Nowy numer 17/2018 Archiwum

Korzeń królów Judy

Ks. dr Łukasz Kutrowski opowiada o wyłaniającym się z muzykaliów pocysterskich w Krzeszowie kulcie św. Józefa na Śląsku.

Jędrzej Rams: Ma Ksiądz szczególne nabożeństwo do św. Józefa. Dlaczego?

ks. dr Łukasz Kutrowski: Odkryłem go, pisząc pracę magisterką na temat muzykaliów opactwa cystersów w Krzeszowie. Wiem, że jest on bardzo skutecznym orędownikiem w niebie. Jest bliski każdemu z nas i między innymi dlatego jego kult był bardzo żywy przez wiele wieków w samym Krzeszowie i na Śląsku.

W Krzeszowie znajduje się przepiękny kościół pw. św. Józefa...

Kult św. Józefa w tym miejscu zainicjował w XVII w. opat Bernard Rosa. W 1669 r. przeszczepił do Krzeszowa Bractwo św. Józefa z arcybractwa z Lilienfeld w Austrii. Przyczyny były dwie. Pierwszą była jego osobista pobożność do św. Józefa, na co miały wpływ pewne wydarzenia z jego życia, m.in. przedwczesna śmierć jego ojca oraz konflikty zbrojne i wojny religijne, które były poważną próbą wiary dla młodego Rosy. Podczas studiów filozoficznych i teologicznych, które odbywał w Kolonii i Monachium, zetknął się z karmelitami, którzy szerzyli kult św. Józefa. Gdy został opatem w Krzeszowie, rozpoczął bardzo intensywną współpracę z karmelitami z Pragi. To oni nauczali krzeszowskich cystersów teologii i pobożności, ugruntowując kult św. Józefa. Drugą, nie mniej ważną przyczyną, dla której Bernard Rosa zaszczepił kult św. Józefa, była sytuacja wśród ludności zamieszkującej tereny opactwa. Szerząca się bieda i nędza, kryzys moralny, rozpad rodziny, upadek wiary oraz konflikty religijne sprawiły, że jedynym lekarstwem na ich uleczenie – według Rosy – mógł być kult św. Józefa.

Był „klimat” na św. Józefa?

Habsburgowie zaszczepili kult św. Józefa dzięki osobistym kontaktom z dworem hiszpańskim. Z czasem opieka świętego została przeniesiona na dwór wiedeński, a później na poszczególne prowincje. W ten sposób Śląsk i cała diecezja wrocławska uznały św. Józefa za patrona. Potwierdzeniem tego było utworzenie święta Opieki Świętego Józefa (Patrocinium Sancti Josephi), które obchodzono w całej Prowincji Śląskiej, w tym także w Krzeszowie, w III niedzielę po Wielkanocy. Oprócz tego znane były na Śląsku i w Krzeszowie inne święta: św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny (19 marca) oraz Zaślubin Najświętszej Maryi Panny ze św. Józefem (23 stycznia).

Czy na podstawie zbadanych przez Księdza muzykaliów możemy się dowiedzieć, jak czczono św. Józefa?

Najpierw wyjaśnijmy, czym są muzykalia. W odniesieniu do Krzeszowa są to w większości rękopisy muzyczne, zawierające dzieła muzyki wielogłosowej, przeznaczone na chór czterogłosowy i orkiestrę w składzie kameralnym. Krzeszowskie opactwo było w tamtym czasie bogate. Cystersów stać było na zatrudnianie muzyków i zlecanie im pisania utworów muzycznych na potrzeby kultu religijnego. Spośród ponad 770 muzykaliów 9 zostało przeznaczonych na kult św. Józefa. Należą do nich: litanie, Msza, hymn nieszporny, ofertorium i aria. Z punktu widzenia treści najbardziej zróżnicowane wydają się litanie, które różnią się wezwaniami; wówczas bowiem istniało wiele wersji litanii do św. Józefa i – jak można zauważyć – kompozytorzy inspirowali się różnymi tekstami. Przykładowo w „Lytaniae de Sancto Josepho ex C Stephana Sailera” można znaleźć takie wezwania: Najszlachetniejszy synu Dawida; Oblubieńcze Dziewicy Maryi; Żywicielu Jezusa Chrystusa; Korzeniu królów Judy; Potomku patriarchów; Najbardziej podobny do Chrystusa i Matki; Wielki wśród rządzących; Czcicielu Chrystusa Narodzonego; Rozważający słowo Boże; Wierny przewodniku uciekającego Chrystusa; Wychowawco Chrystusa; Święty szukający Chrystusa; W pokorze najbardziej niezmierzony; W świętości najnieskazitelniejszy; W pokorze najgłębszy...

Czy usłyszymy kiedyś te krzeszowskie utwory i czy kult św. Józefa się odrodzi?

Kult św. Józefa w takim kształcie, w jakim go zaszczepił Bernard Rosa, istniał nieprzerwanie do 1810 r., czyli do kasaty zakonu. W czasach nam współczesnych odnowicielem kultu, głównie na płaszczyźnie odnowy Bractwa św. Józefa, był ks. inf. Władysław Bochnak. Oczywiście, należy dołożyć wszelkich starań, by kult ten zapanował i na nowo zyskał popularność wśród wielu wiernych Śląska. Natomiast w kwestii muzycznej moim osobistym marzeniem jest wydanie wszystkich tych krzeszowskich dzieł ku czci św. Józefa i wykonanie ich w przyszłości. Mam nadzieję, że muzyka ta ponownie zabrzmi w krzeszowskim kościele brackim pw. św. Józefa i przyczyni się do pogłębienia wiary w jego opiekę. jedrzej.rams@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma