• facebook
  • rss
  • Kamienie u lekarza

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 31/2017

    dodane 03.08.2017 00:00

    Osiem unikatowych artefaktów. Wszystkie bardzo stare, o wyjątkowej wartości – i materialnej, i duchowej. Tu, w starej hali podbolesławieckiej manufaktury, zyskują drugą młodość.

    Bolesławieckie lapidarium zostało założone w 1911 r., wkrótce po otwarciu Muzeum Miejskiego w Bolesławcu. Umieszczano w nim rzeźby i ich fragmenty, a także detale architektoniczne, płyty nagrobne i epitafijne. Nie wszystkie zgromadzone wówczas zabytki przetrwały zawieruchę wojenną, ale po II wojnie kolekcja powiększyła się o kilka obiektów, w większości pomników nagrobnych ze starych bolesławieckich cmentarzy – opowiada Agata Bojanowska z Muzeum Ceramiki.

    Osiem takich obiektów o szczególnym znaczeniu dla kultury, ale także najbardziej naruszonych przez czas, przewieziono do Gromadki. W tej podbolesławieckiej wsi od wielu lat działa rodzinny zakład kamieniarski. Jego właściciel, Michał Dubiecki, z dumą pokazuje powierzone sobie artefakty. – XIII-wieczny krzyż pokutny sporych rozmiarów. Jedna macewa, dwie postaci świętych katolickich. Fragment płyty nagrobnej Johanna Gottlieba Joppego, protoplasty bolesławieckich ceramików. Ozdobna sterczyna z piaskowca oraz tajemniczy obelisk o podstawie trójkąta, cały pokryty inskrypcjami – wymienia. Złożone tu eksponaty mają już za sobą pierwszy etap renowacji, czyli czyszczenie wodą pod ciśnieniem, a następnie pokrywanie funcosilem, żelowym roztworem krzemionki. Teraz rzeźby i inskrypcje cierpliwie czekają pod bandażami z przezroczystej folii, aż chemia na ich powierzchni zacznie działać. Większość z nich oprócz ciekawej formy ma także tajemniczą historię. Jak na przykład krzyż pokutny. – W jego budowie widać wyraźnie, że głownia i trzon wykonane są z jednego, prawdopodobnie XIII-wiecznego materiału, a oddzielający je jelec to inny, o wiele młodszy kamień. To sugeruje, że tę część dosztukowano w późniejszych czasach, prawdopodobnie w 1910 r. – uważa Michał Dubiecki. Obok krzyża innymi arcyciekawymi zabytkami są kamienne postaci świętych – Nepomucena i Eligiusza z Noyon. Zwłaszcza postać tego drugiego wzbudza zachwyt kamieniarzy. – Wykonany jest z niesłychanym znawstwem, dbałością o szczegóły i ogromną precyzją. Trudno uwierzyć, że dokonał tego kamieniarz sprzed wieków, uzbrojony jedynie w prymitywne narzędzia i... swój talent – mówi z podziwem M. Dubiecki. A wie, o czym mówi, bo jego rodzina to kamieniarze z dziada pradziada. W biurze zakładu wisi fotografia pradziadka, który próbuje okiełznać za pomocą dłuta i młotka kamień. – To zdjęcie pochodzi z czasów tuż po wojnie. Po niej moi dziadkowie osiedli na Dolnym Śląsku i rozpoczęli pracę w zakładach kamieniarskich w Strzegomiu. Tam założyli firmę, którą później przejął mój ojciec, a na koniec ja sam – opowiada właściciel zakładu. Na co dzień wykonuje się tu kamienne schody, parapety i balustrady – słowem wszystko, co kamienne i niezbędne na budowach. Ale to zlecenia od instytucji kultury traktuje się tu wyjątkowo. – To ostatnie, od Muzeum Ceramiki, jest największym, jakie do tej pory nam powierzono. Ma nad nim stały nadzór konserwator zabytków. Wcześniej wykonywaliśmy mniej spektakularne zlecenia – mówi M. Dubiecki. Dodaje, że mając pod opieką tak stare obiekty, wyjątkowo liczy się nie tylko latami zdobywane doświadczenie i kunszt kamieniarski, ale i serce, które trzeba włożyć w tę pracę. – Dotykając tego kamienia, czuję ducha przeszłości – zapewnia pan Michał. Przy renowacji pracuje także Sebastian Lichodziejewski, który takim pracom poświęcił całe swoje dorosłe życie. Mówi, że temu fachowi trzeba „sprzedać duszę”. – Kiedyś restaurowaliśmy fasadę domu w Lubaniu. Znaleźliśmy resztki skutego emblematu hitlerowskiego. Uznałem, że było tam widać wprawne ruchy dłutem jednego człowieka i niewyrobione dwóch. Potem widziałem dokumenty archiwalne. Tę „gapę” skuwał kamieniarz i dwóch przypadkowych ludzi – wspomina. Kamieniarze z Gromadki chcą, żeby ratowane przez nich kamienne dzieła sztuki wróciły do Bolesławca na tegoroczne Święto Ceramiki w sierpniu, choć termin zakończenia prac wytyczono dopiero na połowę września. Na razie schnie specjalny klej wiążący oderwane elementy pokutnego krzyża i pozostałych artefaktów. Prace konserwacyjno-restauratorskie nad fragmentem bolesławieckiego lapidarium są częścią projektu „Przypomnieć zapomniane pomniki historii”. Jest to zadanie realizowane w Bolesławcu przy współpracy z magistratem czeskiego Hrádka nad Nisou. Celem całego projektu jest m.in. rewitalizacja i przywrócenie funkcji kulturowych i turystycznych zabytkom ruchomym.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół