Śląsku, z ks. Lubomirem Worhaczem, duchownym prawosławnym, rozmawia
 Jędrzej Rams. 


Legnica przez wiele lat była zamieszkana przez dziesiątki tysięcy obywateli Związku Radzieckiego. Duszpasterstwo parafii prawosławnej obejmowało posługę również wśród tych programowo zateizowanych obywateli Kraju Rad?


– Obejmowało, bo parafia istniała od 1947 roku. Czasami posługa odbywała się bardziej otwarcie, czasami mniej. Ostatnie lata pobytu wojsk radzieckich, a później i Federacji Rosyjskiej w Legnicy zaowocowały setkami chrztów i ślubów osób związanych z wojskiem bądź ich rodzin. Jest to wszystko zapisane w naszych księgach parafialnych. To było już wówczas typowe duszpasterstwo tych rodzin. Święta w ostatnich latach ich pobytu zapisane są w pamięci naszych parafian jako te, gdzie nie było, powiedzmy, 150 osób na nabożeństwie, ale 1500! Pochwalić możemy się również tym, że są powołania do stanu duchownego spośród urodzonych w rodzinach żołnierzy byłego legnickiego garnizonu wojsk radzieckich. Do nich należy urodzony w Legnicy Nikifor (Chotiejew) biskup otradnyjski i pochwistnieński (Rosja) czy igumen Nikodem (Syłko), duchowny z Charkowa na Ukrainie, i pewnie wielu innych. 


Jak to jest być wyznawcą Kościoła, który jest mniejszościowy? 


– Być takim wyznawcą jest zawsze trudniej, człowiek musi wtedy wierzyć na co najmniej 120 procent, aby zachować swoje obrzędy czy religijne obowiązki. Ot, chociażby świętowanie według kalendarza juliańskiego. Cały świat dookoła pracuje, a my musimy jakoś w swojej świątyni obchodzić te święta. I świadczyć w ten sposób, że należymy do tego, a nie innego wyznania. 


Czy istnieje ekumenizm na poziomie diecezji, ulicy, klatki schodowej? To dobre miejsce do szukania różnic i tego, co nas łączy?


– Dialog międzywyznaniowy jest raczej zarezerwowany dla teologów. Ekumenia podwórkowa, parafialna z sąsiadami, na pewno powinna owocować poznaniem wzajemnych tradycji, zwyczajów i treści wiary. Ważne jest to, żebyśmy byli świadomi tego, co nas łączy, ale także tego, jakie są podstawowe różnice. Taką rozmową na pewno bardziej jest zainteresowane wyznanie mniejszościowe, aby zachować swoją tożsamość. Nie można mówić, że nie ma różnic, ponieważ takie myślenie powoduje zacieranie granic wyznaniowych, a przecież nie taki jest cel ruchu ekumenicznego.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama