• facebook
  • rss
  • Dwa miliony za „Zaporę”

    Janusz Skowroński

    |

    Gość Legnicki 33/2017

    dodane 17.08.2017 00:00

    Przez kilka godzin trzymali obsługę banku na muszce, aż w kasie przybyło pieniędzy na łapówkę dla warszawskiego prokuratora. Miał za to uwolnić z ubeckiej katowni ich dowódcę z AK.

    O żołnierzach wyklętych, którzy nie złożyli broni i działali w powojennej Polsce, wiemy coraz więcej. Kiedy IPN pod kierunkiem prof. Krzysztofa Szwagrzyka badał miejsce ich pochówku na warszawskiej kwaterze „Łączka”, wśród odnalezionych latem 2012 r. szczątków znajdowały się też te mjr. Hieronima Dekutowskiego, legendarnego „Zapory”. Jak wiadomo, „Zapora” został aresztowany 16 września 1947 r. w Nysie. Okrutne śledztwo trwało aż do 1 czerwca następnego roku.

    W tym czasie major przebywał w Centralnym Więzieniu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (MBP) na warszawskim Mokotowie. Karę śmierci na mjr. Dekutowskim wykonano 7 marca 1949 roku. Z okresem aresztowania „Zapory” wiąże się pewien mało znany karkonoski epizod. Dwaj żołnierze Armii Krajowej pochodzący z Lubelszczyzny – Jerzy Siwecki „Bachus” i Kazimierz Pawłowski „Nerw” – znaleźli schronienie w Jeleniej Górze i pobliskiej Rybnicy. Na wieść o ujęciu ich dowódcy postanowili wykupić go z więzienia. Swój plan zdobycia pieniędzy zrealizowali w czerwcu 1948 r., napadając z bronią w ręku na bank komunalny w Szklarskiej Porębie, skąd postanowili wynieść potrzebne im 2 mln złotych. Solidną łapówkę miała otrzymać warszawska służba więzienna. Takich pieniędzy w kasie nie było, więc trzymając pod bronią obsługę banku, czekali, aż uzbiera się odpowiednia suma. Kiedy zamknięto bank, okazało się, że w kasie jest prawie 1,5 mln zł. „Bachus” zostawił w banku pokwitowanie, że „za wszystko zapłaci Armii Krajowej Bolesław Bierut”. Z gotówką opuścili Szklarską Porębę na motocyklu, który prowadził „Nerw”. Pojechali do Rybnicy, gdzie bracia Pawłowscy mieszkali i prowadzili niewielki sklep. Zakrojona na szeroką skalę akcja MO i UB oraz doniesienie kogoś „życzliwego” doprowadziły po kilku dniach do ujęcia w Rybnicy „Nerwa” i jego brata Stanisława (ps. „Szczerba”), a później „Bachusa”, lekarza w Sobieszowie. Ogółem zatrzymano 8 osób, którym postawiono zarzuty przynależności do AK i WiN-u oraz napadu z bronią w ręku. 8 listopada 1948 r. w jeleniogórskim teatrze odbył się pokazowy proces Wojskowego Sądu Rejonowego z Wrocławia. Zgromadzone na widowni społeczeństwo miało przekonać się, jak władza ludowa „rozprawia się z bandytyzmem”. „Bachus” dostał karę śmierci, a pozostali kary długoletniego więzienia. Niestety, w rewizji wyroku podwyższono karę „Nerwowi”, zamiast ją obniżyć, zamieniając pierwotne 15 lat na karę śmierci. Wyrok mógł być tylko jeden – śmierć przez rozstrzelanie. „Szczerba” dostał do odsiadki 12 lat. Wyrok na obu żołnierzach „Zapory” wykonano w jeleniogórskim więzieniu. Siweckiego zastrzelono 16 listopada 1948 r. strzałami z pistoletu maszynowego w korytarzu w suterenie więzienia przy zejściu na spacerniak. W lutym 1949 r. taki sam los spotkał Kazimierza Pawłowskiego. Dopiero po kilku latach rodzina Pawłowskich w wielkiej tajemnicy dowiedziała się, że jeden z pięciu bezimiennych grobów na starym cmentarzu przy ul. Sudeckiej należy do Kazimierza. Upłynęło kolejnych kilkadziesiąt lat, zanim jego siostra Romualda mogła dokonać ekshumacji szczątków brata i wywieźć je na cmentarz Junikowski w Poznaniu. W październiku 1954 r., po skróceniu kary, wyszedł na wolność jej drugi brat, Stanisław. Odnajdywane obecnie dokumenty potwierdzają, że akcja w Szklarskiej Porębie nie była jedyną, w której usiłowano zebrać gotówkę na wykupienie Hieronima Dekutowskiego. Podobne działania podjęto m.in. w Warszawie oraz na Lubelszczyźnie. Niestety, bezskutecznie. Major „Zapora”, który zginął 7 marca 1949 r., został wrzucony do wspólnego dołu na „Łączce” wraz ze swoimi podkomendnymi – T. Pelakiem ps. „Junak”, kpt. S. Łukasikiem „Rysiem”, por. R. Grońskim „Żbikiem”, por. A. Wasilewskim „Białym”, ppor. E. Tudrujem „Mundkiem” i ppor. J. Miatkowskim „Zawadą”. Zaporczyków pohańbiono nawet po śmierci, wrzucając ich do dołu ubranych w mundury Wehrmachtu. Na jeleniogórskim cmentarzu stanął symboliczny pomnik upamiętniający tragiczną śmierć „Bachusa” i „Nerwa”, którzy za wszelką cenę chcieli uwolnić swojego dowódcę.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół