Nowy numer 28/2020 Archiwum

Żądają eksmisji byłego proboszcza

- Ile jeszcze będziemy czekać, aż kuria poradzi sobie z tym księdzem? - pytali wierni w Karpnikach. Na pytania odpowiadał ks. dr Tadeusz Dąbski reprezentujący ordynariusza diecezji legnickiej.

W ub. tygodniu do Legnicy przyjechała grupa mieszkańców parafii pw. św. Jadwigi w Karpnikach. Przywieźli ze sobą petycję o przeniesienie ich parafii spod jurysdykcji biskupa legnickiego pod władzę arcybiskupa wrocławskiego.

W tym, jak sami mówili, widzą szansę na szybkie i skuteczne rozwiązanie problemu byłego proboszcza ich parafii. Okupuje on miejscową plebanię i deklaruje, że nie ma zamiaru się z niej ruszać.

Parafianie zagrozili, że dopóki biskup nie zajmie stanowiska i nie rozwiąże problemu, oni nie będą zbierali tacy podczas Mszy świętych. W ten sposób nie będzie z czego odprowadzać opłat parafialnych na rzecz kurii.

W uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata w Karpnikach pojawił się ks. dr Tadeusz Dąbski, przedstawiciel biskupa legnickiego. W jego imieniu miał odpowiedzieć mieszkańcom tej miejscowości na szereg pytań oraz rozładować napięcie na linii mieszkańcy - Legnicka Kuria Biskupia.

- Biskupowi od samego początku zależało i zależy na jak najlepszym rozwiązaniu tej sytuacji - deklarował ks. dr Dąbski. - Biskup swoje decyzje podejmuje kolegialnie. Poradził się więc swoich współpracowników i ocenił, że sytuacja wymaga odwołania ówczesnego proboszcza. Wy pytacie - kiedy kuria go zabierze? Zarzucacie, że kuria nic nie robi. A ja zaręczam, że kuria chce go zabrać! We wrześniu 2011 roku bp Stefan Cichy wydał dekret o odwołaniu ks. Marka z funkcji proboszcza i przeniesieniu go na inne miejsce posługi. Ksiądz miał jednak prawo odwołać się od tej decyzji do Kongregacji ds. Duchowieństwa w Watykanie. I to zrobił. Kongregacja uwzględniła jego skargę i zasugerowała biskupowi wycofanie decyzji. Przyczyną był błąd proceduralny przy wydawaniu dekretu. Biskup wydał więc drugi dekret. Tym razem zachował wszelkie możliwe procedury - wyjaśniał ks. dr Tadeusz Dębski.

Ks. Marek Skolimowski, ówczesny proboszcz, zaskarżył również tę drugą decyzję do tej samej Kongregacji. Okazało się jednak, że tym razem to on popełnił błąd formalny. Ks. Skolimowski zaskarżył jednak werdykt Kongregacji do trybunału Roty Rzymskiej. Ten rozpatrywał już teraz nie tyle dekret biskupa, co samą decyzję kongregacji. Zdaniem sędziów trybunału ta dochowała wszelkich procedur. Kapłan nie odpuścił i złożył zażalenie do Watykanu również i na tę decyzję. Rozpatrzy ją Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Kiedy? W najbliższym możliwym czasie.

Żądają eksmisji byłego proboszcza   Stanowisko mieszkańców Karpnik jest podyktowane troską o parafię i nowego proboszcza Jędrzej Rams/GN - Na ks. Marka Skolimowskiego została nałożona kara kościelna - suspensa. Nie mógł on sprawować więc swoje posługi kapłańskiej. Ks. Skolimowski odwołał się do Watykanu, bo miał do tego prawo, i kara została na czas rozpatrzenia zawieszona. Nie zdjęta, lecz zawieszona - podkreślał ks. Tadeusz Dąbski.

W ubiegłym miesiącu sąd w Jeleniej Górze oddalił pozew obecnego proboszcza ks. Erwina Jaworskiego o eksmisję byłego proboszcza. Przyczyną były błędy formalne wniosku. Mieszkańcy Karpnik pytali przedstawiciela biskupa, czy kuria pomoże im złożyć jeszcze jeden taki wniosek, tym razem już poprawny.

- Najpierw poczekajmy na uzasadnienie wyroku. Wówczas będziemy mądrzejsi - studził emocje mieszkańców ks. Dąbski.

W czasie dyskusji wyszło na jaw wiele niedomówień, złych interpretacji działań kurii, negatywnych emocji a także rosnącego zaniepokojenie brakiem rozwiązania. Sprawa zmierza jednak do końca. Tak w sądach watykańskich jak i w sądach cywilnych w Polsce.

Na decyzję o odwołaniu byłego proboszcza z pełnionej fuknij złożyło się wiele spraw. Najogólniej można powiedzieć o konflikcie ks. Marka z mieszkańcami Karpnik.

Sprawa tak się zaogniła, że wieś podzieliła się na dwa obozy - popierający kapłana oraz żądający jego usunięcia. Próby mediacji ze strony biskupów oraz przedstawicieli Legnickiej Kurii Biskupiej nie przyniosły poprawy sytuacji. W pewnym momencie sytuacja stała się bardzo niebezpieczna, bo mieszańcy chcieli siłą wywlec byłego proboszcza z okupowanej plebani. Musiała interweniować policja.

Od niedawna funkcję proboszcza sprawuje ks. Erwin Jaworski. Mieszka on w Mysłakowicach oddalonych o kilkanaście kilometrów od Karpnik.

Problemem nadal pozostaje m.in. brak ksiąg parafialnych, które są nadal na okupowanej plebanii. Uprawomocniła się też decyzja nadzoru budowlanego o rozbiórce samowoli budowlanej na terenie posesji plebani. Nie można rozebrać samowoli, bo ks. Skolimowski blokuje wjazd na teren posesji. W przypadku niewykonania prawomocnej decyzji konsekwencje karne poniesie obecny zarządca parafii, którym jest… ks. Erwin Jaworski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama