• facebook
  • rss
  • Mnich na diabelskiej maszynie

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 32/2017

    dodane 10.08.2017 00:00

    Wielki ptak nadleciał od zachodu. Jego cień przesunął się po dziedzińcu Czerwonego Klasztoru, budząc przerażenie mnichów. Kiedy wylądował, spod wykonanych z drewna i pergaminu skrzydeł wyszedł brat Cyprian w białym habicie.

    Na pograniczu polsko-słowackim, w cieniu Trzech Koron, leży klasztor kamedulski. Z powodu charakterystycznego koloru dachów znany jako Czerwony Klasztor. Ale nazywano go i Lechickim, bo jego budowę wspierali także Kazimierz Wielki i królowa Jadwiga.

    Dostępne jest 3% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół